Autor: Hoku Data publikacji: piątek 17 sierpnia 2007
Złe dobrego początki...
Zanim dostałem Trackmanię do recenzji, przyznam się bez bicia, nie wiedziałem o niej zupełnie nic. Jako że czasy, kiedy kręciły mnie błyszczące super-hiper-nigdy-się-nie-niszczące fury i średnia prędkość przejazdu trasy > 300km/h, automatyczna skrzynia i jak to zwykło się mówić "cegła na gaz i do mety" już minęły, raczej z przymróżeniem oka traktowałem misję opisania tejże gierki, gdyż z grubsza wyglądała mi na kosmiczną mało udaną arcadówkę. Tu się odbijesz, tam pojedziesz skrótem i już twoja super hiper fura jest na mecie. Myślę sobie - no super. A gdzie jakieś ustawianie dyfrów, zawieszenia, anti-rolli, gdzie zniszczenia samochodów czy choćby nazwy, realne tory itd? Eee, to nie dla mnie. No ale spróbować mogę... I kolejny raz muszę okazać skruchę wobec fanów, albo lepiej maniaków Trackmanii. Ta gra jest po prostu nieprawdopodobna!!!! Ale po kolei...
Grafika
Odpalamy gierkę. Od razu trzeba się gdzieś rejestrować. O co kaman w ogóle O_o Ale o tym później. Menu bardzo ładnie dopracowane, odpalam pierwszą z brzegu mapkę i... Kurczę, ciężko pisać o grafice, bo to wszystko jakby nie ważne. Ale niech będzie. Grafika jak na bardzo niskie wymagania wydaje się bardzo dopracowana. Pojazdy nie jeżdżą na 6-kątnych imitacjach kół a tory są bardzo ładnie wykończone. W miarę przechodzenia gry coraz to nowsze i bardziej wymyślne konstrukcje wprawiają nas w zachwyt, nie tyle jakością tekstur, która i tak nie jest zła, co nieprawdopodobną fantazją użytą do ich wykonania. Oczywiście fajerwerków nie ma, bo porównując z TD Unlimited, to Trackmania wygląda jak z zeszłej ery, ale przecież nie o to tu chodzi...
Dźwięk
Zanim przejdziemy do sedna sprawy, jeszcze kilka słów o dźwięku. No cóż, jest on najzwyczajniej w świecie kiepski. Samochody mruczą jak wiertarka albo mikser kupiony na bazarze. Ja osobiście sobie darowałem, zapodając w tle foobara z własnymi nutkami, gdyż dźwięki po dłuższym graniu były po prostu męczące. Gra zbiera bardzo mało ramu, więc nie trzeba mieć kosmicznej maszyny, żeby sobie pozwolić na jednoczesne odpalenie jakiegokolwiek odtwarzacza. Ale dosyć gadania o tym, co nie istotne. Czas wreszcie przejść do najważniejszej rzeczy, która właściwie sprawia, że na tą grę warto choćby spojrzeć, czyli niewiarygodna wręcz...
Grywalność, grywalność i jeszcze raz grywalność!!!
Po odpaleniu Trackmanii w mojej głowie oprócz symulatorów i arcadówek pojawił się nowy gatunek: extremalnie grywalne ścigałko - pochłaniacze czasu. Trackmania United jest absolutnie bezkonkurencyjna w tej dziedzinie. Na początek to o czym wspomniałem wcześniej. Po pierwszym uruchomieniu gry, chcąc nie chcąc od razu stajemy się częścią wielkiej rodziny Trackmaniaków, rejestrując się na oficjalnym serwerze gry. Co nam to daje? Właściwie, to sprawia, że ta gra ma jakikolwiek sens, gdyż offline byłaby straszną kichą. Przynależność do społeczności Trackmanii pozwala ścigać się z ludźmi na całym świecie, porównywać czasy, widnieć w rankingach narodowych, wymieniać się trasami, pobierać powtórki innych graczy, wysyłać skonstruowane przez siebie tory... Możliwości są nieograniczone. Kto zna Trackmanię ten wie, kto nie zna, zaraz się dowie, że cała gra dzieli się na trzy tryby rozgrywki, w 7 różnych lokalizacjach (środowiskach), każdy w pięciu poziomach trudności, a to wszystko na grubo ponad 150 trasach. Aż głowa boli...