Autor: S4jm0n Data publikacji: niedziela 12 listopada 2006
Dwa pozostałe tryby – Drifting i Canyon Duel można nazwać „miłymi przerywnikami”. Nie dość, że podriftować podczas kariery mamy okazję dość rzadko, to Drift w kanionach został zepsuty przez zbajerzoną kamerę, która wychyla się niepotrzebnie na boki, przez co ciężko ocenić faktyczny tor poślizgu auta. Inaczej sprawa ma się z Driftem na zamkniętych torach. Jest ich dość mało, ale mają całkiem ciekawą konfigurację, no i kamera posłusznie podąża za autem. A sama fizyka jazdy została świetnie dopasowana do tego trybu. Poślizg jest dziecinnie łatwy. Żadnych ręcznych, czy strzelania ze sprzęgła – odpowiednia prędkość, skręt kierownicą i już lecimy bokiem odpowiednio tylko zacieśniając lub poszerzając skręt. Przyjemne, łatwe i dające mnóstwo zabawy. Szkoda tylko, że torów jest tak mało. Całkiem nowym trybem jest wspomniany już Canyon Duel. Już w demonstracyjnej wersji gry, szczególnie mnie zainteresował. Jest to wyścig oparty na zasadach japońskiego Touge, gdzie nie liczy się moc auta, a jego możliwości w zakrętach. Odbywa się parami i podczas kariery będziemy się w nim ścigać z bossami każdej z dzielnic. Tutaj kamera także wychyla się na boki, ale w przeciwieństwie do Driftu w kanionie, można się dość szybko do niej przyzwyczaić. Canyon Duel składa się z dwóch etapów. W pierwszym z nich nasz przeciwnik „ucieka” przed nami, a my musimy utrzymać się jak najbliżej niego aby zyskać więcej punktów lub wyprzedzić go aby zwyciężyć natychmiastowo. W drugim etapie role się zamieniają – przeciwnik „goni”, a nam ubywają punkty, które zarobiliśmy w I etapie. Jeśli licznik dojdzie do zera przed metą – przegrywamy. Jest jeszcze jeden sposób na przegranie – wypaść z trasy. Na niektórych zakrętach, metalowe bandy nie są już niezniszczalnymi pochłaniaczami głupoty kierowcy, a zaledwie słabymi barierkami pękającymi pod naporem wagi wpadającego nań auta. I chociaż sam tryb, podobnie jak Drifting (na torze) jest naprawdę wciągający, to podczas kariery za wiele w nim nie pojeździmy.
Warczy i ryczy, ale nie gra.
Została jeszcze kwestia tego co słyszymy podczas gry. W końcu nie samym obrazem człowiek żyje. EA przyzwyczaiło już nas do świetnych ścieżek dźwiękowych. Mnóstwo piosenek od razu wpadało w ucho i nie były tylko tłem podczas jazdy, a elementem dodającym emocji i energii. W Karbonie nie powinno być inaczej – niestety jest. Podkład w grze jest praktycznie niezauważalny. Kawałki drum’n base są zbyt monotonne do takich wyścigów, za mało charakterystyczne. Nie są w stanie przebić się przez otaczającą nas grafikę i świat samochodów aby utkwić w naszej pamięci. Są także, jak w każdej z części, dobre kawałki amerykańskiego rapu. Niestety za często ich nie słyszymy – głównie po wygranym wyścigu, a więc przez parę sekund zanim nie wciśniemy kilkakrotnie klawisza „ENTER”. Innymi słowy – w kwestii ścieżki dźwiękowej EA zawiodło na całej linii. Całkiem odwrotnie jest za to z dźwiękiem samochodów. Audi Le Mans Quattro brzmi bajecznie, muscle cary przeszywają swoim pomrukiem, a wszelkie wysokoobrotowe silniki „wyją” do nas niczym wilk podczas pełni Księżyca. Odgłosy wydechów oraz silnika są naprawdę na wysokim poziomie i nic nie staje na przeszkodzie, aby wyłączyć i tak „bezpłciową” muzykę grającą w tyle i rozkoszować się dźwiękiem płynącym z silnika.
Miasto jest nasze…
…ale na trybie kariery, gra się jednak nie kończy. Zresztą i tak jest ona bardzo krótka, ale zarazem na tyle długa aby znudzić nas ciągłymi Circuitami i Sprintami. Do 100% brakuje nam jeszcze wykonania Serii Wyzwań i zdobycia wszystkich odznak (zdobywamy je wykonując przypisane im zadania). Seria Wyzwań jest mniej więcej tak samo czasochłonna jak Kariera, ale za to bardziej zróżnicowana. Jest więcej policyjnych pościgów, Driftu. Mimo wszystko po ukończeniu trybu fabularnego, a następnie owej Serii Wyzwań, gra zdąży już nam się tak znudzić, że nie wypróbujemy przynajmniej połowy z odkrytych samochodów.
Przereklamowany produkt
Spodziewałem się dużo lepszej gry. Zwłaszcza po zagraniu w wersję demonstracyjną. Niestety wszystko to, co jest w Carbonie dobre, zostało zredukowane do minimum. Tak uwielbiany i widowiskowy ostatnimi czasy drifting, został odsunięty na dalszy plan. Nie mam pojęcia po co został wprowadzony nowy tryb Canyon Duel skoro i tak jest go bardzo mało, a mógłby wprowadzić do gry dużo więcej świeżości i urozmaicenia. Samobója, twórcy gry strzelili sobie przy doborze muzyki. Jest kilka dobrych kawałków, ale jak już wspominałem nie towarzyszą nam one za często w tle. Autosculpt był „lansowany” w reklamach na największy przełom w grze, a tymczasem użyłem go parę razy z czystej ciekawości, bo nie oferował pod względem stylistycznym nic, co mogłoby mnie zainteresować. Samymi egzotycznymi autami oraz „słodką” grafiką EA nie utrzyma graczy przy monitorze. Ale najwidoczniej nie taka jest polityka twórców gry. Electronic Arts od zawsze było mistrzem marketingu. Potrafi zareklamować tak dobrze grę, która jest niemalże kopią jej poprzedniej części, że przeciętny gracz bez wahania wyda ponad 100 zł na kolorowo oprawiony „przestarzały model”. Jak długo może trwać takie podejście do gracza ? Obawiam się, że w nieskończoność… „stary wyga” za piątym razem może już się nie nabierze, ale młodych graczy wciąż przybywa, i to oni będą zasilać kieszenie pracowników EA, którzy bazując na poprzednich częściach NFS’a będą wprowadzać „kosmetyczne” zmiany do kolejnych części. Coś mi się wydaje, że o następcy NFS: Porsche Unleashed możemy chyba zapomnieć.
NFS Carbon
EA Games
EA Polska
P4 1.4 GHz, 256 (512) MB RAM, karta graficzna z 128 MB RAM
Coz... nienajlepsza recenzja. Autor w ogole nie wzial pod uwage trybu multiplayer ktory moim zdaniem stanowi sedno gry i jest zrodlem, paradoksalnie, najwiekszej zalety oraz najwiekszej wady tej gry. Wlasnie podczas internetowych rozgrywek mozna wyprobowac samochody odblokowane w trybie kariery, bawic sie w ustawienia auta, bic rekordy tras, piac sie w rankingu kierowcow i walczyc o dominacje poszczegolnych klas aut. Tryb multiplayer to najwieksza zaleta gry i na nia poswieca sie najwiecej czasu- jesli ktos nie ma dostepu do netu niech sobie lepiej ta gre odpusci.
Wspominajac o wadzie musze wypomniec autorowi kolejny blad. Pisze bowiem o tym ze plusem gry jest zrownowazenie samochodow- wrecz przeciwnie, najwiekszym minusem gry jest wlasnie to ze dwa auta- bonusowe audi quattro i corvette sa za dobre i zdominowaly kompletnie rozgrywki multiplayer aut 3go poziomu...
W sumie gra jest jednak bardzo dobra a wyscigi po necie i poprawianie swoich statystyk kierowcy daje naprawde duzo przyjemnosci.
Drifter
28 sie 07 - 00:44
Gość
ja sądze że NFSU i U2 były genialne nawet teraz powraca U2 ale MW było za proste banalne pościgi choć czasem były gorące sytuacje Prowokacja Razora i 5lvl ale co tam mam nadzieje że Carbon sie jakoś popisze choć po te recenzji trace nadzieje
mlody40
28 lis 07 - 18:18
Gość
ja czekam na pro streeta
Carlos19
27 gru 07 - 12:34
Gość
Mi tam sie podoba ale nie jest za bardzo wypasiona jak gadali twórcy z EA. Wozy są dopracowane ale blyszczą jak nie wiem a poza tym wyscigi i drifty w kanionach... Gracze słabi którzy grają pierwszy raz w NFS od U1 (starsze częsci to co innego) to będą mieli problem z driftem bo zarzuca kamerą jak niewiem co ale ogólnie gra jest fajna i podoba sie mojemu bratu a cena za wysoka jak na takągre.
Bo kocham Nikki z tej gry nie wiem jak to się salo.Reszta na tydzień
NONE!!
16 sie 08 - 17:52
Gość
Zbyt fajny carbon nie jest no bo przeszłem go z 10 razy
NONE!!
16 sie 08 - 17:53
Gość
Czekam na undercovera tam a nie na gówno
bgvh
15 lip 10 - 12:51
Gość
@NFS Fan
Twoja ocena gry NFS Carbon to 0,5/10.Ogólnie żal mi takich jak ty,bo tak ocenia się kaszanki typu Warszawka Racer,Maluch Racer itp.
Tak to multiplayer jest mniej ważny,ale o tym też trzeba było wspomnieć.
Ponieważ coraz częściej pojawiały się komentarze nic nie wnoszące lub zawierające same przekleństwa, publikować wypowiedzi mogą tylko zarejestrowani użytkownicy. Jeżeli więc masz coś ciekawego do powiedzenia, poświęć chwilę i zarejestruj się (następnie musisz się zalogować).