F1 Grand Prix Włoch 2019

Autor: MarK
Data: 13 września 2019

Po chwili taktyka Ferrari wreszcie zaczynała przynosić efekty. Lewis zaczął zgłaszać problemy z oponami i trzymał się około dwóch sekund za Leclerciem. Ciągła jazda za innym bolidem musiała odbić się na żywotności mieszanki. W dodatku powoli zbliżał się do niego Bottas, który miał osiem okrążeń świeższe opony. Na nieco ponad dziesięć okrążeń przed końcem wyścigu stało się jasne, że to on staje się powoli ostatnią nadzieją Mercedesa na wygraną.

To wszystko jednak za mało

Stał się nią bardzo nagle i chyba szybciej niż zakładano. Na dwanaście okrążeń przed końcem wyścigu opony w bolidzie Hamiltona poddały się i ten nie zmieścił się w pierwszym zakręcie. Kiedy Lewis objeżdżał szykanę drogą serwisową na drugą lokatę wyszedł Valtteri i od razu dostał komunikat „dopadnij go”. Próbował i zbliżył się na odległość użycia DRS. Niedługo potem popełnił jednak błąd w pierwszym zakręcie i znowu musiał odrabiać straty.

Kiedy je w końcu odrobił byli już na przedostatnim okrążeniu wyścigu, a wtedy Bottas popełnił kolejny mały błąd. Włoskim kibicom chyba oczy wyszły na wierzch, a głowy eksplodowały od krzyku. Przewaga była bezpieczna. Leclerc wpadł na metę pierwszy przed Bottasem i Hamiltonem. Na miejscu czwartym i piątym finiszowali Ricciardo z Hulkenbergiem, którzy zaskakująco dowieźli najlepszy wynik Renault od lat tam, gdzie nikt się tego nie spodziewał. Za nimi finiszował po niezłym pościgu Albon, przed Perezem, Verstappenem, Giovinazzim i Norrisem.

Red Bull także okazał się całkiem szybki na torze, na którym sami zakładali, że nie mają szans na walkę z czołówką, więc wymienili jednostki i przyjęli za to kary. Kto wie, gdzie by byli, gdyby bardziej uwierzyli w swoją prędkość. Chyba najciekawsze jednak w opiniach kierowców było to, co powiedział Bottas. Fin był bardzo zadowolony ze swojego wyścigu, zajętego miejsca i prób ataku na lidera. To nieco dziwne biorąc pod uwagę jak wyścig Valtteriego oceniamy z zewnątrz. Trzeba sobie więc zadać pytanie, czy rzeczywiście to było maksimum, czy może Bottas zdaje sobie świetnie sprawę, że to było JEGO maksimum?

Nowa osobowość

O ile na starcie sezonu kierowcą koncentrującym wokół siebie sporo uwagi był Bottas, a potem Verstappen, to teraz „na świeczniku” zdecydowanie jest Leclerc. Możemy obserwować ciekawą ewolucję tego kierowcy jako zawodnika i chyba po prostu człowieka. Nie da się zaprzeczyć, że Charles wyciągnął wnioski ze swojej porażki w Austrii i wcielił je w życie już od wyścigu na Silverstone. Na Monzie poczuł się już z kolei na tyle pewnie, że nie tylko celowo (jak sam potem przyznał) balansował na granicy przepisów, broniąc prowadzenia przed Hamiltonem, ale też wystawił swojego partnera zespołowego w kwalifikacjach, nie trzymając się ustaleń zespołowych w ostatniej sesji czasówki. Vettel musiał być nieco zdziwiony, ale może czterokrotny mistrz świata uświadomił sobie, jak czuli się inni zawodnicy, gdy robił im dokładnie to samo.

Charles Leclerc pokazał się nam zatem od zupełnie nowej strony. Nie tylko nieco wyciszonego gościa o niełatwej historii, tkwiącego jakby w nieustannej zadumie, ale też wręcz bezczelnie pewnego siebie gościa, bardzo inteligentnego i świetnie kalkulującego na torze oraz poza nim, który nie boi się, w swoim debiutanckim sezonie w Ferrari, wystawiać do wiatru zespołowego kolegę z kilkoma tytułami na koncie.

Do tego wszystkiego dochodzą umiejętności pozwalające mu robić to, czego nie robił Vettel. Może przesadziłbym mówiąc, że potwierdziły się złe opinie o Sebastianie, że jego tytuły są zasługą bolidu oraz zespołu. Vettel może mieć po prostu problem z dogadaniem się z autem Ferrari, czego nie miał w Red Bullu, a co właściwie z marszu udało się Leclercowi. Tak czy siak Czerwoni mają teraz poważny problem. Jak podnieść stłamszonego Vettela i zarazem znów celowo nie spowalniać Charlesa. Włosi potrzebują dwóch dobrych kierowców, by naprawdę stawić czoło Mercedesowi dysponującemu lepszym sprzętem. Nikomu jednak chyba jeszcze nie udało się w takiej sytuacji uniknąć konfliktów, a najświeższym przykładem niech będzie McLaren ze składem Alonso / Hamilton. Wewnętrzne gierki i konflikty to coś, czego Ferrari teraz najmniej potrzebuje. Jednak jeśli Sebastain Vettel chce wyjść z tego z twarzą i pokazać, że jest prawdziwym mistrzem, musi się podnieść z tej pierwszej poważnej bitwy stoczonej z partnerem zespołowym, jakiego jeszcze w F1 chyba nie miał.

Poprzednia strona << 1  2  3  4  >> Następna strona

Najbliższe premiery

F1 2020
10 lipca 2020
DRIFT21
2020
Więcej premier

Partnerzy

SimRace.pl IRG-World AutoTesty NFSPolska.pl - Need for Speed Polska

Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie