Autor: Tapir Data publikacji: sobota 10 czerwca 2006
Trochę historii
Trackmanię w sklepach można było dostać już na początku 2004 roku. Oferowała dobrą grafikę i nie banalność rozgrywki. Ścigaliśmy się w kilku krainach geograficznych, starając się kręcić jak najlepsze czasy lub robiąc jak najbardziej skomplikowane triki. Istniała też możliwość budowy własnych tras, za miedziaki zdobyte w wyścigach. Ogólnie gra była tytułem wartym polecenia. W kwietniu 2005 ukazała się druga część Trackmanii – Trackmania Sunrise. Polepszono grafikę, wprowadzono parę nowych samochodów, krótko pisząc utrzymano poziom pierwszej części gry.
Początek
15 maja, tuż po maturze dostałem od Rafera grę będącą trzecią częścią serii. Pudełko jest identyczne z TS, zmieniono tylko główny obrazek i dodano groźnie wyglądający napis „eXtreme” pod logiem gry. W środku słabo – 24 stronicowa „intrukcyjka” i jedna płyta CD. Już po otwarciu opakowania wiedziałem, że rewelacji nie będzie. Nie myliłem się…
Instalacja i konfiguracja
Instalacja przebiegła bezproblemowo. Chwilę potem wybrałem z menu przycisk „konfiguracja”. Mnogość opcji do wyboru bardzo mile mnie zaskoczyła. Możemy wyłączyć/włączyć/ustawić poziom chyba wszystkich opcji graficznych, jakie obsługuje ta gra (i nasza karta). W oknie konfiguracji znajdziemy także mini benchmark, który pokaże jeden przejazd i wyświetli średnią liczbę klatek, jaką jest w stanie zapewnić nasz komputer, przy wybranych wcześniej ustawieniach. Możemy też obejrzeć serię testów i zdecydować, na co jeszcze możemy sobie pozwolić. Podane na pudełku minimalne wymagania (PII 500, 128MB RAM, 16MB karta z obsługą D9) wydają mi się śmieszne. Owszem, z takim kompem włączymy grę, ale jeśli chcemy widzieć coś więcej niż pomarańczową plamę – nasz samochód – jednokolorowe niebo i szary pasek oznaczający drogę, radzę zaopatrzyć się w duuużo lepszy sprzęt. Jako, że dopiero co zmieniłem parę bebechów w moim kompie, włączyłem wszystko co się da i odpaliłem benchmark. Moje zaskoczenie było spore – średnio 56 fps. Tyle to ja mam w CoD 2… No cóż, pewnie brak środków spowodował skrócenie, bądź zarzucenie prac nad optymalizacją silnika graficznego. Mimo wszystko postanowiłem odpalić grę. Dobre wrażenie po przyjemnym intro zostało zniszczone sposobem zrealizowania menu. Archaiczne grafiki zamiast przycisków, zawierają 4 krótkie wyrazy: „profil”, „jeden gracz”, „wielu graczy” i „edytory”. W tle wyświetla się filmik w tak niskiej rozdzielczości, że piksele niemal wyłupały mi oczy.
Profil
Wchodząc w profil możemy zmienić swoje imię, nazwę wyświetlania, theme auta lub przejść do warsztatu lakierniczego. Po wybraniu ostatniego możemy zrobić ze swoim samochodem prawie wszystko. Prawie robi wielką różnice… Jedyne możliwości to przemalowanie bądź naklejenie paru nalepek na bryczkę. Ale nawet tu znajdziemy błędy. Naklejając kalkomanie często otrzymujemy lustrzane odbicia napisów, których nie da się obrócić by wyglądały „normalnie”. Ciekawą opcją jest malowanie ręczne i import modeli 3d. Jak zrobić to ostatnie niestety producent nie wyjaśnia...
Jeden gracz
Tu musimy wybrać jedną z możliwości: kampanię oficjalną, kampanię społeczności lub wczytać trasę zrobioną przez siebie albo ściągniętą z Internetu.
Kampania oficjalna zawsze rozgrywana jest na jednej z trzech lokacji: wyspie, wybrzeżu lub w zatoce. Mamy tu do wyboru kilka trybów gry:
- „Wyścig” - po kliknięciu na ten tryb otrzymujemy menu z wyborem serii. W każdej serii jest kilka wyścigów. Aby odblokować nową trasę, należy zdobyć w medal w trasie ją poprzedzającą. I tak do znudzenia przez jakieś 40 wyścigów. Ogólnie chodzi o to, aby przejechać trasę w jak najkrótszym czasie.
- „Platformy” - wygląda tak samo, lecz tutaj celem jest dojechanie do mety z użyciem jak najmniejszej liczby „postawień” auta na trasę. Po wciśnięciu klawisza „enter”, gra przeniesie nas na start lub na ostatnio mijany punkt kontrolny.