Autor: Hoku Data publikacji: czwartek 19 kwietnia 2007
Może tym razem mnie zaskoczysz?
To właśnie pomyślałem odpalając kolejną grę znanej i lubianej serii 18 Wheels of Steel. Najnowszy tytuł nosi miano Haulin. Jako że wszystkie poprzednie wersje były jakby liftingami swojego protoplasty - 18WoS Across America, miałem nadzieję, że tym razem programiści z SCS Software czymś mnie zaskoczą. Ale niestety, Haulin okazał się być daleki od rewolucji...
Grafika
Niby nie jest źle, ale... Haulin powstało na dokładnie tym samym enginie co 18WoSAA, przez co na drastyczne polepszenie jakości tekstur i wspaniałe efekty raczej nie ma co liczyć. Nadal razi gwałtowna zmiana dnia w noc, gdy ciemność zapada w jednej sekundzie, brak zniszczeń, słabe wykończenie dróg... Na osłodę można powiedzieć, że w porównaniu z poprzednimi wersjami i tak jest lepiej. Modele ciężarówek są doskonale dopracowane, podobnie jak naczepy. Miasta są ładniejsze, trochę żywsze i bardziej unikalne, brak tu uniwersalnego schematu i wszystkich dróg krzyżujących się pod kątem prostym. Największy krok naprzód widać we wnętrzach ciężarówek, które zostały stworzone z dbałością o każdy szczegół. Za to należy się duży plus grafikom. Nie można nie zauważyć również postępu jeśli chodzi o samochody uczestniczące w ruchu ulicznym. Nie mamy już do czynienia z pięcioma rodzajami pudełek zapałek w czterech odcieniach szarości. Samochody są ładniejsze, modeli i kolorów jest więcej, przez co uniknięto efektu deja vu z poprzednich wersji, gdzie zdarzało się wyprzedzać trzy identyczne pojazdy pod rząd. Dużą niespodzianką było dla mnie spotkanie Supry po całkiem niezłym tuningu. Wyrazy uznania dla twórców... Menu też jest nieco lepsze - ładne, czytelne i przejrzyste, choć trochę odchudzone z opcji. Ogólnie gra nie wygląda źle, jedak biorąc pod uwagę fakt, że powstała ona rok, a nie 4 lata temu, spodziewałem się czegoś znacznie lepszego...
Dźwięk
Nuda. Nie widać, a raczej nie słychać tu ani centymetra postępu w porównaniu z poprzednimi wersjami, że nie wspomnę o porównaniu z innymi pozycjami z dziedziny motogier. Dźwięk silnika jest bardzo kiepski i monotonny, ruch uliczny przypomina gwar w fabryce azbestu. Czasem tylko słychać zgrzyty naczepy czy wypuszczanie powietrza z układu pneumatycznego ciężarówki, ale to wszystko za mało, by wywołać choć delikatny dreszczyk na skórze motofana i sprawić, by naprawdę wczuł się w rolę truck drivera.
Za kółkiem
Ciężarówki prowadzi się jak zwykle wyśmienicie, to fakt. Ale to chyba na tyle zalet w tym rozdziale. Naczepa przy zcięciu zakrętu nadal zachowuje się jakby poza działaniami prawe fizyki, z grawitacją na czele. Szkoda, że zniknęły prawdziwe lusterka z Convoy, ale za to zyskaliśmy spowrotem CB radio. Niestety dźwięki są niemal te same od ładnych paru lat, więc radość porozumiewania się z innymi driverami nie jest już taka jak w pierwszej części serii. Ruch uliczny jest o niebo lepszy niż w poprzedniczkach, co nie znaczy że dobry. Samochody poruszają się według trochę bardziej skomplikowanych algorytmów, ale nadal zdarza się, że zupełnie bez przyczyny jadący przed nami pojazd w jednej sekundzie wytraca prędkość z 100 km/h do 0, jakby po spotkaniu ze ścianą, choć droga jest zupełnie pusta. Nowością jest fakt, że samochody poruszają się znacznie szybciej niż my sami. Albo inaczej, to my się wleczemy...