Le Mans 24h 2018: zapowiedź

Autor: MarK
Data: 08 czerwca 2018

Już dosłownie za moment rozpoczyna się jeden z najważniejszych tygodni wyścigowych w całym sezonie sportów motorowych - tydzień Le Mans 24h 2018. Czas podsumować czego można się spodziewać po tegorocznym dobowym klasyku, bazując na danych z dnia testowego i pierwszej rundy supersezonu.

Chyba największe i najważniejsze pytanie brzmi: czy Toyota wreszcie wygra Le Mans? Czy może naprawdę musiałyby wystartować już tylko pojazdy japońskiej marki by mieli szansę na wygraną, ale i tak bez gwarancji, bo przecież mogą jeszcze nie dojechać? Wydaje się, że lepszej szansy niż w tym roku już mieć nie będą. Sprzyja im wycofanie się wielkich konkurentów, sprzyja walka z zupełnie nowymi konstrukcjami zespołów prywatnych, sprzyjają wreszcie przepisy. To ostatnie to zarazem mój największy zarzut i niesmak względem organizatorów. Niby pozwalają na zbliżenie się prywatnych zespołów do fabrycznej hybrydy, ale nie dopuszczą też do sytuacji, gdy to Toyota będzie musiała ich gonić, a nie na odwrót. Świetnie potwierdzają to kolejne ograniczenia, jakie nakładane są w aktualizacjach BoP - Balance of Performance (balans osiągów), czyli narzędziu teoretycznie służącego organizatorom do zrównywania szans różnych producentów w tych samych klasach. Po dniu testowym na Paul Ricard, który odbył się przed rozpoczęciem SuperSezonu WEC 2018/19, opinie były podzielone. Prywaciarze stwierdzili, że Toyota ma za dużą przewagę dawaną przez przepisy, a Toyota z kolei... jeździła bez limitów nałożonych przez regulaminy i stwierdziła, że bez tego byłaby wolniejsza od konkurencji. Wygrał pogląd dużej fabryki, bo jeszcze przed otwarciem sezonu w Belgii prywatnym prototypom ograniczono moc i ilość paliwa, jaką mogą jednorazowo zabrać na pokład. Skutkiem tego była dość potężna dominacja Toyoty na Spa-Francorchamps. Japońskie samochody zgarnęły oba pierwsze miejsca, w dodatku jeden z nich startował z okrążeniem straty do całej stawki. Jakby tego było mało najszybszy prywatny bolid LMP1 stracił do najwolniejszej Toyoty ponad dwa okrążenia, więc fabryka mogła się bawić w darowanie wygranej w debiucie Fernando Alonso. Myślę, że nic więcej nie trzeba tu dodawać.

Wydawać by się mogło, że po takim rezultacie prywaciarze dostaną w przepisach zastrzyk tempa, by nieco podgonić do hybryd. Nic bardziej mylnego - przed minionym już dniem testowym na Le Mans prywatnym LMP1 ograniczono maksymalne spalanie ze 110 na 108 kg na godzinę. Wszystko to, by jak twierdzą organizatorzy, uzyskać na Le Mans stratę do hybryd na poziomie 0.5 sekundy. Dlaczego kolejne ograniczenia? Przepisy skonstruowane są tak, że im krótszy tor, tym większa korzyść z systemu hybrydowego. Circiut de la Sarthe jest najdłuższym torem w kalendarzu, ma też najdłuższe proste, które również pozwalają benzyniakom odzyskać nieco czasu do hybryd. Stąd dalsze ograniczenia pomimo dużej straty prywatnych zespołów podczas otwarcia sezonu.

Powiem szczerze, że nie do końca ufam tym manewrom. Szczególnie po zabawach BoP w minionych latach, które na przykład pozwoliły na totalną dominację Forda GT w debiucie w dobowym klasyku i na zwycięstwo w 50-cio lecie poprzedniego historycznego zwycięstwa Forda GT40. Oczywiście wszystko to zupełny zbieg okoliczności i przypadek, a nie lekka pomoc ze strony układających regulaminy. Jednak jak wrócimy do LMP1 to trzeba też spojrzeć na temat z nieco innej perspektywy. Organizatorzy otwarcie mówią, że planują stratę około pół sekundy na okrążeniu do hybryd. Nie ma co im się dziwić. Gdyby pokazali, że benzyny są równie szybkie, to jednocześnie udowodnili by, że hybrydy są zbędne, a można się ścigać równie szybkimi i sporo tańszymi pojazdami z konwencjonalnym napędem. Sami wykopali by sobie (i hybrydom) dołek. Ponadto może warto im jednak nieco zaufać, zakładając że dysponują dostateczną ilością danych, bo wyniki dnia testowego pokazują, że między najszybszą Toyotą i najszybszym LMP1 zespołu prywatnego było nieco ponad pół sekundy różnicy. Wydaje się więc, że cel został osiągnięty. Tak?

Nie. Obserwatorzy są bowiem zgodni, że ani Toyota, ani Rebellion, będący najszybszym prywatnym zespołem, nie jechali na 100% swoich możliwości. Dość powiedzieć, że japońskie samochody nie zbliżyły się nawet do rekordowych czasów okrążeń sprzed roku, a nie chce mi się wierzyć by zbudowali wolniejszy samochód niż wcześniej...

1  2  >> Następna strona

Najbliższe premiery

Speed Lista

Ankieta

Na jakiej platformie głównie grasz?















Partnerzy


Czas tworzenia: 0.4284 sekund(y). DB queries: 16.
Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie