Autor: S4jm0n Data publikacji: środa 02 sierpnia 2006
Nowy symulator?
Ford Racing, NFS: Porsche Unleashed, Viper Racing, Maluch Racer – te tytuły z pewnością nie są Wam obce. Traktują one o wyścigach wyłącznie jednej marki lub modelu samochodu. Jedne z nich odniosły większy sukces, inne mniejszy, ale z pewnością żadna z nich nie przeszła obojętnie obok fanów gier wyścigowych. Tak też jest z kolejną produkcją polskich programistów z Techlandu – GTI Racing, gdzie możemy ścigać się autami z koncernu Volkswagen’a. We wszelkich reklamach, opisach, a nawet na pudełku tejże gry, możemy przeczytać o dynamicznym modelu jazdy z realistyczną i szczegółową symulacją fizyki samochodu opartą na silniku Xpand Rally. To głównie te zapewnienia skłoniły mnie do sięgnięcia po tę grę i sprawdzenia jak jest naprawdę
Wycieczka po Europie
W GTI Racing nie mamy bezpośrednio do wyboru danych tras oraz ich nazw. Wybieramy wyścigi w jakich chcemy startować, a te już zawierają odpowiednie odcinki. Pozwiedzamy pozamiejskie tereny niemieckich landów, francuskie winnice, włoskie piaski Sycylii, amerykańskie pustynie oraz angielskie łąki i pola. W zasadzie podczas jazdy ciężko tak naprawdę rozpoznać w jakim kraju się ścigamy. Wszystkie państwa obfitują w mniejsze czy większe domki, chatki, pola, łąki, pagórki, mosty, ulice itd. itp. W każdym z miejsc znajdziemy i asfalt i szuter. Pod względem nawierzchni, trasy raczej nie są mocno zróżnicowane. Nie można jednak powiedzieć, że są nudne. Wręcz przeciwnie. Mnóstwo wszelkiego rodzaju „przeszkadzajek” jak płoty na budowie, znaki drogowe czy beczki na targu, postarają się nam „umilić” wycieczkę krajoznawczą gdy nieco zboczymy z trasy. Na szczęście większość z przeszkód nie jest niezniszczalna i kosztem prędkości można je efektownie „skosić”. Pewną odskocznią od całości tras są tory wyścigowe. Jest ich zaledwie kilka, jednak to właśnie na nich możemy rozwinąć największe prędkości i obrać w miarę optymalny tor jazdy, co na pozostałych trasach jest ciężkie do osiągnięcia w tej grze.
5 w 1
Ale nie samymi wyścigami po ściśle określonych drogach człowiek żyje. Oprócz typowych okrążeń na czas, przyjdzie nam jeszcze rywalizować w tzw. „Legal Race”. Nie ukrywam, że jest on dosyć nudny. Polega na przejechaniu przez ulice jakiegoś miasteczka, zaliczając kolejne „checkpointy”, starając się potrącić jak najmniej makiet robiących za przechodniów. Kolejną opcją do zdobycia pieniędzy jest „Cross Country” – startujemy i „uderzamy” w teren przez punkty kontrolne do których dojeżdżamy „po swojemu”, czyli przecinając pola, łąki, rzeki – byle szybciej do mety. Następną alternatywą jest rywalizacja na dystansie 402,3 metra czyli typowe i jakże ostatnimi czasy popularne wyścigi na ćwiartkę. Kamera jest umiejscowiona w środku auta i nie ma możliwości zmiany. Wada ? Tak naprawdę to taka właśnie kamera powinna się znaleźć też w NFS w „Dragu”, bo gwarantuje najlepsze doznania. Pomimo tego, że w GTI Racing drag nie jest tak dopracowany jak w innych grach, to bardzo mi się spodobał klimat jaki zapewnia podczas przejazdu od świateł do mety. Czasy również są dosyć zbliżone do tych, które możemy osiągnąć w rzeczywistości, startując tak przygotowanymi autami – duży plus ! Ostatnim z trybów jest Drifting, czyli jazda w kontrolowanym poślizgu, wg. autorów gry – „Dryft”. Programistom Techlandu wyszło to nawet całkiem nieźle. Poślizgi są dosyć długie, przyjemne i łatwe do opanowania. Jedyny mankament tkwi chyba jedynie w tym, że tak samo „ślizgamy” się autami z napędem na przód i z napędem na tylną oś. Spowodowane jest to prawdopodobnie tym, że większość modeli VW są właśnie FWD, ale czy nie można było rozwiązać tego problemu dostępnym już od samego początku tylno napędowym „Garbuskiem”? Być może o tym nie pomyślano - trudno. W przypadku jednego trybu, można jeszcze przymknąć na to oko.