Autor: SAL Data publikacji: niedziela 12 grudnia 2004
Wstęp
Ostatnio z braku czasu i ochoty gram tylko w jedną słuszną grę - LFS :) Ale niestety awaria łącza i choroba (czyli wielkie nudy...) zmusiły mnie do spróbowania czegoś nowego - zainstalowałem grę Initial D: Mountain Vengeance, a skłonił mnie do tego tytuł :) Troszkę interesuję się driftem, a Initial D to kultowy serial dla wszystkich japońskich drifterów. Ale z drugiej strony, każdy wie jakie są najczęściej gry na licencji...
Krótki opis
Jak już wspomniałem, Initial D to japoński serial emitowany w TV opowiadający historię skośnookiego maniaka prędkości i streetracingu, który razem z paczką kumpli ściga się po wąskich, górskich dróżkach. Najlepszą (a może - najbardziej widowiskową) techniką jazdy w takich warunkach jest pokonywanie zakrętów "ślizgiem". Istnieją domysły, że właśnie tak powstało pojęcie "drifting" :) A więc, co łatwo wywnioskować - gra oparta na serialu Initial D będzie polegała na nocnym streetracingu gdzies na japońskich wyżynach :) Zapowiada się ciekawie.
Pierwsze wrażenie
No właśnie... pierwsze wrażenie było niezbyt przychylne. Grafika raczej mnie nie zachwyciła, bo już NFS Porsche ma lepszą, ale to można przemilczeć - grafika nie jest kluczem do sukcesu. Uważam, że grę za bardzo uproszczono! Jak zobaczyłem w opcjach sterowania pozycję "drift key" to troszkę mi sie smutno zrobiło. No, ale nie poddawałem się - skonfigurowałem kierownicę, detale na "high" i jazda. I kolejne rozczarowanie. Na kierownicy nie da się grac :( Tragedia, zero kontroli nad samochodem. Szybki powrót do menu, konfiguracja klawiatury i z powrotem na trasę. Tak, w tej grze na klawiaturze gra się dużo lepiej. A ten wniosek w połączeniu z "drift key" utwierdził mnie w przekonaniu, że to totalny arcade, zero symulacji. Ale pierwsze wrażenie nie było złe, dobra gra to nie tylko symulator. "Niektóre arcade'ówki też są dobre, np. NFS Underground" - pomyślałem i nie poddawałem się :)
Kariera górskiego Streetracera
Mamy do wyboru dwa tryby - quick race (losowa trasa, przeciwnik i samochód) oraz kariera. Drugi tryb jest znacznie ciekawszy. Zaczynamy w Toyocie Sprinter Turneo, która jest istnym klasykiem (tak jak Nissan Silvia) dla fanów driftu. Możemy pojechać dany odcinek trasy na czas (aby potrenować) lub z przeciwnikiem. Jeżeli dojedziemy na metę pierwsi, otrzymujemy tzw. "punkty honoru" :) I tutaj niezła innowacja jak na tak totalnie uproszczoną grę! Te punkty przekładają się na umiejętności naszego streetracer'a - możemy rozdzielać je pomiędzy cechy, takie jak: power, acceleration, handling itd. Za to bardzo duży plus!
Na mecie
Czas na podsumowanie. Moim zdaniem gra jest dobra. Spełnia swoje zadanie - przez trochę się przy niej nie nudzimy :) Poza tym po kilku godzinkach gra się bardzo przyjemnie. To po prostu taki "relaxator". Dużym plusem jest licencja Initial D, chociaż pewnie w Polsce mało osób zna tą bajkę. A do specyficznej grafiki można się przyzwyczaić - może autorzy chcieli, aby udawała ona "rysunkową" a o cell-shadingu nie słyszeli?! :)
Ponieważ coraz częściej pojawiały się komentarze nic nie wnoszące lub zawierające same przekleństwa, publikować wypowiedzi mogą tylko zarejestrowani użytkownicy. Jeżeli więc masz coś ciekawego do powiedzenia, poświęć chwilę i zarejestruj się (następnie musisz się zalogować).