F1 Grand Prix Belgii 2019

Autor: MarK
Data: 06 września 2019

Cyrk dalej jedzie


Po takich wydarzeniach nastroje wyścigowe nie były dobre. Delikatnie mówiąc. Hubert ścigał się razem z choćby Leclerc’iem i Oconem, a przez dobre kilka lat był zespołowym partnerem Gasly’ego, dzieląc z nim nawet apartament. Wszyscy kierowcy stracili kolegę, a najmłodsze pokolenie w F1 jednego spośród nich. W brutalny sposób świat przypomniał im, czym jest sport, który uprawiają.

Niedzielny wyścig F2 odwołano, ale F1 stanęła na starcie. Temperatura była niższa niż podczas poprzednich sesji, co zwiastowało także nowe warunki dla opon. Start bezbłędnie przeprowadził Leclerc. Vettel natomiast miał nieco problemów i dał się zepchnąć za Hamiltona. Swój wyścig już na początku zepsuł za to Verstappen. Max nieraz zaliczał już gorszy start, ale tym razem straty chciał odrobić jak najszybciej. Już na pierwszym zakręcie wykorzystał lukę pojawiającą się obok Raikkonena. Problem w tym, że Kimi nikogo się tam nie spodziewał, gdyż chwilę wcześniej znajdował się obok niego inny bolid, który odpuścił. Fin zaczął się więc składać w zakręt, dostając w tym momencie strzał od kierowcy Red Bulla, który najwyraźniej założył, że inni kierowcy mają nadprzyrodzone zdolności i nie pozostawił kompletnie żadnego marginesu bezpieczeństwa. Trochę jak Verstappen z minionych sezonów.

Skutkiem kontaktu był wzbijający się w powietrze bolid Kimiego (latające bolidy na pierwszym zakręcie to coś, do czego Spa-Francorchamps nas powoli przyzwyczaja) i uszkodzone zawieszenie Red Bulla. Zajście świetnie wykorzystał Lando Norris, który przebił się na piąta pozycję. Na prostej Kemmel Vettel schował się w cieniu bolidu Lewisa i na dohamowaniu zdołał odzyskać straconą na starcie pozycję. Max chyba nawet nie zauważył uszkodzenia bolidu, bo jechał jak gdyby nigdy nic jeszcze kilkaset metrów, aż zakończył jazdę w bandzie na wyjściu z Eau Rogue. Ten wypadek spowodował wyjazd samochodu bezpieczeństwa, więc była chwila na uporządkowanie stawki po chaosie pierwszego okrążenia.

Gdy Safety Car miał już zjeżdżać do boksów nastąpiła awaria jednostki w bolidzie Carlosa Sainza, co spowodowało przedłużenie neutralizacji o kolejne okrążenie. Kiedy stawka wznowiła ściganie wszystko się nieco uspokoiło. Ferrari zaczęły odjeżdżać, choć zdecydowanie lepiej robił to Leclerc. Na torze nie działo się bardzo dużo, choć na tyłach powoli do przodu przesuwali się Kvyat i Albon.

Vettel jako skrzydłowy


Jednym z pierwszych, którzy pojawili się w alei serwisowej po nowe opony był Sebastian Vettel. Na poprzednim komplecie zaczynał już wyraźnie tracić tempo, więc Ferrari nie miało dużego wyboru. Tymczasem na trybunach dziewiętnaste okrążenie zostało poświęcone przez kibiców na upamiętnienie oklaskami Anthoine Huberta, bo właśnie z takim numerem startował.

Dopiero pięć okrążeń po Sebastianie w boksach pojawił się Leclerc, a jeszcze dwa okrążenia więcej czekał ze zjazdem Hamilton. Wydawało się, że większe zużycie opon we włoskich bolidach może znów okazać się tym, co pozwoli Mercedesowi wyrwać zwycięstwo. Wszystko zależało od tego, jak będą sobie radziły opony w bolidzie Charles’a, bo Sebastian zdawał się być z założenia na przegranej pozycji.

Vettel musiał najpierw puścić Leclerca, który po swoim zjeździe powrócił na tor za zespołowym kolegą, a potem zachował się… jak nie Vettel. Widząc, że w pojedynku z Mercedesami właściwie nie ma szans, zaczął grać zespołowo. Korzystając z dużej prędkości Ferrari robił wszystko, by jak najdłużej utrzymać Hamiltona za sobą, jednocześnie kupując nieco czasu dla Leclerca.

Ta obrona nie trwała długo, ale dysproporcja w stanie opon była aż nadto widoczna. Lewis „łyknął” Vettela i rozpoczął szaleńczą pogoń za liderem. Za liderami pewną piątą lokatę utrzymywał Norris, a Albon z Kvyatem spisywali się coraz lepiej, przebijając się już do czołowej dziesiątki. Williamsy okupowały miejsca 15. i 17. Roberta Kubicy. Polak był w stanie bardzo długo trzymać tempo zespołowego kolegi. Mało tego, regularnie był szybszy w drugim sektorze, natomiast Russell górował w pierwszym i trzecim, gdzie główną rolę odgrywa silnik. Tu należy przypomnieć, że George miał nową jednostkę w najnowszej specyfikacji, natomiast Robert dysponował starszą ewolucją jednostki, w dodatku z przebiegiem kilku GP. Choć więc może tego nie widać po wynikach, jego tempo prezentowało się naprawdę dobrze.

Poprzednia strona << 1  2  3  >> Następna strona

Najbliższe premiery

GRID
11 października 2019
Need For Speed Heat
08 listopada 2019
Drift19
2019
Więcej premier

Speed Lista

Ankieta

Na jakiej platformie głównie grasz?















Partnerzy


Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie