Autor: S4jm0n Data publikacji: niedziela 12 listopada 2006
„…tortu nie ukręci”
Nie zapominajmy jednak o tuningu, który w NFSie jest już dość znacznie rozbudowany. W Carbonie na dodatek pojawiła się całkowicie nowa, innowacyjna opcja Autosculpt, zapewniająca stworzenie niepowtarzalnych części tuningowych jak felgi, spoilery, maski itd. Po wersji demonstracyjnej spodziewałem się naprawdę morza możliwości. Nie zniechęciło mnie to, że na początku kariery ta opcja nie jest dostępna i muszę zatrudnić do tego jakiegoś kolesia. Kiedy już miałem wszystko co trzeba aby zacząć „odpicowywać brykę” według własnych „widzimisi”, musiałem najpierw wybrać bazę, którą będę przerabiać. Od razu dotarło do mnie, że na przerabianie firmowych części nie mam co liczyć – trzeba grzebać w elementach przygotowanych przez EA. Dużo tego nie było, a żadna z części nie zdołała zadowolić moich wybrednych gustów. Tak w skrócie skończyła się moja przygoda z Autosculpt. Części do przerabiania jest niewiele i są raczej nie za ciekawe. To fakt – można je przerabiać na wiele sposobów: tu wydłużyć, tam zrobić dziurę, gdzieś skrócić, ale jak to często powtarzam dość dobitnie: „z gówna tortu nie ukręci”. Dlatego też moje gusta, w pewnym stopniu zostały zaspokojone przez firmowe felgi i kompletny body-kit. Mechaniczne podrasowywanie samochodu ogranicza się do kupowania nowo odkrytych części i ewentualnie wyboru, czy chcemy aby auto szybciej przyspieszało, a może miało większą prędkość maksymalną, lepiej trzymało się drogi czy może latało na każdym zakręcie bokiem. Jednym zdaniem – nic co wymagałoby uruchomienia szarych komórek.
Jazda
Nie pobudzimy ich także podczas samej jazdy. NFS nigdy nie był symulatorem więc nie ma się właściwie czemu dziwić. Przy grze mamy się zrelaksować i taka fizyka jazdy jaka została zaaplikowana do Carbona jest w zupełności wystarczająca. Wiadomo – ma niedociągnięcia, ale ogólnie jest dobrze. Muscle cary zwijają na prostych asfalt jak szalone, a zakręty „biorą” bokiem. Samochody klasy Tuner za to ładnie składają się w zakręty, ale na prostych nieco odstają od klasy Exotic, która jest pośrednim rozwiązaniem pomiędzy dwoma pierwszymi klasami. Zadowalające jest jednak to, że można rzeczywiście odczuć różnice pomiędzy samochodami w prowadzeniu się. Jedne są irytująco podsterowne, inne znowu stworzone właściwie do driftingu. Każdy z pewnością znajdzie jakieś autko dla siebie, choć nie ukrywam, że wg. mnie najlepszym jest EVO IX MR ;) Zarówno do driftingu, wyścigów jak i ucieczek przed policją ulicami Palmont City. Co prawda tych ostatnich dużo nie będzie, bo policji jest znacznie mniej niż w Most Wanted. EA uznało, że nie są oni niezbędni do dobrej zabawy – mieli rację. Oczywiście spotkamy wszystkie rodzaje policyjnych aut z MW, konstrukcje do burzenia, które pomogą nam uciec przed policją oraz miejsca, w których możemy się ukryć, ale za często nie będziemy z nich korzystać.
Proste, zakręty i poślizgi.
Nie wspomniałem jeszcze o tym, co my tak w zasadzie będziemy robić żeby nam starczyło na te wszystkie gadżety. Ktoś odpowie od razu – ścigać się. Skłamałbym gdybym zaprzeczył – w końcu to Need for Speed. Ale ścigać można się w kilku trybach. Od razu chciałbym wyrazić ubolewanie nad zlikwidowaniem trybu Drag Race. Miałem nadzieję, że pomimo tego, iż w MW był on fatalny to jeszcze jednak powróci w Karbonie, w starej dobrej formie, znanej z NFSU. Niestety nie. Kariera będzie obfitować głównie w wyścigi typu Sprint, Circuit, Checkpoint i Speedtrap. Wszystkie z tych trybów znamy już z poprzednich części i właściwie polegają one na niczym innym jak pędzeniu przed siebie „na łeb i szyję” i dojechaniu do mety. W Sprincie i Circuit jest jednak mała zmiana za sprawą tego, że w Carbonie mamy własną drużynę. To my decydujemy kto w niej jest, a kto nie, tym samym decydując się na odpowiednie profity jakie nam dostarczają – większe wygrane z wyścigów, nowe części Autosculpt itd. Oprócz tego mają różne specjalności. Jeden może być np. „Blocker’em”, inny „Drafterem”. Pierwszy z nich na naszą komendę będzie starał się blokować auta ułatwiając nam wygraną, z kolei drugi będzie jechać przed nami tworząc tunel aerodynamiczny. Innym atutem jest to, że czasem możemy sobie pozwolić na dojechanie na szarym końcu, jeśli tylko członek naszej drużyny przybędzie na metę pierwszy. Wówczas wyścig jest liczony normalnie jako nasza wygrana. Pomysł całkiem niezły, ale nie wprowadza na tyle świeżości i emocji aby zapewnić dobrą rozrywkę przez całą karierę. Wciąż tylko Sprinty i Circuity. Gra bardzo szybko robi się nudna, tym bardziej, że początkowo auta odkrywają się dość wolno.