Testy

Autotest Alfa Romeo Stelvio 2.0 Turbo 280 KM

Gama Alfa Romeo powoli się rozrasta, a stylowy i sympatyczny Stelvio podąża śladami znakomitej Giulii. Niestety Stelvio czeka ciężka droga na szczyt mając po drodze takich rywali jak Mercedes GLC, BMW X5, Jaguar F-Pace, a nawet Porsche Macan do pokonania.

Stelvio dziedziczy chyba najważniejszą cechę każdej Alfy Romeo, czyli wyjątkowo pożądaną stylizację, która wyróżnia się w tłumie segmentu SUV. Specyfikacja brzmi dobrze, z obietnicą lekkości, dobrej równowagi i mocnych silników. Jest też dużo miejsca dla pasażerów a pojemność bagażnika, dorównuje konkurencji.

Stelvio optycznie wygląda bardziej jak superwielkościowy hatchback niż tradycyjny SUV. Jest nieznacznie wyższy niż Macan i nieco krótszy niż BMW X5. Przedni pas jest prostym przeszczepem z Giulii – z pewnością nieco grubszy, połączony ze stromo pochylonym tyłem przez stosunkowo wysoką linię boczną. Stelvio jest zbudowany na tej samej modułowej platformie Giorgio, co Giulia.

Przeglądając katalog specyfikacji naszego samochodu testowego jedna liczba w szczególności wymaga uwagi… 1660 masa własna 1660kg. Stelvio jest niezwykle lekkie co wskazuje na użycie aluminium do zawieszenia i dużej części ciała Alfy.

Z turbodoładowanym czterocylindrowym silnikiem benzynowym o mocy 280 KM pod maską jest jednym z najbardziej drapieżnych w swojej ofercie. Oczywiście ten większy stopień wydajności i rodowodu wiąże się z wyższymi kosztami, aby je zdobyć, będziesz musiał rozstać się z kwotą powyżej 220 000 zł

Stelvio dzieli znaczną część swojej estetyki wnętrza, z Giulia, widać, że poczyniono pewne wysiłki, aby kabina SUV-a była bardziej atrakcyjna, ale pierwsze wrażenie liczy się najbardziej. Ten sam 8,8-calowy ekran, zintegrowany z deską rozdzielczą, który już w przypadku Giulii uważałem za stosunkowo mały a co dopiero w Stelvio. Grafika nie jest tak wyraźna jak w przypadku niemieckich rywali, chociaż system reaguje szybko i jest łatwy do nawigacji.

Kierownica o cienkiej oprawie z ogromnymi manetkami w stylu Ferrari zamontowanymi na kolumnie i uroczym przyciskiem startowym, który znajduje się w szprychach stanowią wyraźną wskazówkę co do sportowych cech Stelvio.

Na pierwszy rzuk ok wszystko wygląda dobrze, jednak przy bliższym przyjrzeniu zauważyłem, że wiele materiałów używanych w kabinie wydaje się być zrobionych z tworzyw o niskiej jakości. Na przykład panele z efektem aluminiowym na konsoli środkowej. Natomiast obrotowe pokrętła sterujące, są wykonane z tego, co wydaje się być raczej cienkim plastikiem i choć jest dużo miejsca z przodu, atmosfera jest nieco przygaszona dla samochodu, który ma oferować wyższy poziom komfortu.

Fotele, to zdecydowanie sportowy charakter, poduszki boczne mocno trzymają tułów podczas odważnych manewrów a siedziska umieszczone są odpowiednio nisko, a więc pozycja za kierownicą jest optymalna.

W drugim rzędzie jest wystarczająco dużo miejsca na głowę i nogi, aby dwoje dorosłych mogło siedzieć wygodnie podczas dłuższej podróży. Bagażnik o pojemności 525 litrów jest większy niż w Porsche Macan (500 litrów) i tylko nieznacznie mniejszy niż w Audi Q5 (550 litrów).

Czas na najważniejszą część. Wystarczy usiąść za kierownicą, nacisnąć przycisk START i wybrać „Dynamic” na pokrętle wyboru trybu napędu DNA a pewne niedociągnięcia w wykończeniu wnętrza czy opinia, że wykorzystane materiały są niższej jakości niż u konkurencji schodzą na drugi plan.

Niezwykle lekkie Stelvio napędzone 280-konnym silnikiem benzynowym rozbija pierwszą setkę już po 5,7 sekundy. Ale to nie jest główny powód, dlaczego uśmiech pojawia się na twarzy.

Kontrola stabilności Stelvio w trybie dynamicznym i system Q4 pozwalają na bardzo pewne pokonywanie zakrętów. Auto jest piekielnie zwinne. Prowadząc Stelvio zupełnie nie czułem się jakbym siedział za kierownica SUV-a. Bardziej przerośnięty hot hatch. Nie pamiętam, kiedy tak dobrze bawiłem się za kierownicą.

Niestety w środku jest głośno. Kabina nie jest moim zdaniem dobrze wyciszona. Zdecydowanie słychać pracę silnika nawet przy niskich obrotach. Opór powietrza też robi swoje. Podczas jazdy w pewnym momencie robi się tak głośno, że zaczyna to po prostu przeszkadzać. Ale mówię tutaj o prędkościach powyżej 110 km/h.

Optymista powiedziałby, że to dobrze, ponieważ Stelvio wymusza na kierowcy oszczędną spokojną jazdę co przeniesie się na niskie spalanie… hmm no nie wiem. Normalnie traktując pedał gazu a nie jakby parzył w stopę wynik wyniósł 11 l/100km, technika na tzw. „emeryta” 8 litrów, banan na twarzy równa się 15 litrami/100km.

Stelvio oferuje wiele ciekawych doznań podczas prowadzenia i to czyni go bardzo atrakcyjnym SUV-em. Wnętrze wymaga jeszcze lekkiego doszlifowania, żeby w pełni mógł stawić czoła konkurencji. Kwota jaką trzeba zapłacić za ten model to 270 000 zł to nie jest mało. Ale jeżeli rozważasz zakup Alfa Romeo Stelvio nie oglądaj, po prostu się przejedź.

Pełna galeria Alfa Romeo Stelvio 2.0 Turbo 280 KM

Źródło: AutoTesty.com.pl

0 0 głos
Oceń artykuł
Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments