Autor: Lampek Data publikacji: poniedziałek 15 września 2008
Irytuje również fakt, że nie można pojechać kwalifikacji. W wyścigach nasza pozycja jest ustalona odgórnie. Na wyższych poziomach trudności, przy niewielkiej liczbie okrążeń, bardzo ciężko wyprzedzić np. 15 przeciwników, żeby dobić do pierwszego miejsca i jest to trudność wynikająca właśnie ze zubożenia tytułu, nie naszych umiejętności czy zbalansowania poziomu trudności.
Jednym słowem, Race Driver GRID traci sporo w porównaniu z poprzednikami.
Dla kogo, podsumowanie, ocena
Niewątpliwie GRID to gra z najbardziej dopracowanym modelem jazdy wśród dostępnych obecnie na PC (pomijam symulatory, zaznaczam jeszcze raz). Tutaj jazdę oszlifowano perfekcyjnie, podobnie jak radość z prowadzenia samochodów. Nawet kraksy z naszym udziałem sprawiają radochę – wyglądają przepięknie (spójrzcie na screen).
Z drugiej strony, Codemasters spłyciło grę, pozbawiło rozgrywki „zakulisowej” - nie ma złudzenia uczestnictwa w wielkim samochodowym święcie, jakim są wyścigi. Nie czujemy się Race Driverem.
Gra upodobniła się do serii Need For Speed. Z jednej strony, stała się bardziej przystępna (da się grać na klawiaturze bez połamania palców, czasem nawet uda się kogoś wyprzedzić :P), z drugiej – straciła swoją magię i została uproszczona. Nietrafionym pomysłem wydają się drifty, które zupełnie nie pasują do tej serii. W niektórych wyścigach mamy wrażenie, że to kolejny NFS, tyle, że samochody zachowują się realistyczniej. Po serii Race Driver oczekiwałem czegoś innego.
Kto więc będzie się dobrze bawił grając w GRID’a? Każdy, kto lubi samochodówki - jeden dobrze, drugi lepiej. Ja bawiłem się dobrze tylko podczas wyścigów, całokształt wypadł „zaledwie dobrze”. Sens ścigania się tylko dla samego ścigania gdzieś umknął i wróciłem do Test Drive Unlimited oraz innych gier. GRID poleciał z dysku, bo się znudził.
Kto jednak nie ma wielkich wymagań odnośnie fabuły, ma mało czasu na rozrywkę komputerową lub po prostu chciałby się pościgać w najładniej wyglądającej grze samochodowej, z doskonałym modelem jazdy, bez zwracania uwagi na to, co się dzieje poza wyścigiem – będzie się bawił lepiej i przejdzie całego RC:G.
Filozofię nowego Race Drivera mogłoby opisywać hasło: Po prostu jedź. I podczas tej jazdy baw się dobrze.
Gra posiada również tryb multiplayer. Ma kilka fajnych detali (system doświadczenia), a jazda z żywymi przeciwnikami to dodatkowa frajda, bo tutaj każdy może popełnić błąd. Nie zatrzymał mnie jednak przy grze na dłużej. Ot, wysoka jakość, ale bez rewelacji na dłuższą metę.
A co do oceny końcowej… jeśli bardziej odpowiada Ci moje spojrzenie na grę, jest ona dla Ciebie. Jeśli jednak należysz do ludzi, o których powiedziałem, że będą się bawili lepiej – dodaj 15km/h.
Na koniec – wymagania. Testowana na maksymalnych detalach przy konfiguracji: Athlon X2 6000+, Evga GeForce 8800GTS 320, 2 GB RAM, Windows XP działała płynnie, bez najmniejszych przycinek. Silnik jest dobry i wydajny. Minimalne wymagania sprzętowe – do przełknięcia.
Recka fajna, ale ja nieco żałuję, że po świetnej drugiej i jeszcze lepszej trzeciej części gra z wspaniałej serii idealnie łączącej aspekty symulacji i zręcznościówki, wykonała zdecydowany zwrot w kierunku arcade... ehh dla mnie to kolejna stracona po NFS seria, która niegdyś była "złotym środkiem" pomiędzy tymi dwoma rodzajami rozgrywki, a stała się kolejną banalną ścigałką. No nic - pozostaje wrócić do części 3. i 2. .
Peter
26 sty 09 - 14:44
Gość
Fajoska recenzja!
rifeman
18 gru 09 - 18:53
Gość
Jak dla mnie to recenzja kompletnie nieudana. Gra wręcz przeciwnie.
Ponieważ coraz częściej pojawiały się komentarze nic nie wnoszące lub zawierające same przekleństwa, publikować wypowiedzi mogą tylko zarejestrowani użytkownicy. Jeżeli więc masz coś ciekawego do powiedzenia, poświęć chwilę i zarejestruj się (następnie musisz się zalogować).