Autor: Lampek Data publikacji: czwartek 16 października 2008
Całkiem niedawno miałem okazję dwukrotnie zasiąść w nowej Alfie Romeo Mi.To. Rynkowa nowość o wymiarach Grande Punto właśnie debiutuje w Polsce. Czas więc przedstawić ją Wam, drodzy czytelnicy.
Miłość od pierwszego wejrzenia?
Alfa MiTo nawiązuje do jednej z nowożytnych ikon marki, modelu 8c Competizione. Znajdziemy więc tutaj długą maskę, której linie zbiegają się w scudetto sportivo (charakterystyczna „tarcza” z logiem Alfy jako osłona chłodnicy), krótki – w porównaniu z przodem samochodu – tył, łezkowe reflektory przednie oraz okrągłe, przypominające trochę stylizację retro, światła tylne, wykonane w technologii LED. Sportowa, muskularna linia boczna dopełnia obrazu tego małego autka. Nadwozie jest zwarte i eleganckie… oraz tylko trzydrzwiowe.
Wrażenie robią dostępne kolory oraz wzory aluminiowych felg. Te pierwsze niby standardowe – biały, srebrny, czerwony, czarny czy niebieski. W standardzie barwy są ładne, lecz nie wyróżniają się niczym na tle konkurencji. Wystarczy jednak dopłacić za lakier metalizowany bądź pastelowy, by otrzymać dzieło sztuki, którym możemy pokryć nasz samochód. Co powiecie na czarny, metalizowany lakier, pokryty błyszczącymi, bordowymi opiłkami? Takich mieszanek jest więcej a każdy z „droższych” lakierów jest wyjątkowy i niespotykany w innych markach. Podstawowy, niczym nie wyróżniający się tylko jeden… czarny.
Stylistyka MiTo to mistrzostwo, godne niewielu marek i typowe dla Alfy.
Bogate wnętrze…
Otwieram masywne i duże drzwi – zupełnie jak w Competizione. Zauważam kolejny detal stylistyczny – obramowania szyb po prostu nie ma, tak jak w sportowych samochodach (żeby oddać sprawiedliwość, nie ma ich także w Subaru Legacy). Wsiadam do środka.
W środku zaś zdziwienie czeka wszystkich, którzy nastawiali się na wnętrze typowe dla małych aut. Nic z tych rzeczy… materiały i ich spasowanie to najwyższa półka (także cenowa). Deskę rozdzielczą zaprojektowano tak, by nawiązywała do 8c Competizione, lecz nie była jej dokładną kopią. Powstrzymam się tutaj od zachwytów nad pięknym wnętrzem samochodu. Powiem tylko, że jest prawie tak ładne jak to w 8c, które zdobi wnętrze samochodu za prawie 700 tysięcy złotych! Kierownica doskonale leży w dłoniach, za nią głęboko osadzone są wskaźniki oraz monitor komputera pokładowego. Siedzimy nisko (jak w każdej Alfie), w sportowo skrojonych fotelach z bardzo dobrym trzymaniem bocznym. Oczywiście, nie są to kubły – zbytnio ucierpiałby komfort. Okrągłe nawiewy, aluminiowa listwa progowa, zegary oraz krótka dźwignia zmiany biegów to kolejne sportowe akcenty. Jeśli mam na coś narzekać, to wygląd zaślepek nawiewów – mimo srebrzystej dekoracji wyglądają jak w pierwszym lepszym tańszym samochodzie. Gdyby zaadaptowano tutaj nawiewy ze 159 byłoby o wiele lepiej. Aluminiowe wykończenia w Brerze, 159 czy 8c to bardzo istotny element i szkoda, że tutaj ich zabrakło, nawet w najbogatszej wersji wyposażenia. Ogólnie jednak nie ma mowy o zawodzie, wręcz przeciwnie – również wnętrze jest piękne, stylistycznie wysmakowane, szczególnie, jeśli dopłacimy za skórę Pelle Frau. Za ciemno? Można dobrać jaśniejsze wykończenie deski i foteli, tutaj problemu nie ma.
Idea Cuore Sportivo – Sportowego Serca
O ile wygląd samochodu i jego wnętrza można ocenić, samemu odwiedzając salon, lub oglądając zdjęcia (na których jednak auto nie robi choćby w 10% takiego wrażenia jak w rzeczywistości!), to już nie każdy może sobie nim od razu pojeździć. Należę jednak do grona szczęśliwców, które MiTo już jeździło. Ba, nawet dwukrotnie. Czas więc zdać relację.
Do wyboru mamy trzy silniki. Benzynówki o mocy 78 i 155 koni z pojemności 1.4 oraz diesla 1.6, o mocy 120 koni. Hmm, zaraz, chwila… 78 koni w Alfie Romeo? Niee, darujemy sobie. Fajnie jednak, że taka moc również zawitała… dzięki niej cena samochodu zaczyna się już od 49.900 złotych. To jednak za mało na testy, więc do pojeżdżenia mamy turbodoładowaną benzynę 1.4. Dieselek też fajny – 320 niutonometrów w samochodzie ważącym 1200 kilogramów wzbudza emocje.