F1 Grand Prix USA 2018

Autor: MarK
Data: 25 października 2018

Ferrari od walki o mistrzostwo przed GP Włoch przeszło do stanu, kiedy sukcesem jest odwlekanie koronacji Lewisa Hamiltona na pięciokrotnego mistrza świata choćby o jeden wyścig. Na szczęście F1 Grand Prix USA 2018 dostarczyło sporo emocji, których nie daje już sama walka o tytuł.

Wyścig w Stanach Zjednoczonych od zawsze jest czymś specjalnym w kalendarzu F1. Specjalnym głównie dlatego, że oto europejska seria o randze mistrzostw świata stara się zdobyć fanów na gigantycznym rynku amerykańskim. Problem polega na tym, że gusta fanów jak i sam styl ścigania są zupełnie inne na obu kontynentach. To z kolei stawia przed organizatorami ogromne wyzwanie, które urosło do rangi kluczowego po przejęciu F1 przez firmę zza wielkiej wody. Dla nas, kibiców z Europy, Grand Prix USA chyba wciąż jest jednak pewnym folklorem i kolorowym „show” kontrastującym z resztą sezonu, co na szczęście nie znaczy, że nie ma nic do zaoferowania pod kątem czysto wyścigowym.

Frytki na przystawkę


Treningi przed wyścigiem nie pozwalały jednoznacznie wytypować mocnych faworytów z czołowej trójki zespołów. Wszystko dlatego, że pierwsze dwa z nich były na mokrym lub przesychającym torze i tu królował Lewis Hamilton. Ostatni z nich był natomiast już na suchym asfalcie i tu z kolei klasyfikacja wyników była wyraźnie podzielona zespołami – najpierw Ferrari, potem Mercedes, a za nimi Red Bull. Nie wyniki były jednak najważniejsze, a kary jakie posypały się po treningach. Toro Rosso kontynuuje bycie poletkiem doświadczalnym Hondy (i nie najgorzej na tym wychodzi), więc przed kwalifikacjami wymieniono jednostki w obu bolidach, co poskutkowało przesunięciem ich na koniec stawki startowej. Dużo bardziej kontrowersyjna i w teorii istotna z punktu widzenia mistrzostw była jednak kara, którą nałożono na Sebastiana Vettela. Podczas okresu czerwonej flagi, wprowadzonego by umożliwić oczyszczenie toru w czasie pierwszego treningu, Vettel nie zwolnił dostatecznie, co poskutkowało przesunięciem na starcie o trzy pozycje do tyłu. O dziwo nawet kierowcy byli po stronie Sebastiana i uznali ten system za bzdurę i wymagający zmiany, nic to jednak już nie mogło zmienić jeśli chodzi o karę przyznaną Niemcowi.

Podczas kwalifikacji sędziowie zgodnie z zapowiedzią nie mieli tolerancji dla wyjazdów poza tor, mogących poprawić wynik zawodników i bez zahamowań anulowali czasy zawodnikom, którzy nie trzymali się limitów toru. Najbardziej zaskakujące było chyba odpadnięcie Verstappena już w pierwszej sesji, a to wszystko z powodu połamanego na tarce zawieszenia bolidu Red Bull. Cóż, nie pierwsze to i pewnie nie ostatnie złamane zawieszenie w bolidach, przy których udzielał się Adrian Newey ;) . Niemniej korzystając z i tak już zmarnowanych kwalifikacji, zespół postanowił wymienić skrzynię biegów w bolidzie Holendra, co przesunęło go na koniec stawki startowej. Tymczasem sama walka o pole position była dobrze nam znaną rozgrywką między Hamiltonem i resztą świata, zakończoną oczywiście zwycięstwem Lewisa. Pluć w brodę mogli sobie kierowcy Ferrari, którzy przegrali rywalizację o pierwsze pole startowe odpowiednio o sześć setnych sekundy u Vettela i siedem setnych u Raikkonena. Kara dla Sebastiana oznaczała jednak, że to Fin ustawi się w pierwszym rzędzie obok Hamiltona.

Krwisty stek


Start okazał się popisem umiejętności Kimiego. Raikkonen najpierw świetnie wystartował, potem umiejętnie utrzymał wewnętrzną stronę toru, nie dając się zamknąć Hamiltonowi, a następnie agresywnie lecz z rozsądkiem zamknął Brytyjczykowi drogę w pierwszym zakręcie i objął prowadzenie w wyścigu. Podręcznikowo przeprowadzony manewr jednego z najstarszych kierowców w stawce, którego tyle razy w tym sezonie nie potrafił niestety równie dobrze zrealizować walczący o tytuł Vettel.

1  2  3  >> Następna strona

Najbliższe premiery

Speed Lista

Ankieta

Na jakiej platformie głównie grasz?















Partnerzy


Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie