Autor: Gustav Data publikacji: wtorek 30 marca 2004
Co to za gra z tym Kołlinem czy coś ?
Po wieeelu miesiącach oczekiwań, robieniu nas w balona przez Codies oraz ślinienia się na widok wersji na PS2, ukazał się flagowy produkt Codemasters - Colin McRae Rally 3. Chyba większość z was zna ogólne założenia gry oraz panujące tu "układy" spowodowane wykupieniem praw do nazwiska Szkockiego McCrasha - Colina McRae oraz jego pilota Nickiego Grista. Tych, bardziej zagnież- dżonych w swoich piwnicach, informuję, że w grze wcielamy się wyżej wymienionego kierowcę i startujemy w Mistrzostwach Świata przez 3 sezony. W grze tylko Ford Focus WRC posiada oryginalne malowanie z mistrzostw świata, chociaż i tak brakuje reklam "Martini". Gra już w dniu premiery była nieaktualna ponieważ od początku rajdowego sezonu 2003 Colin jeździ za kierownicą Xsary WRC, a jego pilotem jest Derek Ringer (z którym zdobył tytuł mistrza świata w 1995 r.). Reszta aut posiada barwy wymyślone przez twórców gry lub bardzo podobne do prawdziwych. Nie ma także żadnego innego prawdziwego nazwiska.
Kaj sie podzioł mój Ursus ?
Auta są podzielone umownie na 5 klas: WRC - Ford Focus WRC 01,02,03 i 04, N-grupa - Subaru Impreza WRX 44S, Subaru Impreza STi 22B, Mitsubishi Lancer EVO VII; S1600 - Fiat Punto, Ford Puma, MG ZR, Citroen Saxo, Citroen Xsara; B-grupa - Lancia 037, Ford RS200; Seryjne - do odkrycia i bezsensowne - do odkrycia, ale zresztą sami zobaczycie, podpowiem tylko, że to tak naprawdę nie są auta :( , a jedynie głupi żart Codies. Model zniszczeń jest bardzo dobrze zrobiony, wszystko się sypie i gnie, niestety nie po pierwszym, lepszym wypadku. Żeby coś zepsuć trzeba się bardzo namęczyć i tu panowie zwalili całą sprawę, bo nie ma jak powodować tych pięknych uszkodzeń: walnięcie w drzewo nie pomaga w żadnym wypadku, dopiero kilkukrotne dachowanie potrafi poważniej uszkodzić samochód, a wprawny gracz raczej nie będzie miał do tego okazji. Teoretycznie jest także możliwość złapania kapcia oraz jechania na feldze, lecz tak jak w przypadku zniszczeń blacharki i podzespołów ciężko do tego dojść. Na razie tylko raz podczas, normalnej jazdy udało mi się złapać kapcia- było to po 3 odcinkach ciągłych cięć zakrętów na Hiszpanii. Oprócz tego ściągnąć oponę z felgi udaje się tylko po 5 minutach kręcenia w kółko.
Jadą wozy kolorowe...
Model jazdy jest typowo Colinowy. Co to znaczy ? Otóż w rzeczywistości, jak i w realistycznych symulatorach (jak np. Live For Speed) auto skręca w ten sposób, że tylna oś, podąża w tym kierunku gdzie skręciły przednie koła, przez co np. kiedy jedziemy wąską drogą, otoczoną krawężnikami, to trzeba wejść w zakręt tzw. głębokim wejściem, aby tylnym kołem nie wjechać na krawężnik. W Colinie wygląda to, jakby w środku auta znajdowała się oś skrętu, wokół której auto się obraca, przez co zachowuje się jakby ciągle jechało w jednym wielkim poślizgu (nawet kiedy próbujemy pokonać zakręt na "okrągło" - czyli bez uślizgu kół). Mimo to, jest jednak duża różnica w czasach między jazdą pełnymi bokami, a śmiganiem na okrągło. Podczas jazdy w zakręcie na szutrze cały czas pracuje się gazem i ustawia odpowiednio auto bokiem, a na asfaltach daje się tyle gazu, aby być ciągle na granicy uślizgu. Bardzo dobrze oddane jest wrażenie dużej prędkości. Kiedy lecimy przez fińskie lasy, przez szczyty to naprawdę można się wystraszyć i nieraz, aby wykręcić na odcinku dobry czas, trzeba całkiem dobrze poznać trasę, przełamać się psychicznie i jakiś niewidoczny zakręt przejść pełnym gazem. Bardzo dobrze jeździ się na ręcznej skrzyni biegów, auto ma wtedy lepsze przyspieszenie, ponieważ nie mieli kołami w miejscu, a co za tym idzie także czasy są nieporównywalnie lepsze.