Motogry Recenzje

Recenzja Monster Energy Supercross: The Official Videogame 4. Definicja mieszanych uczuć

Amerykańska seria Supercross, sponsorowana przez popularną markę napojów energetycznych, jest w naszym kraju mało znana. Widowiskowe wyścigi, w których liczy się jak najpłynniejsze pokonywanie ramp, skierowane są zdecydowanie do odbiorcy zza oceanu. Mimo to, wyścigi motocykli crossowych znajdują graczy i w Polsce, szukających gier o tematyce szeroko pojętego enduro. Czy zatem mogę zarekomendować najnowszą produkcję studia Milestone? Zapraszam do lektury.

Wiecie jaka jest definicja mieszanych uczuć?

… i nie, nie mam na myśli poczciwego dowcipu z udziałem teściowej. Tradycyjnie już, rozpocznę recenzje od modelu jazdy. Nie mogę na niego specjalnie narzekać, ale siadając za kierownicą wirtualnego motocykla, czuje się, że jest coś nie tak. Niby mamy możliwość sterowania ciałem zawodnika, lecz czułem, że jest on dość sztywny. Podobne odczucia mam odnośnie zawieszenia motocykla. Pokonując szybkie sekcje, z małymi wzniesieniami brakowało mi płynnej pracy motocyklisty i zawieszenia. Co za tym idzie, trudne było wyczucie prędkości potrzebnej do płynnego pokonywania ramp. Szczególnie dziwnie motocykl zachowywał się w przypadku lądowania, będąc przechylonym. Coś, co w normalnych warunkach zakończyłoby się wywrotką, tutaj powodowało odbicie maszyny. Wszystko to sprawia, że odpowiednie wyczucie motocykla jest bardzo trudne.

Ciężko jest mi zatem jednoznacznie skategoryzować model jazdy. Nie jest to z pewnością symulacja. Wypadałoby zatem sklasyfikować go jako simcade, lecz pewne zachowania motocykla nie pozwalają mi tego przełknąć. Nie jest to także gra zręcznościowa. Produkcję należy więc umieścić na osi gdzieś pomiędzy arcade, a simcade, z przewagą tego drugiego. Zabrakło mi większej przewidywalności i intuicyjności w sterowaniu motocyklem.

Zaczynamy od zera

Uff, przebrnęliśmy przez wrażenia z jazdy, więc czas opowiedzieć o daniu głównym, czyli trybie kariery. W najnowszej odsłonie twórcy zdecydowali się rozpocząć karierę od kategorii ‘Futures’. Są to zawody dla juniorów, dopiero wchodzących w świat Supercross. Dopiero po ich ukończeniu, możemy wziąć udział w serii 250SX, a finalnie w 450SX. Od tego, jak dobrze poradzimy sobie na początku kariery zależy jak dobry kontrakt otrzymamy na start. Reszta pozostaje już w naszych rękach, aby kończyć wyścigi na jak najwyższych lokatach i piąć się po szczeblach kariery.

Kiedy już o rozwoju mowa – uczestnicząc w wyścigach i wykonując akrobacje, czy też przejeżdżając czyste okrążenia, otrzymujemy kredyty oraz punkty prestiżu. Wirtualna waluta, rzecz jasna, służy do zakupu kosmetycznego wyposażenia naszego motocyklisty.

Nowością w trybie kariery jest drzewko rozwoju. Wraz z postępami, otrzymujemy punkty, które możemy wykorzystać do rozwoju zawodnika. Wpływają one na sprawniejsze pokonywanie zakrętów, hamowania czy panowanie nad motocyklem w powietrzu.

W przerwach od regularnych wyścigów sezonu czekają na gracza zawody specjalne oraz treningi. Te pierwsze, mam wrażenie robione na szybko i bez większego polotu, opierają się na prostych misjach: wyprzedź jak najwięcej zawodników, wykonaj 4 akrobacje itp. Jednym słowem – nuda. Treningi natomiast są ciekawym połączeniem wyzwań, z faktycznym poprawianiem swoich umiejętności. Szkoda jednak, że nie wzbogacono go o dodatkowe mechaniki – chociażby bonusy do formy, po dobrym wyniku w treningu. Jedynym profitem są zdobywane elementy ubioru naszego zawodnika.

Twórcy zdecydowali się dodać także mechanikę kontuzji. Kiedy takową nabędziemy, otrzymamy stosowny komunikat, a w następnych zawodach nasza forma będzie odpowiednio słabsza. Możemy nieco złagodzić efekty, wydają gotówkę na leczenie. W teorii, brzmi na ciekawą mechanikę, dodającą smaczek do rozgrywki. W praktyce? Nie odczuwałem specjalnych różnic, jadąc z czy bez kontuzji…

Same wyścigi możemy rozgrywać w trybie uproszczonym, gdzie do przejechania będziemy mieli tylko jeden wyścig lub w trybie pełnym, zawierającym wszystkie sesje weekendu wyścigowego z zawodów Supercross: kwalifikacje, półfinały oraz główny wyścig.

Strasznie sztuczna inteligencja

Dobrnęliśmy do elementu gry, który odbierał znaczną część zabawy z rozgrywki – AI. Tak zepsutego systemu naszych wirtualnych rywali prawdopodobnie jeszcze nie widziałem! Motocykliści jeżdżą niezwykle agresywnie, nie zważając uwagi na gracza. Ponadto, jadą jak po sznurku, perfekcyjnie pokonując każdą rampę. Ba, robią to niezależnie od poziomu trudności. Czasu reakcji mógłbym im pozazdrościć nie jeden kierowca Formuły 1. Błędy popełniają jedynie, kiedy ich do tego zmusimy, lub po kolizji z innym botem. Walka z nimi jest niemal niemożliwa i skończy się zapewne wypchnięciem na pierwszym możliwym zakręcie. Milestone, dlaczego?!

Edytor tras

W grze mamy dostęp do edytora tras. Niestety, jest to mocno niewykorzystany potencjał. Liczyłem, że otrzymamy dostęp do fragmentów tras i otoczenia, które będziemy mogli dowolnie rozmieszczać na dostępnej mapie. W zamian tworzymy trasę krok po kroku, z prowadzącym nas za rękę edytorem. Wybieramy zatem jedynie, czy chcemy pokierować tor w prawo, czy w lewo. Doskonale pamiętam, jak w Crashday spędzałem ogromnie dużo czasu budując trasy… i to w 2006 roku. Tymczasem w 2021 roku odpuściłem zabawę po parunastu minutach. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że jest to jedynie element dodatkowy i trudno porównać obie produkcje, ale niedosyt pozostaje.

Co tutaj jeszcze można robić?

Kiedy już AI zirytuje nas do granic możliwości, mamy do dyspozycji dużą, otwartą mapę w trybie Free Roam, pod nazwą Compaund. Możemy po niej jeździć solo, bądź wspólnie z trzema innymi graczami. Na wspomnianej mapie, prócz niczym nieskrępowanej jazdy, mamy do dyspozycji cztery tory, na których możemy rywalizować w standardowej już formie.

Multiplayer

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że znajdę jakiekolwiek lobby do grania w sieci, tak krótko po premierze. A jednak, moim oczom ukazało się kilka poczekalni wypełnionych graczami. Wątpię jednak, że na dłuższą metę możemy liczyć na stale utrzymującą się liczbę graczy. O samym multiplayerze nie trzeba się specjalnie rozpisywać – ot, wybieramy lobby, głosujemy na następny tor i ścigamy się z innymi graczami. Brakuje mi jednak lokalnego co-op, na podzielonym ekranie. Wydaje się, że gra idealnie by do tego pasowała.

Oprawa audio-wizualna

Poziom graficzny produkcji jest mocno nierówny. Oficjalne tory, zawodnicy i motocykle, prezentują się bardzo dobrze. Tego samego nie możemy powiedzieć jednak o mapie trybu Compaund. Przypominała nieco pracę studenta, który dopiero uczy się korzystać z silnika gry i umieszcza losowo skały, drzewa i budynki, aby stworzyć wyspę. Sama w sobie stanowi bardzo ciekawy dodatek do gry, pod warunkiem, że nie będziemy podziwiać widoków.

Warstwa audio również pozostawia nieco do życzenia. Wszystkie motocykle brzmią tak samo, albo przynajmniej ja nie słyszałem różnic między nimi. Nie mogę się przyczepić do samego dźwięku, lecz fajnym dodatkiem byłyby różnice w silnikach, pomiędzy poszczególnymi modelami motocykli. Muzyka z kolei bardzo przypadła mi do gustu. Utwory będące pomieszaniem rocka i country świetnie wpisały się w amerykański klimat i umilały chwile spędzone w menu gry.

To jak, warto?

I tak, i nie. Na pewno, nie zarekomendowałbym gry osobom, dla których gry motocyklowe to tylko kolejna “ścigałka”. Produkcja skierowana jest raczej do graczy mocno zainteresowanych tematem enduro i motocykli crossowych. Tym drugim mogę polecić, lecz pod warunkiem, że są oni w stanie przełknąć AI i nieco specyficzny model jazdy.

Plusy:

  • oprawa graficzna
  • pełna licencja Monster Energy Supercross
  • rozbudowana kariera
  • tryb jazdy dowolnej

Minusy:

  • sztuczna inteligencja przeciwników!
  • wspominałem już o AI?!
  • nierówny poziom audio-wizualny
  • ubogi edytor tras
  • specyficzny model jazdy

Dziękujemy Koch Media Poland za udostępnienie gry do recenzji.

Ocena gry

60 km/h
5 2 głosy
Oceń artykuł
Podziel się:
Michał Pochopień
Fan motorsportu zarówno prawdziwego, jak i wirtualnego, śledzący prawdopodobnie wszystkie możliwe serie wyścigowe na świecie - w tym, jako jedna z 3 osób w Polsce oglądam NASCAR ;)
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments