W Speed Zone pasjonujemy się głównie motoryzacją. Jednak takie zainteresowanie wzbudza również ciekawość co do innych dziedzin mechaniki i technologii - w tym awiacji. Spróbujmy więc razem nieco bliżej przyjrzeć się ostatniej katastrofie lotniczej, nieco przeanalizować, a może i wzbudzić u niektórych poważniejsze zainteresowanie tą dziedziną.
Samolot Airbus A330-200 linii Air France, lot AF447 zaginął 1 czerwca około 700km od wybrzeży Brazylii. W samym zaginięciu nie byłoby nic zagadkowego, gdyby nie kilka spraw. Otóż ostatni kontakt z załogą był kiedy samolot znajdował się na właściwym kursie, z odpowiednimi parametrami lotu o godzinie 01:48 UTC. Jednak o godzinie 02:14 UTC, czyli tuż przed zaginięciem, z samolotu odebrano serię kilkudziesięciu komunikatów ostrzegawczych, wysyłanych automatycznie. Informowały one min. o wyłączeniu autopilota, automatycznej kontroli położenia przepustnicy, wyłączeniu systemu TCAS (system ostrzegający o niebezpiecznym zbliżaniu się dwóch samolotów w przestrzeni powietrznej), odblokowaniu automatycznego ograniczenia kontroli wychylenia orczyka (ster poziomy), oraz o przejściu systemu fly-by-wire (bezprzewodowe sterowanie podzespołami samolotu - teraz przyrządy w kabinie pilotów nie mają bezpośredniego mechanicznego połączenia z tymi podzespołami) w specjalny tryb awaryjny. Normalnie system fly-by-wire ogranicza manewrowanie samolotem tak, aby nie przekroczyć jego parametrów wytrzymałości, jednak ten trybo pozwala je przekraczać np. po to by piloci mogli ratować samolot w awaryjnej sytuacji. Co ważne wszystkie te ostrzeżenia są wysyłane jedynie kiedy te systemy są wyłączane, natomiast samolot nie informuje o ponownym ich włączeniu.
Kiedy te ostrzeżenia zostały wysłane samolot właśnie wyszedł z przestrzeni radaru kontroli powietrznej Brazylii i powinien się zameldować w nowej przestrzeni. Gdy jednak tego nie zrobił od razu zostały wszczęte procedury poszukiwawcze. Ani zdjęcia satelitarne, ani poszukiwania z wody i powietrza nie przyniosły jednak żadnych rezultatów. Aż do wczoraj. Wczoraj odnaleziono pierwsze zwłoki i nieco szczątek, które udało się potwierdzić, że pochodzą z tego samolotu. Jednak w dalszym ciągu nie znaleziono wraku, ani nawet nie udało się namierzyć sygnału z czarnej skrzynki. Ma on ograniczoną moc, zasięg i czas nadawania, a pamiętajmy, że w wodzie fale radiowe rozchodzą się gorzej, a w miejscu zaginięcia samolotu głębokość dochodzi do nawet 4.5km.
Rodzą się różne hipotezy co do zaginięcia samolotu. Jedną z nich jest bomba. Naturalne domniemanie przy tak gwałtownym zaginięciu samolotu. Inną jest pogoda, gdyż w rejonie, w którym samolot zaginął trwała właśnie burza tropikalna, ale przecież piloci omijają takie ciężkie warunki pogodowe. Jednak z samolotu została wysłana jeszcze jedna informacja ostrzegawcza, o której specjalnie do tej pory nie wspomniałem. To informacja o gwałtownej zmianie ciśnienia w kabinie pilotów. Mogła ona świadczyć o dekompresji kabiny lub o gwałtownym zniżaniu się samolotu - w kabinie pilotów ciśnienie jest automatycznie wyrównywane stąd jego szybka zmiana, przy szybkiej zmianie wysokości. Jednak ta sprawa ma również swoje drugie dno. Otóż Airbusy A330-200 miały pewne problemy z systemami pomiaru prędkości. Komputer pokładowy czerpie dane o prędkości z trzech systemów. Dwóch elektrycznych i jednego mechanicznego. Z mechanicznym (dostarczającym również dane o wysokości) były problemy polegające na tym, że wlot powietrza do niego zamarzał. Jednak jeden z podsystemów \"nie uznawał\" informacji o awarii tego systemu i dalej czerpał z niego informacje. Skutkowało to wyłączeniem funkcji autopilota (co zgadzałoby się z pierwszymi ostrzeżeniami wysłanymi przez AF447) i oczywiście błędnymi odczytami dostarczanymi do kabiny. W konsekwencji awaryjne systemy samolotu mogły przez pomyłkę uznać, że leci on zbyt wolno i zaraz nastąpi przeciągnięcie lub zbyt szybko i się rozpadnie. Doprowadzało to do po części automatycznego (wedle moich ustaleń) gwałtownego obniżania lub wznoszenia samolotu. W dodatku systemy awaryjne samolotu mając w takim momencie błędne dane nie pozwalały ingerować w lot pilotom bo były pewne, że one ratują samolot, natomiast piloci chcą wykonać złe manewry. Taki przypadek zdarzył się w A330 linii Quantas kiedy to samolot zaczął gwałtownie pikować i nie dawał przejąc sterów pilotom. Na szczęście udało się załodze to opanować i opanować samolot, po czym przeprowadzić bezpieczne awaryjne lądowanie. Po tym incydencie Airbus zalecił we wszystkich samolotach tego typu wymianę felernej zamarzającej części, jednak Air France zwlekało z tym i najprawdopodobniej w zaginionym Airbusie jej nie wymieniono.
Pierwsze informacje ostrzegawcze wysłane przez ten samolot zgadzają się w pełni z przypadkiem Airbusa linii Quantas i tym co on wysyłał. Jednak potem zaczynają się już zupełnie inne sekwencje ostrzeżeń o awarii zupełnie innych systemów. Czy właśnie to się stało w zaginionym Airbusie, tylko tym razem piloci nie zdołali opanować sytuacji? A może była to bomba? Może terroryści? Cóż z każdą minutą możliwość rozwiązania tej zagadki się oddala bo z każdą minutą wyładowuje się bateria nadajnika czarnej skrzynki, która zapewne spoczywa na dnie oceanu, a bez niej rozwiązanie tajemnicy AF447 wydaje się niemożliwe.
Przedstawione tu informacje to praktycznie synteza informacji z internetu plus nieco własnych domniemań i zgadywań autora.