Recenzja DiRT Rally 2.0

Info
Zapowiedź
Recenzja
Demotest
Filmy
Galeria
Kody
Download
Info
Zapowiedź
Recenzja
Demotest
Filmy
Galeria
Kody
Download

Autor: Jacek Piąstka aka Jaceł
Data: 27 lutego 2019

Na starcie napiszę - im głębiej w recenzję, tym bardziej skłaniam się ku starym wyjadaczom, gdyż wiem, że grą będą zainteresowani i ci, którzy chcą po prostu sobie pograć w „tego nowego Kolina” i ci, którzy oczekują angażującego, ciekawego symulatora. Od razu Was wszystkich uspokoję - obie grupy mają czego szukać.

Colin McRae Rally


DiRT, a właściwie seria Colin McRae Rally od samego początku była ambitną zręcznościówką, zawsze kojarzoną z rajdami WRC, mimo że jej początki jeszcze na pierwszym PlayStation nie miały licencji rajdowych mistrzostw świata.

Pudełko nostalgii
Seria sygnowana nazwiskiem słynnego kierowcy, przechodząc przez początek lat 2000 ewoluowała do postaci DiRT, który stał się bardziej arcadowy. Później totalnie odchodząc od konwencji poważnych rajdów i skupiając się na zabawie w X-Games’y, w nasze ręce oddano DiRT 2. Z początkiem 2011 roku pokazano nieco bardziej poważnego DiRT 3, a zabawie nie było końców razem z dodaną Gymkhaną. Następnie pod koniec poprzedniej generacji konsol dostaliśmy niepowiązany niczym poza nazwą skok w bok w postaci Showdown. Po tych latach zagubienia i odnajdywania własnej tożsamości, Codemasters wsłuchało się w prośby fanów i po długim cyklu wydawniczym otrzymaliśmy DiRT Rally – pierwszą tak zaawansowaną i symulacyjną część.

Pierwsza prawdziwa symulacyjna twarz serii

"Brud rajdy"


DiRT Rally zebrał doskonałe noty za świetną fizykę, wymagające sterowanie, wsparcie kierownic, zaawansowanie techniczne oraz najlepsze w historii długie, skomplikowane i bardzo wymagające trasy. W międzyczasie mistrzowie kodu popełnili DiRT 4, który był ponownie przystępniejszą odskocznią… i to tyle co można o nim powiedzieć.

Nie najgorsza masówka, ale nie tego fani oczekiwali
I nagle! 26 września otrzymaliśmy kuszącą zapowiedź. I było to dokładnie to, czego chcieliśmy – więcej DiRT Rally. Tak konkretnie to nie mniej, nie więcej, a 2.0. Po tygodniu zabawy, co daje około 40 godzin samego jeżdżenia, mogę wam powiedzieć, że warto było czekać. Dla niedzielnego fana rajdów będzie to kubeł zimnej, ale satysfakcjonującej wody, a dla starych wyg spóźniona gwiazdka. Prezent, który zabierze nam długie wieczory by potraktować nas jak szmatę i wytrzeć nami podłogę, a my – rajdowi masochiści – będziemy prosić o więcej.

Golfa na Rajdzie Polski nie mogłem sobie odmówić

I kolejny raz trudne początki


Patrząc od strony mało doświadczonych graczy. Gdybym nie wiedział z czym obcuję to początkiem gry zanudziłbym się na śmierć. Jeżeli chcemy zacząć karierę, otrzymujemy chyba najpotulniejszy w prowadzeniu samochód najniższej klasy. Jasne, jazda prawie 70-letnim autem na limicie jest niesamowita, ale przytrzymanie przy takiej zabawie gracza przez ponad cztery pierwsze godziny kariery to wyrok dla tych, którzy nie są w stanie wytrzymać nawet dwóch rajdów o średniej długości 10 kilometrów. Przez to początek gry zapewne będzie dla wielu pierwszym i ostatnim doświadczeniem związanym z tą produkcją. Co prawda, jazda wybaczającą Fulvią HF dużo uczy, ale no na rany Chrys… świętego Colina! To po prostu niesamowicie jednostajne doświadczenie. Codies! Dlaczego to zrobiliście i to na starcie?

Na szczęście nikt nie forsuje nas ogrywaniem kampanii i możemy dowolnie przejść do jazdy swobodnej. Mamy do wyboru rajd historyczny, rallycross lub dowolną czasówkę, lecz nie daje nam to żadnego progresu w właściwej fabule.

Po „prologu” na szczęście przesiadamy się w bardziej emocjonujące fury

Wchodząc na zamknięty tor


Szukając w karierze urozmaicenia trafimy na zmagania torowe, które w tej grze są doskonałe. Z początku AI przeciwników jest zdecydowanie przytemperowane, lecz z każdymi kolejnymi zawodami i furami, RX staje się coraz brutalniejszym doświadczeniem pełnym walki o każdy metr i nie wybaczającym żadnej pomyłki. Do tego mamy licencje FIA na co składają się oficjalne tory, pojazdy oraz nazwiska. Cały ten tryb jest tak dobry, że muszę przyznać - DiRT Rally 2.0 niespodziewanie jest najlepszą grą rallycross’ową wszech czasów. A sam ten tryb z dynamicznie zmieniającą się tabelą startową jest perfekcyjnie przygotowany pod online’owe batalie.

Walka zderzakami jest konieczna, ale trzeba pamiętać że nasz samochód też jest kruchy

1  2  3  >> Następna strona

Najbliższe premiery

Speed Lista

Ankieta

Na jakiej platformie głównie grasz?















Partnerzy


Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie