Prezentowane Mitsubishi Lancer pochodzi z 1982 roku i jest raczej rzadko spotykane na polskich drogach tak samo dziś jak i kiedyś. Oczywiście nie jest to EVO, tylko zwykły rodzinny, klasyczny sedan. Jak na auto z lat 80` również i ono ma kanciastą sylwetkę, co może sie podobać dziś wielu osobom (zwłaszcza fascynatom), tak jak materiały chromowane znajdujące się na zderzakach czy listwach.
W środku jest sporo miejsca, bez problemu pomieszczą się 4 dorosłe osoby. Z tyłu znajduje się spory podłokietnik dzięki któremu pasażerowie z mogą poczuć się jak w aucie klasy wyższej (a na pewno nowszym). Deska rozdzielcza spełnia swoją rolę. Jak na tamte czasy jest dość ergonomiczna. Wszystko co potrzebne jest w zasięgu ręki. Autko posiada także przydatne schowki w okolicach hamulca ręcznego który mimo iż był "naciągany" dawno temu nadal działa.
Silnik 1.6 "kręci się" żwawo pomimo, że ma już dwadzieścia kilka lat. Aby przypomnieć sobie jakiekolwiek naprawy, zmiany, przeglądy itp. trzeba by się cofnąć kilka dobrych lat. Po prostu jeździ. Jest to auto przy którym - jak twierdzi właściciel - nie opłaca się nic robić. "Zepsuje się. Będzie inne".
Jeśli chodzi o zawieszenie to jest nieco gorzej. Słychać "klekot" zwłaszcza przy intensywnym skręcaniu koła (zużycie?). Samochód ma dość miękkie zestrojone zawieszenie co sprawia, że nie czuć wszystkich dziur na naszych drogach (do tego grube gumy: 165/70 R13), choć nikomu bym nie radził rozpędzać się tym autem więcej niż 100 km/h, zresztą z owego Lancer’a dużo więcej nie dało by się wycisnąć. Na miejskie i zatłoczone drogi wystarczy.
Najsłabszy punkt Mitsubishi (i chyba wielu aut ze wschodu z tamtego okresu) jest blacha. Fatalnym stan widać gołym okien nawet na fotkach. Najgorzej jest w okolicach błotników przednich nie mówiąc już o podwoziu... Problem wystąpił też na zawiasach klapy bagażnika przez co należy go delikatnie zamykać. Warto dodać, że kufer jest dość pojemny.
Lancer ma już wiele za sobą lecz nadal jeździ poprawnie. Mimo, że przedostatnia zima była ostra to ani razu nie zawiódł, choć wielu właścicieli młodszych aut widać było rano na parkingach z otwartymi maskami majstrującymi przy akumulatorach itd. Do tego wszystkiego auto ma niezłego "kopa" i myślę, że nie zasługuję na inwektywy zwłaszcza, że spod świateł radzi sobie całkiem niezłe (jak na takie auto).
Może autko nie wygląda kunsztowne za to sprawia wrażenie sympatycznego, dzięki któremu bez problemu można dojechać do celu a to jest najważniejsza funkcja "czterech-kół".
"Słychać "klekot" zwłaszcza przy intensywnym skręcaniu koła (zużycie?)." - to przeguby. Taki Youngtimer ktory w zyciu nie bedzie rozchwytywany ale wazne ze wierny ;) Jakieś 10 lat temu w najblizszej rodzinie by Mitsu Galant (ten ze spuchnietymi biodrami) jednak do pierwszej wymiany klockow (zabojcza cena i po autku)l
Jak na 82' to calkiem calkiem ... Co prawda porównując z wołgą to ten mits wymiękka pomimo że wołga starsza
(u sąsiada 20 lat na kołkach przestała XD, wiec z kumplami w nocy odplalilismy kiedy dziadek (wlasciciel) spal, i opuscilismy go do dolu to sie okazalo ze opony nie nadawaly sie do niczego ;p i nie probowalismy jezdzic. NIE CHCIELISMY UKRASC TYLKO SIE PRZEJECHAC PO PODWORKU U NIEGO ;p)
Ponieważ coraz częściej pojawiały się komentarze nic nie wnoszące lub zawierające same przekleństwa, publikować wypowiedzi mogą tylko zarejestrowani użytkownicy. Jeżeli więc masz coś ciekawego do powiedzenia, poświęć chwilę i zarejestruj się (następnie musisz się zalogować).