Autor: Tadeo Data publikacji: czwartek 06 listopada 2008
Zostań królem bezkresnych szos! Zasiądź za kierownicą swego 18-kołowego (i co najmniej 18-tonowego) potwora, przemierzaj setki kilometrów, woź towary z miasta do miasta, zarabiaj kasę i poznawaj samotne życie kierowcy by w końcu dotrzeć na sam szczyt… Zieeeeeew, znowu?!
Trochę historii
Czeskie SCS Software to bardzo dziwna ekipa programistów. Przeszło 6 lat temu zadebiutowała – i od razu zasłynęła w światku – grą 18 Wheels of Steel. Grą może nie doskonałą, może nie porywającą, ale bazującą na co najmniej oryginalnym pomyśle i solidnym wykonaniu. Nagle okazało się, że wielu graczy marzyło o przygodzie za kierownicą osiemnastokołowca. Sam przyznam, że przy pierwszej odsłonie serii bawiłem przez wiele dobrych godzin.
Później jednak było coraz gorzej – SCS poszło za ciosem i dosłownie rok w rok raczyło graczy kolejnymi odsłonami sztandarowej produkcji. Problem w tym, że każda kolejna w gruncie rzeczy nie wnosiła niczego nowego, trochę lepszą grafikę, kilka drobnych detali, ew. jakiś nowy pomysł. Dla mnie (sądząc po opiniach internatów: nie tylko dla mnie) następne pozycje cyklu były coraz większym zawodem stagnacji i - niestety – szybko lądowały na półce starannie zbierając kurz. Iskierką nadziei był wydany w zeszłym roku Bus Driver. Gra może nie idealna, ale z pewnością łamiąca dotychczasowy schemat i dająca nadzieję, że skarbnica pomysłów w czeskiej firmie nie skończyła się na jednym. Nic więc dziwnego, że ze sporymi nadziejami oczekiwałem nadejścia Euro Truck Simulatora…
Start
Gra zaczyna się standardowo. Wybieramy swoją ciężarówkę i ruszamy do boju. W tym aspekcie nie było zaskoczenia – znów nie oddano do naszej dyspozycji oryginalnych, licencjonowanych wozów, a 12 tanich zamienników – modele A,B,C w 4 różnych fikcyjnych markach. Inna sprawa, że i tych mogłoby być więcej.
Bez dwóch zdań główną nowością i jedynym wabikiem, który mógłby przyciągnąć graczy do ETS jest wyczekiwana przez 6 lat Europa. Poruszać możemy się po 11 państwach naszego kontynentu, w tym po naszej pięknej Polsce. Niestety, przygotowana mapa nosi znamiona straszliwej fuszerki – zabrakło całej Wielkiej Brytanii, państw Bałkańskich, Grecji, Ukrainy, Rosji, Białorusi, Rumunii, Bułgarii, nie wspominając nawet o Skandynawii albo o mniejszych państwach jak Słowacja czy Estonia. Staram się zrozumieć twórców, w końcu musza sobie coś zostawić do zrobienia na ETS: Pedal to the Metal, ETS: Convoy czy ETS: Across Europe…
Nawet jednak to, co mamy, nie zachwyca. W wielu państwach jest zaledwie jedno miasto, jedynie w największych Niemczech i Francji dostaliśmy po trzy metropolie. Wszystkie są połączone raczej biedną siecią autostrad, brak tu licznych rozgałęzień, wiosek i miasteczek, przez które powinniśmy przejeżdżać. Fatalnie prezentują się również miasta – osobiście nie oczekuję od producentów skrajnego realizmu, bo po rzeczywistym Paryżu czy Madrycie można się włóczyć godzinami, zanim znajdzie się drogę wylotową, ale ograniczenie centrów naszego kontynentu do kilku uliczek na krzyż, stacji benzynowej, warsztatu i jednego elementu charakterystycznego (w Warszawie zobaczymy Pałac Kultury) to chyba ‘lekka’ przesada.
Kuleją również, co oczywiste, realia – Warszawa to spokojna mieścinka bez korków, w Wielkopolsce przejeżdżamy przez tereny górzyste a z Polski na zachód wyjeżdżają dwie nowoczesne, szerokie i w żadnym wypadku nie dziurawe autostrady. Świat gier jest piękny czyż nie? Mimo to z tego wykreowanego przez Czechów chciałem uciekać jak najprędzej…