F1 Grand Prix Bahrajnu 2019

Autor: MarK
Data: 03 kwietnia 2019

Grand Prix Bahrajnu 2019 można podsumować bardzo krótko: wyścig zmarnowanych szans Ferrari.

Rozgrzewka


Po nieco zaskakującym GP Australii, układ sił w stawce różnił się już od pierwszych treningów przed wyścigiem w Bahrajnie. Od samego startu dominowało Ferrari i to dokładając Mercedesowi niejednokrotnie po siedem dziesiątych sekundy na okrążeniu. Pierwszy trening padł łupem Leclerca, drugi Vettela, w trzecim znów najszybszy był Charles i to właśnie on był w centrum uwagi wszystkich obserwatorów. Wprawdzie Ferrari, co było powszechnie wiadome, testowało inne tryby silnika, sprawdzając pracę jednostki pod obciążeniem i czy udało się rozwiązać problemy z chłodzeniem, które mieli w Australii, ale wciąż dystans był spory.

Obie potęgi współczesnej F1 wydawały się niezagrożone w tym wyścigu. Wśród „najlepszych z reszty” trudno było wskazać jednoznacznego faworyta. Nieźle prezentowały się Red Bulle, ale także Renault, Toro Rosso, Haasy. Nie najlepiej prezentowała się Alfa Romeo i Panowie mieli spore problemy ze zmuszeniem samochodów do szybkiego przemieszczania się po pustynnym torze. Williams był… cóż, tam gdzie był wcześniej.

Ferrari grozi palcem


Kwalifikacje tylko potwierdziły wnioski z treningów. Force India aka Racing Point dalej przeżywa kryzys formy i wraz z Williamsem po pierwszej sesji odpadł Stroll (cóż za zaskoczenie), walczący z bolidem Giovinazzi, i… Hulkenberg. Tak słaba forma Renault nadal pozostaje zaskoczeniem. Zespół tłumaczył później, że jakimś cudem silnik Nico był podczas kwalifikacji w trybie oszczędzania jednostki. Nikt tego nie zauważył? Naprawdę?

W drugiej części to znów Ferrari i Leclerc dyktowali tempo, a z rywalizacją pożegnało się drugie Renault z Ricciardo za kierownicą, choć i tak osiągnięty wynik był zaskoczeniem na plus. Na minus za to było odpadnięcie Gasly’ego, który wciąż nie może dogadać się z bolidem Red Bulla. Do wymienionej dwójki dołączyli Albon, Perez i Kwiat. Sporym zaskoczeniem była świetna forma McLarena, z dwoma bolidami awansującymi do Q3, ale również Raikkonena, któremu udało się wepchnąć do pierwszej dziesiątki mocno niestabilne Alfa Romeo.

W ostatniej sesji nie było już żadnego ukrywania kart. Leclerc szybko wykręcił piorunujące okrążenie, wyrównujące rekord toru, a Mercedesy zbliżyły się na tylko (i aż) dwie dziesiąte sekundy. Vettel do samego końca czekał na swój jedyny wyjazd. Niemcowi udało się wywalczyć drugie miejsce, za genialnym Leclerciem, który pod koniec się jeszcze poprawił, a przed dwoma Mercedesami. Za czołówką ustawił się Verstappen wraz z Haasem Magnussena, Sainz i Grosjean, a w ostatnim rzędzie Raikkonen wraz z Lando Norrisem.

Start


Start wiązał się z ogromną presją na Leclercu, który już w swoim drugim wyścigu dla Ferrari zdobył pierwsze pole position i od samego początku weekendu zdominował czterokrotnego mistrza świata, a zarazem partnera z zespołu. Ten fragment nie wyszedł jednak idealnie młodemu Monakijczykowi i w pierwszy zakręt jako lider wpadł Vettel przed Leclerciem, Bottasem i Hamiltonem. Po kolejnych dwóch zakrętach Leclerc był już trzeci za Bottasem, który mógł wcześniej obrać lepszą linię przejazdu przez początkową sekwencję toru i uzyskać większą prędkość na jej końcu. Po kolejnych kilku zakrętach do Leclerca dobierał się już Hamilton, ale Charles się pozbierał, dość odważnie zablokował Brytyjczyka i… od tego czasu nie popełnił już chyba ani jednego złego ruchu przez cały wyścig.

1  2  3  >> Następna strona

Najbliższe premiery

Ankieta

Planujesz zakup Need for Speed Heat?











Speed Lista

Partnerzy


Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie