Recenzja Race Driver: GRID


Autor: Lampek
Data: 15 września 2008

Hello, Boss!


Uciekając do filozoficznego patosu: Race Driver GRID jest jak liść na wietrze zmian. Mistrzowie Kodu zrezygnowali z kolejnego numerka przy nazwie Race Driver, na okładce umieścili wyjątkowo tylko jeden samochód (kojarzący się raczej z serią zaczynającą na Need a kończącą na For Speed), miasteczko i bliżej niezidentyfikowany znaczek. Nawet czarny kolor pudełka zwiastuje nam mro...ekhm, zmiany. Kosmetyczka, ale przecież liczy się pierwsze wrażenie. Całość raczej przypomina okładkę wspomnianej przed chwilą serii od EA.

Engine – Start


Na potrzeby tej recenzji zasiadłem do GRIDa ponownie. Wcześniej katowałem go na Momo Racing i było naprawdę nieźle. Aby być obiektywnym (przecież nie każdy może sobie pozwolić na dobrą kierownicę… albo w ogóle na jakąkolwiek), tym razem skorzystałem z klawiatury.

Zanim zaczniemy grę, przydałoby się poustawiać kilka rzeczy. Dźwięk, grafika, sterowanie… nic specjalnego. Wszystko łatwo i przyjemnie. Menusy przejrzyste, dynamiczne tło również trzyma poziom. Tu garaż, tam serwisant, samochodzik, jakiś inny ludzik przechadzający się w promieniach słońca. Nijak niestety ma się to do menusów z poprzedniej części Race Drivera, gdzie różne sprzęty były interaktywne. Pamiętacie telewizor w pierwszym RD? No właśnie. Tutaj pod tym względem gorzej. Już na początku poczułem pismo nosem – klimat gdzieś uleciał?

Jedną z rzeczy, za które zawsze ceniłem serię Race Driver, to właśnie otoczka. Czuliśmy się w niej jak prawdziwy kierowca w prawdziwym teamie. No i te filmiki dopełniające efekt. Kłótnie z innymi kierowcami, ale też wsparcie naszego teamu, ładne dziewuchy. Można było zagłębić się w świat wyścigów i poszczególnych teamów, poczuć to święto i wręcz presję spoglądających na nas widzów. Do dzisiaj pamiętam filmik z dwójki, gdzie Five-O podczas medytacji wykonuje dość jednoznaczny gest do innego kierowcy. Świetna sprawa!

W GRID tego po prostu nie ma. Codemasters zrezygnowali z otoczki fabularnej i filmów. Rywalizacja między teamami zbladła i stała się tylko kosmetyką, by wypełnić jakimiś nazwami tabelę po wyścigu. Nie znamy naszych rywali, nie odczuwamy zacięcia by ich pokonać. Najczęściej mamy ukończyć wyścig przed określonym kierowcą. Ot i cała filozofia. Ten świetny klimat z poprzednich Race Driverów zniknął. Nie czujemy już się kierowcą w zyskującej reputację drużynie, nie czujemy trudów sezonu, rywalizacji, presji… GRID w 100% skupia się na jeździe, pozostawiając klimat wyścigowego święta na uboczu. A może poboczu?

Technikalia


Szkielet gry to okienka. Przed wyścigiem skaczesz z jednego na drugie – by kupić samochód, umyć go, poobklejać naklejkami (tutaj jeden z baboli graficznych - podczas malowania samochodu lub obklejania go naklejkami sponsorów całe auto stawało się czarne a zaaplikowanych zmian nie było widać. Denerwujące! Dopiero w wolnej wizualizacji lub na wyścigu mogłem zobaczyć, jak to wygląda… a później znowu się cofać do ustawień wyglądu i dalej w ciemno strzelać). Do wspomnianych okienek nie ma sensu przykładać więcej uwagi. Można tutaj porobić kilka rzeczy, ale raczej zbędnych i mało istotnych. Dla przykładu: naklejki to jak podpisanie kontraktu ze sponsorem (ma określone cele. Wypełniasz – zarabiasz). Samochody można wymyć, sprzedać, kupić (również na E-bayu. Niezła reklama serwisu. Swoją drogą odnoszę wrażenie, że reklama to główna funkcja tej opcji i jest tutaj wciśnięta na siłę). Możemy obejrzeć sobie tabele sezonu wyścigowego, dostępne zlecenia dla kierowców (wyścigi pod sztandarem różnych teamów. Nieopłacalne, ale dla ciekawości można pojeździć). Na koniec każdego sezonu otrzymujemy również ofertę wystartowania w Le Mans. Jak dla mnie – bombowa sprawa :).

1  2  3  4  >> Następna strona

Najbliższe premiery

MotoGP 20
23 kwietnia 2020
SnowRunner
28 kwietnia 2020
Automobilista 2
maj 2020
Więcej premier

Speed Lista

Partnerzy


Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie