Motogry Recenzje

Recenzja art of rally. Całkiem tłusty indyk

Są gry, które już odpalając wiecie, co mają w sobie. Są też gry, które zaskakują coraz bardziej, wraz z każdą spędzoną z nimi minutą. Niepozorna gra indie art of rally, zdecydowanie zalicza się do tej drugiej kategorii.

Skąd to, jak to?

Szczerze mówiąc o grze, przed jej zrecenzowaniem, ani dużo nie słyszałem, ani wiele nie wiedziałem. Pamiętam tylko, że lata temu przyglądałem się poprzedniej produkcji tych samych twórców, a była nią Absolute Drift. Taka tam, po wyglądzie, miła gierka do zamiatania bokiem. Wielkim fanem driftu nie jestem, ale kiedy zobaczyłem, że nowa produkcja Funselektor Labs traktuje o rajdach, nie mogłem już przejść obok niej obojętnie.

Czym więc jest art of rally? To produkcja z grupy indie, mocno uderzająca w sentyment do klasycznych rajdów, legendarnej grupy B i starszych. Choć mówiąc o „indie” mam z tym nieco problemu, bo już coraz trudniej określić, co indie jest, a co nie jest. Jeśli chodzi o art of rally to nie jest grą małą, nie jest grą płytką i prostą, nie jest grą o niższym poziomie profesjonalizmu. Nie jest też grą od ogromnej firmy i chyba to ostatnie najbardziej czyni ją indie, bo reszta…

Gra i buczy

No właśnie reszta. Zacznijmy od wyglądu. Może nie zobaczycie tu piorunujących efektów flary, kosmicznego motion blur, tekstur jakości ultra-super-hiper-8K, ani tym podobnych bajerów. Co nie zmienia faktu, że grafika jest po prostu fajna. Ma swój styl low-poly, w żaden sposób nie kłuje w oczy i nadaje grze nieco lżejszy klimat. Auta są nielicencjonowane, ale to nie znaczy, że nie przypominają tych prawdziwych. Wręcz przeciwnie – na pierwszy rzut oka poznacie wszystkie legendy świata rajdów. Co z tego, że nazwy nie są oryginalne? Są takie, jak i opisy aut, czyli do poczytania z uśmiechem na twarzy, dla każdego kto czai niezbędne minimum w świecie sportów motorowych.

Wracając jeszcze do efektów, których nie uświadczycie, a które wypisałem na początku. Ich brak wcale nie znaczy, że poza pudełkowymi kształtami nie zobaczycie kompletnie nic. Odcinki jeździmy w dzień, w nocy, o zachodzie Słońca, w deszczu, mgle i śniegu. Drzewa rzucają cienie, Słońce malowniczo zachodzi, światła odpowiednio oświetlają drogę. Słowem wszystko jest, jak być powinno.

Mamy też dźwięki i o ile muzyka mnie nie powaliła (dość nowoczesna, bardziej by mi tu pasowało coś w stylu Rally Trophy, jeśli ktoś pamięta takie antyki), to odgłosy aut są już czystą poezją! To było bodaj moje pierwsze poważne zaskoczenie przy kontakcie z grą, a było ich jeszcze sporo więcej. Odgłosy aut są bardzo charakterystyczne i spokojnie rozpoznacie auta z turbo. Usłyszycie też różne dźwięki w zależności od typu jednostki napędowej (boxer Subaru!), strzały z wydechu, no po prostu wypas.

Jestem kontent, że taki content

Co do samej zawartości, to aut jest naprawdę dużo, szczególnie że wyszła już pierwsza paczka dodatków, przygotowana przez twórców (darmowa, żeby nie było). Mamy więc od klasyków pokroju Mini, przez grupę B, aż po nieco fikcyjną grupę S, która w rzeczywistości nigdy nie śmigała po rajdowych trasach i najbardziej współczesną grupę A. Jest w czym wybierać, a twórcy przygotowali po drodze też kilka dodatkowych pojazdów niespodzianek. Najważniejsze jest jednak to, że wszystkie samochody różnią się prowadzeniem i to bardzo wyraźnie. Dość powiedzieć, że w obrębie jednej kategorii możecie znaleźć kompletnie inaczej prowadzące się auta i to pomimo podobnej mocy oraz takiego samego napędu na cztery koła. Dzięki temu warto próbować jazdy różnymi autami i w każdej kategorii znajdziemy coś, co nam przypasuje. Ja byłem mocno zdziwiony czując, jak duże są różnice w prowadzeniu i jeśli chodzi o tę różnorodność, to moim zdaniem art of rally bije tu na głowę niejeden tytuł z kategorii AAA.

Jeśli chodzi o lokacje to także nie można narzekać. Znajdziecie tu rajd Finlandii, Sardynii, rajd Niemiec, rajd Japonii oraz Norwegii. Co najlepsze wszystkie te miejscówki nie są bezsensownym zbiorem tekstur i geometrii „bo to taka prosta gra”. O nie! Właściwie wszędzie widać detale charakterystyczne dla prawdziwych rajdów rozgrywanych w tych miejscach. Finlandia to duże prędkości, leśne otoczenie i hopy co zakręt, do tego ogniska kibiców na poboczu. Niemcy to odcinki przez winnice i po poligonie z maszynerią wojskową. Jest tego więcej! Z resztą po całej produkcji widać, że jest ona przygotowana przez pasjonatów rajdów puszczających oko do im podobnych, albo przynajmniej przez osoby, które świetnie odrobiły pracę domową. Oba wyjścia należy zaliczyć na plus.

Wjeżdżamy, jak karp na stół

No dobrze, ale jak tu się w końcu jeździ? Otóż to jest kolejne zaskoczenie i bodaj największe z całości. Gdzieś tu w tekście znajdziecie mój gameplay, w którym mówię, że to taka miła relaksująca gra. Powiedzieć tak o art of rally, to jak powiedzieć, że w Polsce na Wigilię Bożego Narodzenia je się mało i skromnie. Czyli prawda, przynajmniej do chwili, jak doniosą na stół pozostałe 11 dań 😀 .

Otóż w art of rally można jeździć na klawiaturze i na kontrolerze. Ja z początku jeździłem na klawie. Przy odpowiednim ustawieniu (tak – są asysty do jazdy w ten sposób), można potraktować tę produkcję jako luźną i relaksującą, spokojnie wygrywając odcinki na normalnym poziomie trudności. Potem jednak docieramy do grupy B (co również widzicie na moim gameplayu) i zabawa się kończy. OK nie kończy się, bo można znaleźć auto o odpowiednim prowadzeniu i dalej wygrywać odcinki na średnim poziomie trudności. Jednak dopiero z kontrolerem znów odzyskamy pełną kontrolę nad pojazdem.

Znów to powiem, ale jakże ogromne było moje zaskoczenie, kiedy w grze odpaliłem, skonfigurowałem i wyjechałem na odcinek nie na padzie, ale na mojej kierownicy, a konkretnie wiekowej Logitech G25! Naprawdę nie spodziewałem się, że ta produkcja obsługuje kółka, a tu okazało się, że ich użytkownicy są jak najbardziej w grupie odbiorców ów tytułu!

Troszkę dylematów

Przyznam, że przez chwilę po podpięciu kierownicy miałem jednak pewien zgryz. Otóż podpinanie sprzętu, zasiadanie do kierownicy, naciskanie pedałów. To już… jakby to powiedzieć… większa robota. W tym momencie gra straciła dla mnie nieco dawnego, luźniejszego charakteru, a stała się ciut bardziej na serio. Jednak po kilku rajdach do nowych warunków już się przyzwyczaiłem i potraktowałem całe to doświadczenie na plus. Oto tak niepozorna produkcja może zadowolić tak wiele grup. Dlaczego? Ano dlatego, że jazda na kierownicy zaczęła mi sprawiać jeszcze większą frajdę!

Model jazdy jest całkiem niezły. Nie jest to żaden zaawansowany symulator, ale nie jest to też banalna zręcznościówka. Może nazwijmy to „low-poly-sim”? To taki tytuł, który chciałby dawać znać o prawdziwych prawach fizyki i często o nich przypomina, ale też wie, że nie ma po co robić tego na siłę. Naprawdę przypomina, bo choćby kałuże na trasie odcinka z padającym deszczem, są punktami z inną przyczepnością od reszty.

Produkcja wydaje się być idealnie zbalansowana pod tym kątem, a to przecież na nas spoczywa całe rozpoznanie trasy. Prowadzimy pojazdy z kamery umieszczonej nad samochodem, nie mając do dyspozycji żadnych wskazówek pilota. Może więc nie ma potrzeby na siłę i zbytnio komplikować samej jazdy?

Oczywistości

W kwestii uzupełnienia informacji o samej jeździe dodam, że mamy ForceFeedback, ale jest to po prostu stała siła centrująca na kierownicy. Bez dodatkowych fajerwerków od pracy zawieszenia itp. Mamy też uszkodzenia auta wpływające na jego parametry na trasie. Nie mają one wizualnej reprezentacji, tzn. nic wam z samochodu nie odpadnie, ani się nie pognie. Jakby tego było mało mamy też tryb zdjęciowy, którego skutki używania możecie podziwiać w tym tekście.

Zapomniałbym o takich podstawach, jak wybór trybów w menu. Mamy karierę i to ona jest głównym punktem programu, mamy rajd dowolny, time attack. Jest też tryb free roam, gdzie wracamy znów do luźniejszych korzeni produkcji i możemy dowolnie śmigać po całych lokacjach, gdzie rozgrywane są rajdy, zbierając przy tym fanty. Mamy jeszcze tryby online, czyli wyzwanie dnia i tygodnia. Mamy też informację o ostatniej paczce (heritage update) oraz o trwających pracach nad kolejnymi. Czego chcieć więcej?

Nie taka wielka sztuka

Ano nieco chcieć można, bo parę punktów jest do poprawy. Przede wszystkim ilość lokalizacji rajdów. Na razie jest to tylko sześć i szczerze powiem, że to za mało. Gdy dotarłem w trybie kariery do grup B, pierwszy raz odczułem nieco znużenia powtarzalnym otoczeniem. Są także miejsca, w których gra wyraźnie zwalnia. Z reguły to te same punkty, z dużą ilością drzew, cieni itp. Ja wiem, że mój komputer nie jest mocarzem, ale bez problemu ciągnie dużo bardziej wymagające tytuły, bez żadnych zwolnień. Na koniec zostaje jeszcze kwestia drobnych niedomagań modelu jazdy. W szybszych wozach pod koniec kariery, łatwo jest np. na nawrotach pod górkę… koziołkować. Tak jakby samochód trzymał się trasy zbyt dobrze, a środek ciężkości był za wysoko.

Więcej karpia poproszę!

Powiem szczerze, że art of rally zaskoczyło mnie już na początku, a potem z każdą godziną kontaktu robiło to ponownie. Niech Was nie zwiedzie uproszczona grafika, bo to pełnoprawna, solidna i dobrze zrealizowana produkcja, z którą świetnie będzie się bawić wiele różnych grup graczy. Najczęściej jednak puszcza ona oko właśnie do fanów rajdów.

Według mnie art of rally to obecnie najlepsza propozycja w swojej klasie i… w paru innych też.

Plusy

  • urokliwość!
  • od fanów dla fanów!
  • wybór aut
  • różnorodność prowadzenia, dźwięków
  • świetnie zbalansowana, trafi do wielu
  • jeździj jak chcesz i czym chcesz…
  • …a przy tym baw się dobrze

Minusy

  • muzyka nie do końca do mnie trafia
  • za mało tras
  • drobne usterki modelu jazdy
  • czasami zwalnia, choć nie powinna

Dziękujemy Funselektor Labs za udostępnienie gry do recenzji.

Ocena gry

82 km/h
4.7 7 głosy
Oceń artykuł
Podziel się:
Marcin Kapkowski
Jestem maniakiem motoryzacji, inżynierii, mechaniki, generalnie wszystkich zagadnień technicznych. W autach wcale nie liczy się największa moc i największe cyferki, ale dusza i frajda z jazdy. Piszę subiektywnie, bo... przecież inaczej się nie da, prawda? ;)
Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek
Jacek
28 stycznia 2021 17:30

Liczyłem na model zniszczeń skoro już nie ma licencji ale cóż… Mimo to zdaje się gra-miód!

Rafał
Rafał
8 lutego 2021 18:54

Dla mnie szacun, że w ogóle jest wsparcie kierownicy 🙂