Recenzje

Recenzja Burnout Paradise Remastered

Remastery, wszędzie remastery

W ostatnim czasie w świecie gier pojawia się sporo odświeżonych wersji starszych tytułów, tzn. remasterów. Dotyczy to prawie wszystkich gatunków, zarówno strzelanek, strategii czy gier akcji. Remaster to de facto ponowne wydanie danej gry z pewnymi usprawnieniami, głównie dotyczącymi kwestii technicznych np. grafiki czy dźwięku, tak aby gra wpisywała się w aktualne trendy. Czasem producenci decydują się także na gruntowniejsze zmiany w samej rozgrywce.

Remastery zawitały także do świata gier wyścigowych, w związku z czym w marcu otrzymaliśmy odświeżoną wersję Burnout Paradise. Oryginał, który został wydany w 2008 roku, czyli w sumie jeszcze tak bardzo się nie zestarzał, był i jest grą naprawdę świetną. Dynamiczną, szybką i dającą dużo zabawy, a na PC dalej wyglądającą bardzo dobrze. Co więc skłoniło EA do wydania remastera? Przyjrzyjmy się Burnout Paradise Remastered.

Wracamy do Paradise City

Rozgrywka w nowej wersji praktycznie niczym nie różni się od oryginału. Gra dalej oparta jest na otwartym świecie, do którego wrzuceni jesteśmy razem z różnorodnymi samochodami w celu palenia gumy i osiągania zawrotnych prędkości. Zaczynamy na złomowisku, gdzie musimy wybrać swój pierwszy pojazd, a następnie wyjeżdżamy na miasto i już od tego momentu mamy zupełną dowolność. Rozgrywka polega na wygrywaniu kolejnych wyścigów i wykonywaniu zadań, które znajdziemy na mapie. Prawie na każdym skrzyżowaniu mamy do dyspozycji jeden z różnych rodzajów zmagań np. wyścigi, połączone z eliminacją przeciwników; ucieczki przed innymi pojazdami i próby dojechania do mety w całości; rozwałki czy masę innych zadań polegających na niszczeniu elementów otoczenia Paradise City. Jest tu naprawdę sporo do roboty, chociaż początkowo można czuć się lekko zagubionym, gdyż w tej grze nie ma ewidentnego prowadzenia graczy za rączkę, które jest standardem w nowych produkcjach. Sami decydujemy co będziemy robić, a tylko co jakiś czas głos lektora podpowiada nam, czym potencjalnie powinniśmy się zainteresować. Wielkość mapy jak na obecne standardy raczej nie powala, ale mimo tego nie będziecie się nudzić. Dodatkowo w remasterze otrzymujemy dostęp do wyspy Big Surf Island, znanej z jednego z dodatków, gdzie znajdziemy jeszcze więcej wyzwań.

Wygrywając kolejne zadania zdobywamy punkty do zwiększenia poziomu naszego prawa jazdy, co prowadzi do odblokowania kolejnych zmagań i pojazdów. Samochody możemy wymieniać na złomowisku, gdzie zaczęliśmy rozgrywkę. Na początku może to być lekko denerwujące, ponieważ mamy dostęp tylko do jednego tego typu miejsca i musimy tam dojechać, ale z czasem odkrywamy kolejne, więc problem schodzi na dalszy plan. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że w skład Burnout Paradise Remastered oprócz odświeżonej, podstawowej wersji gry, wchodzą także wszystkie DLC, których doczekał się oryginał. Otrzymujemy więc dostęp do większej ilości pojazdów, w tym samochodów policyjnych, pojazdów wzorowanych na filmach czy motocykli. Te dodatkowe maszyny są dostępne na złomowiskach od samego początku rozgrywki. Możemy więc od razu zasiąść za kierownicą podrasowanego muscle cara na wzór Mustanga i siać spustoszenie. Samochody z podstawki nadal muszą być jednak odblokowywane, co jest pewną niekonsekwencją, ale czy to plus czy minus – sami oceńcie.

Totalna rozwałka przy rockowych kawałkach

W poprzednim akapicie nie bez powodu użyłem stwierdzenia „siać spustoszenie”. Rozgrywka w Burnout Paradise Remastered to przede wszystkim wszechobecna rozwałka. Niszczymy elementy otoczenia, inne pojazdy, a często też sami zostajemy zniszczeni. Właśnie ta demolka jest silnikiem napędowym tej produkcji, a to dzięki modelowi uszkodzeń, który mimo, że nie został w ogóle zmieniony w stosunku do oryginału, nadal prezentuje się świetnie. Latające części karoserii, odpadające koła, to tutaj chleb powszedni. Wszystkie te akcje wyglądają bardzo efektownie, dzięki umiejętnej pracy kamery. Jeżeli więc pokochaliście rozwałkę w 2008 roku, to mam dobrą wiadomość – w tym temacie nic się nie zmieniło i jest nadal świetnie.

Kolejna dobra informacja to to, że Burnout Paradise Remastered nadal posiada ścieżkę dźwiękową, którą wszyscy pokochali poprzednio. Electronic Arts odświeżyło wymagane licencje, więc możemy spokojnie siać spustoszenie, słuchając przy okazji klimatycznych rockowych kawałków, z Guns N’ Roses i ich „Paradise City” na czele.

Po co w ogóle ten remaster?

Skoro w zasadzie tak mało się zmieniło, to można zadać pytanie „po co w ogóle ten remaster?”. Pytanie jest jak najbardziej trafione i postaram się na nie odpowiedzieć, pominę jednak kwestie finansowe, bo jak wiadomo, EA wydając remaster dodatkowo zarabia 🙂 Burnout Paradise Remastered, mimo, że pod względem samej rozgrywki praktycznie niczym nie różni się od oryginału (i dobrze), doczekał się kilku usprawnień technicznych. Poprawiono głównie jakość tekstur, a na konsolach wprowadzono wsparcie dla rozdzielczości 4K. Ponadto otrzymujemy płynność grafiki na poziomie 60fps, zarówno na nowych wersjach konsol PlayStation 4 Pro / Xbox One X, ale także tych podstawowych. Po wprowadzonych usprawnieniach, oprawa graficzna wygląda całkiem nieźle, jednak warto zaznaczyć, że dalej sporo jej brakuje do obecnych topowych produkcji. Oprócz tego, jak już wspomniałem, wraz z remasterem otrzymujemy wszystkie wydane DLC, w tym rozszerzenie świata gry w postaci Big Surf Island. To są głównie różnice w stosunku do oryginalnej wersji z 2008 roku.

Dla kogo ten remaster?

Ok, no to znając już te różnice zapytamy pewnie „dla kogo ten remaster?”. Tutaj można odpowiedzieć na kilka sposobów. Jeżeli nie mieliście w ogóle styczności z Burnout Paradise, to mogę Was zapewnić, że odświeżone wydanie jest jak najbardziej dla Was. Otrzymacie wszystkie elementy, które świetnie sprawdzały się w oryginale, w usprawnionej oprawie graficznej. Czego chcieć więcej.

Inaczej natomiast sytuacja wygląda, gdy w 2008 roku przemierzaliście już ulice Paradise City i znacie każdy jego zakamarek. Jeżeli robiliście to na PC to odpowiedź jest wątpliwa, bowiem oryginał na tej platformie nadal wygląda bardzo dobrze. Mamy wsparcie dla odpowiednich rozdzielczości i 60fps. Co prawda Burnout Paradise Remastered na PC jeszcze nie wyszedł i dopiero ma się pojawić w tym roku, jednak czy warto będzie w niego inwestować? Jeżeli bardzo zależy Wam na dodatku w postaci Big Surf Island, to tak, bo ten nigdy nie pojawił się na komputerach. W pozostałych przypadkach pozostałbym przy wersji oryginalnej.

Jeszcze inaczej sytuacja wygląda w przypadku konsol. Burnout Paradise był hitem poprzedniej generacji tzn. Xbox 360 i PlayStation 3. W tym momencie skorzystanie z dobrodziejstw najnowszych platform, wydaje się być zasadne, zwłaszcza na PlayStation 4, gdzie w ogóle nie mamy możliwości zagrania w oryginał. Xbox One posiada natomiast funkcję kompatybilności wstecznej i Burnout Paradise jest tam dostępny wraz z wszystkimi dodatkami. Warto więc się zastanowić. Na nowych konsolach z pewnością odczujecie różnice w prezentacji. Na poniższym wideo możecie zobaczyć porównanie oryginału na Xbox 360 z remasterem na Xbox One X.

Podsumowanie

Burnout Paradise Remastered to całkiem poprawne odświeżenie hitu sprzed 10-ciu lat. W nowej wersji zachowane zostały wszystkie elementy rozgrywki, które poprzednio przyciągnęły graczy na długie godziny, a dodatkowo otrzymaliśmy szereg usprawnień technicznych, by gra wpasowywała się w obecne trendy i oczekiwania. Czy jednak warto inwestować w nową odsłonę? Nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Na to pytanie musicie sobie już sami odpowiedzieć, biorąc pod uwagę na przykład punkty, które wypisałem w poprzednim akapicie.

Ceny Burnout Paradise Remastered możecie sprawdzić poniżej:
Burnout Paradise Remastered na PS4
Burnout Paradise Remastered na Xbox One

Plusy:
+ stary, dobry sposób rozgrywki
+ rozwałka
+ model uszkodzeń
+ oprawa dźwiękowa
+ wszystkie dodatki

Minusy:
– nie każdemu potrzebny (zwłaszcza na PC)
– usprawnienia mogłyby być większe

Kopię gry do testów dostarczył wydawca – Electronic Arts Polska

Ocena: 70 km/h

0 0 głos
Oceń artykuł
Podziel się:
Rafał Peroń
W ekipie SZ jestem praktycznie od początku, jeszcze gdy portal pojawiał się jako zin w magazynie CD-Action. Lubię zarówno wymagające symulatory jak i typowe zręcznościówki. Swego czasu mocno fascynował mnie pierwszy Need For Speed Underground, w którego grałem (można powiedzieć) profesjonalnie 🙂
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments