Autor: TheMichal Data publikacji: sobota 09 kwietnia 2005
Jak jest na rynku rajdówek wszyscy wiemy. Seria Colin McRae Rally rządzi od kilku lat – Codemasters, co roku wydaje kolejną edycję gry ulepszając szczegóły - reszta gier raczej nie może doczekać się sequela. Wszystkie jednak gry idą w stronę prostoty, ponieważ większość graczy nie lubi trudnych gier - powstają zręcznościówki. Ten schemat postanowił przerwać Richard Burns Rally firmy Warthog...
Recenzję zacznę od małej lekcji historii. Developerem, jak już wyżej wspomniałem jest firma Warthog. Kierowcom znana jest ona głównie z gry Rally Championship Xtreme. Założenie tamtej gry było proste - obojętnie jak, byle do przodu. Więc gdy Warthog rozpoczął tworzenie super symultora gracze byli sceptycznie nastawieni.
Premiera gry była bardzo rozciągnięta - konsolowcy grali już w sierpniu (2004), a PCtowcy dopiero pod koniec października. Przez ten czas developer zdążył poprawić kod, a LEM zlokalizować grę. Gra mieści się na trzech płytach i po instalacji zajmuje nieco ponad 2,5GB. Jednak szybko okazuje się, że warto poświęcić tyle miejsca. Na początku nie znajdziemy intra - od razu przechodzimy do menu. Aby móc pojeździć w mistrzostwach trzeba przejść szkółkę rajdową. Pierwszy kontakt z samochodem - Subaru Imprezą oczywiście - jest dla nas, ludzi którzy wychowali się na Colinach oszałamiający. Gra jest realistyczna aż do bólu. Dzięki szkółce jesteśmy wprowadzeni w świat rajdowego rzemiosła. Zadania, które musimy wykonać są łatwe - tylko pozornie. Ale o tym później... Grafika jest świetna. Może nie oferuje takich bajerów jak dzieło programistów Techlandu (z Xpand Rally), ale nie można jej nic zarzucić. Samochody są bardzo ładnie wyprofilowane, składają się z dużej ilości polygonów. Uszkodzenia wyglądają niesamowicie realistycznie. Po dachowaniu samochód maleje o kilka(naście) centymetrów, odpadają elementy karoserii, pękają szyby i urywają koła. Oczywiście uszkodzenia można wyłączyć, albo w znaczącym stopniu zniwelować - to psuje jednak wiele radości z jazdy. Otoczenie wykonane jest bardzo starannie. Kamienie, pniaki albo drzewa nie zostały zrobione "na siłe". Widać dbałość programistów o szczegóły. Niestety wymagania sprzętowe nie są małe, ale jak na taką jakość grafiki - nie wygórowane. Na sprzęcie Celeron 2,4gHz; Ge Force 4 Titanum 4200 128MB i 256MB RAMu gra chodziła na najwyższych detelach i rozdzielczości bardzo płynnie, chociaż czasami animacja potrafiła się lekko przyciąć. Niestety gra nie obsługuje niektórych procesorów graficznych - nie pogramy na karcie bez opcji "Pixel Shading" i na nieco starszych FXach.
Z dźwiękiem jest już gorzej. Maciej Wisławski na prawym fotelu spisuje się świetnie i od razu widać profesionalizm tego człowieka. Sekwencje mówi sprawnie i w odpowiednich miejscach ułatwiając jazdę. Niestety silnik nie brzmi jak czterocylindrowiec z ogromną turbiną i 300KM. Pracuje cicho i świszczy zamiast ryczeć. Głos w szkółce rajdowej pozostawia wiele do życzenia. Lektor po prostu skrzeczy - ale jest to raczej błąd gry, a nie samej lokalizacji (developer wydał nawet patch poprawiający dźwięk, ale problem nie zniknął). Odrobinę psuje to jednak ogólne wrażanie z w/w trybu gry.
Na koniec zostawiłem to, co w tej grze jest najważniejsze - realizm i rajdowy klimat. Trudno opisać wrażenia płynące z jazdy. Technik pokonywania zakrętów jest wiele i są naprawdę dopracowane. Po raz pierwszy spotkałem się w grze z hamowaniem lewą nogą albo tak trudnym dojściem na trzy w ostry zakręt. Opanowanie tych wszystkich sztuczek jest trudne i wymaga wiele godzin jazdy, ale po dobrym treningu nie będziemy mieli sobie równych (dlatego szkółka jest taka ważna - objaśnia wszystkie tricki i pokazuje jak przejechać różne fragmenty trasy). Ustawień samochodu jest cała masa. Od ustawień dyferencjałów, przez poziom zawieszenia na ciśnieniu w oponach kończąc. Jeszcze w żadnej grze setup rajdówki nie miał takiego znaczenia jak tutaj. Aby optymalnie ustawić samochód na określony typ nawierzchni czasami należy spędzić kilka godzin (!) w menu. Smaczków jest cała masa. Widać fotografów próbujących złapać jak najlepsze ujęcie, kamerzystów i kibiców. Uszkodzenia są niebywale realistyczne. Nawet najmniejsze uderzenie w kamień kończy się zerwaniem zawieszenia i końcem rajdu. Świetnym pomysłem jest to, że zamiast zwykłego resetu samochodu, widać scenkę kibiców pomagających rajdówce ruszyć dalej. W poważniejszych wypadkach helikopter transportuje rannego do szpitala. O rywalach też nie można powiedzieć złego słowa. Jeżdżą bardzo dobrze, ale potrafią popełnić błędy, co bardzo uatrakcyjnia rozgrywkę. Jest jeszcze wiele smaczków, ale nie ma sensu o nich pisać, bo zajęło by to za dużo miejsca. Te wszystkie czynniki wpływają na to, że podczas OSu cały czas trzeba być skoncentrowanym a emocje są bardzo duże.
Twórcy postawili na jakość, a nie ilość. Najlepiej świadczy o tym ilość samochodów i rajdów. Rajdówek jest tylko 8. Oczywiście znajdziemy samą rajdową czołówkę z Imprezą na szczycie. Każdy samochód różni się stylem prowadzenia i gabarytami, ale przy ponad 25 furach z CMRR05 wygląda to nieco blado. Rajdów też nie jest za dużo. Sześć rajdów po sześć odcinków w każdym daje ilość 36 tras. Mają one średnio po 8-10km. Każda eliminacja różni się wieloma czynnikami. W Finlandii (rajd zimowy) uświadczymy dużo śniegu, bandy i liczne hopy. Japonia to bardzo techniczny rajd z wąziutkimi, dosyć prostymi trasami, a USA to szerokie, szutrowe drogi prowadzące przez pustynie. Pomimo małej ilości tras gra się w ogóle nie nudzi.
Podsumowując Richard Burns Rally to najbardziej innowacyjny tytuł w historii gier rajdowych. Po raz pierwszy postawiono na pełny realizm, a przy okazji świetną oprawę. Brakuje niestety trybu on-line który jeszcze bardziej uatrakcyjnił by zabawę. Mimo to mamy nowego króla rajdówek, którego bardzo ciężko będzie pokonać...do zobaczenia na OeSach...wrum wrum! ;)
Gra jest świetna bez dwuch zdań :)) a co do opcji gry online to wystarszy zassać dodatek RBRNet ze strony http://www.bhmotorsports.com/RBR/downloads i już moznma rywalizować z żywym przeciwnikiem. Na stronie tej jest też cała masa ciekawych dodatków do tej gry, największym smaczkiem jest Subaru Impreza 2005 kompletny model auta mówie wam dzieło sztuki :))
Gra bez kierownicy jednak zabiera 80% całej zabawy i przyjemności z gry..... nie mając do dyspozycji analogowego gazu i hamulca bardzo cięzko opanować te 300KM.....
Ponieważ coraz częściej pojawiały się komentarze nic nie wnoszące lub zawierające same przekleństwa, publikować wypowiedzi mogą tylko zarejestrowani użytkownicy. Jeżeli więc masz coś ciekawego do powiedzenia, poświęć chwilę i zarejestruj się (następnie musisz się zalogować).