Recenzje

Recenzja Big Mutha Truckers 2

W dzisiejszych czasach trudno znaleźć grę, przy której miło spędzimy czas i świetnie się zabawimy bez utraty nerwów i życiowego optymizmu. Stworzenie właśnie takiej gry, w której nie trzeba by było nadużywać szarych komórek, miało na uwadze studio Eutechnyx. W wyniku realizacji jego nowatorskiego pomysłu powstała prosta i zarazem oryginalna produkcja, nazwana Big Mutha Truckers. Gdy twórcom udało się uzyskać zamierzony efekt, wcielono w życie plany powstania seqela gry, a skutkiem ich zamierzeń powstała niniejsza recenzja. Co więc zmajstrowano tym razem?

Zacznijmy od przedstawienia fabuły. Gra przedstawia historię pewnej nietuzinkowej rodzinki, której seniorka- Mamuśka we własnej osobie- trafia za kratki pod zarzutem niepłacenia podatków, 8000 mandatów za parkowanie oraz ciągłego naruszania zasad BHP. Jedyną nadzieją zdruzgotanej założycielki rodu są jej dzieci- Cletus, Bobbie- Sue, Rawkus i Earl. Wybieramy jedną z tych trefnych latorośli i wcielamy się w nią na czas trwania całej rozgrywki. Każdy z bohaterów gry różni się od innych posiadanym TIRem oraz swoją osobą, którą będziemy oglądać podczas przerywników filmowych- to tyle, jeśli chodzi o „inność” rozgrywki zależną od wyboru postaci. Później stajemy przed zadaniem odszukania sześciu przysięgłych w celu zapłacenia łapówki za wyjście niesfornej Mamuśki. Potrzebne pieniądze otrzymamy poprzez kupowanie i sprzedawanie towarów w całym okręgu, uprawiając hazard oraz imponując miejscowej telewizji poprzez brawurowe wyczyny na okolicznych drogach. Co jakiś czas wypełniamy ciekawe misje specjalne. Zdobytą w jeden z kilku sposobów kasę możemy, prócz zbierania na łapówkę dla Mamuśki przeznaczyć na zakup broni i innych, całkiem niepotrzebnych rzeczy typu śmierdzący serek, w celu ich sprzedaży bardziej opłacalnych sklepach.

My tu gadu- gadu, a robota czeka… A będzie co robić. W ciągu całej gry poznamy, porozmawiamy i dobijemy targu z ponad 20 postaciami. Big Mutha Truckers 2 jest tak dobrze skonstruowana, że nie będzie czasu na nudę. Właściwie, to na nic nie będzie czasu… Trzeba koniecznie dojechać do celu, a zrobić to musimy tak, by zmieścić się w niewielkim odstępie czasowym, niecierpliwi klienci czekają! Do zaliczania misji prócz potężnych towarowców otrzymamy kilka innych pojazdów typu limuzyna, których obecność jest pierwszą nowością którą napotkałam podczas zagłębiania się fabule tej ciekawej produkcji. I w tym miejscu pragnę z żalem stwierdzić, że jest to jedyna istotna zmiana (nie licząc oczywiście odmienionej, dynamicznej kontynuacji fabuły), która zagościła w drugiej części BMT. Są jakieś jeszcze, ale nie wpływają one na przebieg rozgrywki, jedynie ją urozmaicając. Do owych można zaliczyć przeszkadzające w ukończeniu misji sondy Obcych, masę pijanych autostopowiczów oraz kilka różnych plików muzycznych w radiu, które niekoniecznie wszystkim przypadną do gustu, ale o tym później… Do tego, gdy dodamy wybuchowe ciężarówki rakietowe i naszych starych znajomych – nietrzeźwych motocyklistów i policję – zaczyna robić się naprawdę interesująco.

Gra bazuje na engine z poprzedniej części opisywanej zręcznościówki. W technikaliach graficznych niestety nie zmieniło się za wiele- nadal mamy dość ładną grafikę, podziwianą podczas zaliczania poszczególnych misji i niezbyt dopracowane przerywniki filmowe, których bohaterzy wyglądają wręcz okropnie. Gdyby nie one, gra prezentowałaby się śliczniutko, zróżnicowane krajobrazy, bałwanki na śniegu… To przecież widać na screenach.

Z dźwiękiem nie jest aż tak tragicznie jak z przerywnikami filmowymi, aczkolwiek niektóre stacje radiowe poprostu nie nadają się do słuchania. Kto bowiem chciałby burzyć ład ulicznego porządku, wysłuchując rozgadanego spikera, który praktycznie nie ma nic do powiedzenia? Jeśli do tego dołączy się głosik jakiejś rezolutnej babeczki, ręka sama szuka przycisku głośnika, po czym wyłącza go; po chwili z satysfakcją zdajemy sobie sprawę, że zrobiliśmy to podświadomie (czyli jeszcze trochę kontaktujemy z otoczeniem). Poza tym incydentem, dość denerwująca okazała się muzyka w menu głównym. Resztę da się wytrzymać, ba, jest nawet lepiej niż przeciętnie, nie mówiąc o radosnym „iiiiihaaaa”, które słyszymy już na samym wejściu do rozgrywki.

Opcje dostępne w grze to Przewóz i Misje. Zagłębiając się w pierwszą alternatywę, poznajemy całą historię uwięzionej Mamuśki i poprzez wożenie towarów z miejsca na miejsce próbujemy wyciągnąć ją z opresji. Druga zaś opcja umożliwia nam udział w wielu Misjach Specjalnych, podczas których do dyspozycji mamy wcześniej wspomniane zróżnicowane wozy. Aby nie było za łatwo, Misje Specjalne zostają odblokowywane dopiero wtedy, gdy robimy postępy w trybie Przewozu. Zasady dość proste- niezależnie od wykonywanej misji dążymy jak najszybciej do wyznaczonego celu, bez zbędnego tutaj używania mózgu. A wszystko skonstruowane i wyłożone w granicach rozsądku. Zręcznościówka jak marzenie.

Po kilku pierwszych minutach gry stwierdziłam, że fabuła jest dość nieliniowa: sami decydujemy, które z dostępnych zadań chcemy wykonać i, jeśli wcześniej je odblokowaliśmy, bez przeszkód wyruszamy w trasę. Dobrze pomyślano, zaznaczając na mapie przebieg całej drogi. Niektórym może się wydawać, że twórcy narzucili nam w ten sposób liniowość przy wykonywaniu zadań. W rzeczywistości jest trochę inaczej, ponieważ w razie zabłądzenia podczas przemierzania stosunkowo dużego miasteczka Berdyszów rozwiązanie z wyznaczeniem trasy jest „jak znalazł”… Jeśli jednak nie chcemy jechać tak, jak nam nakazano, wystarczy nie zwracać uwagi na zieloną linię przechodzącą przez mapę i podróżować po swojemu. Omówione na początkach akapitu rozwiązanie chroni naszą klawiaturę przed „niechcącym” wyłuskaniem kilku klawiszy i gwarantuje całkowite odizolowanie od środowiska poprzez nieświadome wpadnięcie w błogi stan drzemki… Może nie aż tak błogi, jaki daje nam liczenie owiec, bo trochę adrenaliki zawsze się pojawia przy wypełnianiu zadań na czas, ale mimo wszystko już po kilku godzinach gry jesteśmy całkiem odstresowani i odrywamy się od nie zawsze ciekawej codzienności…

Przyszedł czas na ocenę modelu jazdy. Przy prowadzeniu ciężarówki nie ma szans na wywrotkę ani wpadnięcie w poślizg, choć dość trudno jest ją zatrzymać. Z innymi pojazdami jest już lepiej, choć przy ostrym wejściu w zakręt maszyny się prawie wywracają. O realistyce nie ma mowy- otrzymujemy porządnego arcade i o to chodzi! Mimo, iż tras w grze jest niewiele (da się je policzyć na palcach u obu rąk), są one tak zróżnicowane, iż nie ma obaw, by się nam szybko znudziły. Wiele jest tutaj dróg zastępowych i skrótów, które znacznie przedłużają żywotność tras.

Istotnym czynnikiem uświetniającym zabawę w pierwszej części BMT była masa ironicznego humoru. Teraz, w drugiej części serii mamy tą samą sytuację- wszystko jest tutaj traktowane z przymrużeniem oka. Przedstawienie postaci, UFO na drogach, przedziwne odgłosy w składzikach, a do tego masa śmiesznych tekstów… Podczas przygody z BMT2 spotkałam mało elementów, które nie byłyby przesycone czarnym humorem i nowatorskimi pomysłami. A wszystko zostało poprawnie sklecone, by w odpowiedniej ilości uświetnić zabawę i poprawić graczowi nastrój.

Kończąc tę recenzję, pragnę dodać kilka słów od siebie, a mianowicie komu polecić opisywaną produkcję? Przede wszystkim tym, którzy podczas rozgrywki chcą się dobrze bawić i nie wymagają od produkcji nadzwyczajnej grafiki bądź złożonej fabuły. Kolejna część symulacji jazdy osiemnastokołowcem wprawia w dobry humor, potrafi odstresować i nieźle rozluźnić gracza. Nie jest to może gra wybitna pod względem technicznym, ale co do dużej dawki grywalności nie mam zastrzeżeń. Za tak niską cenę, 30zł nabywamy solidny produkt, który dostarcza nam kilka (to niestety trochę za mało) godzin wspaniałej rozrywki.


Big Mutha Truckers 2


Eutechnyx

Cenega Poland


P3 1.3GHz, 256MB RAM, akcelerator 64MB


autor nie podał


autor nie podał

Ocena: 70 km/h

0 0 głos
Oceń artykuł
Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments