Autor: Tadeo Data publikacji: piątek 26 stycznia 2007
Lata siedemdziesiąte, Polska Ludowa. Władze komunistyczne robią wszystko, aby obywatelom „żyło się jak najlepiej”, zaś pamiętne Orły Górskiego są jedynym kojącym opatrunkiem, na zmęczone smutkami serce Polaka. Na sklepowych półkach dumnie prężą się butelki z octem, a kolejki po choć drobinę jadalnych produktów sięgają długości dzisiejszych korków ulicznych. Właśnie, skoro już o drogach mowa. Ówczesna motoryzacja opierała się na tym, co otrzymaliśmy „w geście przyjaźni” od towarzysza ZSRR lub co sami wyprodukowaliśmy w rodzimych fabrykach. Były więc Warszawy, Fiaty 126p oraz stare Jelcze, znane szerzej jako poczciwe „Ogórki”...
Ech, to były czasy! Dzisiaj jednak w Polsce jest inaczej, podobno lepiej. Ludzie nabrali dystansu do pewnych spraw i teraz śmieją się z tego, co jeszcze kilka dekad temu było dla nich kulą u nogi. Ową pamięć o przeszłości od lat zręcznie wykorzystuje Play, polski producent a zarazem dystrybutor gier komputerowych. Ich przepis na sukces – finansowy oczywiście – jest prosty. Wystarczy zrobić przeciętną produkcję – byle szybko, byle tanio, a następnie doprawić smaczkiem, kojarzonym przez przeciętnego obywatela z naszą „barwną” przeszłością. W ten sposób doczekaliśmy się kilku tytułów opartych na kultowych komiksach (Kajko i Kokosz, Tytus Romek I Atomek, Kajko i Kokosz 2: Cudowny Lek), a także serii „scigałek”, poświęconych pamiętnym pojazdom (Maluch Racer, Syrenka Racer, Poldek Driver, Maluch Racer 2 itd.). Jakość tych gier była wątpliwa, ale gracze zawsze chętnie po nie sięgali. Dlaczego? Bo tanie, „bo fajne”! Nic więc dziwnego, że pod koniec 2005 roku kioski i salony prasowe obległa następna pozycja z kolekcji „play-shitów” – Warszawka Racer.
Zabawa dla cierpliwych
Po uruchomieniu aplikacji, już na pierwszy rzut oka widać wyłażącą zewsząd skromność gry. Dostajemy do dyspozycji tylko trzy tryby rozgrywki – zawody, wyścig z czasem, turysta – oraz czwarty do odblokowania. Pierwszy z nich daje nam możliwość rywalizacji na 4 odmiennych torach, za kierownicą 15 modeli tytułowej Warszawy. Oprócz nas na starcie staje trzech innych - notabene głupich jak but - przeciwników. Aby zaliczyć wyścig musimy zdobyć co najmniej brązowy puchar, czyli trzecią lokatę. Proste? Tak ci się tylko wydaje! Kierowanie tymi pokracznymi pojazdami to prawdziwa mordęga – auta ślizgają się po nawierzchni i zachowują bardzo nierealistycznie. Na dodatek, bez względu na to, którą Warszawką kierujesz, przeciwnicy są od ciebie o wiele szybsi! Nic jednak dziwnego, skoro ich poziom inteligencji nie jest dużo wyższy od IQ drzewa... Rywale zaliczają bandę na każdym zakręcie, a jakby tego było mało, potrafią wpaść na stojący na chodniku wrak i ugrzęznąć na dobre. Gdyby spróbowali wycofać i trochę pomanewrować, bez problemu wydostaliby się z pułapki. Ale niestety – oni tego nie potrafią. Ponadto, autorzy przygotowali dla graczy kilka skrótów, dzięki którym bez problemu wyprzedzamy oponentów.
Jeśli zawody szybko Ci się znudzą lub gdy je ukończysz, zaliczając 60 wyścigów (15 wozów razy 4 lokacje = 60), pozostanie Ci już tylko tryb Turysty oraz możliwość poprawienia czasu na wybranym odcinku. Jest jeszcze co prawda pojedynczy wyścig, ale od zawodów odróżnia go jedynie możliwość zmiany kilku opcji (ilość okrążeń, wybór przeciwników). I... to koniec! Cierpliwym, na których nie robi wrażenia wiejąca z ekranu nuda, przejście gry zajmuje nędzne dwie godziny! Z drugiej strony to jednak dobrze – oszczędzono nam tych męczarni, których doświadczamy podczas obcowania z WR.