Recenzje

Recenzja Monster Garage

Siemka Monster fani 😉 Czy mieliście kiedyś ochotę ciąć metal i krzesać iskry niczym Jesse James ? Przerobić np. piekielnie mocnego Mustanga na kosiarkę do trawy ? Na pewno tak ! Z pomocą przychodzi Wam właśnie gra Monster Garaże ! Tutaj nie pobrudzicie się smarem, nie sparzycie się rozgrzanym metalem ani nie uderzycie kluczem francuskim w palec – wszystko dzieje się w wirtualnym garażu Jesse James’a !

Monster co ?

Wszyscy fani telewizyjnego programu Monster Garage doskonale znają jego zasady ale dla niewtajemniczonych pozwolę je sobie powtórzyć. Ekipa mechaników ma 7 dni na zbudowanie monstrum, które zostanie im zlecone. Przez pierwszy dzień projektują, przez kolejne 5 budują, a ostatniego dnia „potwór” jest dopieszczany i testowany. Jeśli cały projekt się powiedzie, mechanicy dostają zestaw narzędzi o wartości 3400$. Podczas budowy mogą wydać jedynie 3000$, reszta to tzw. „darmówki” (freebies). Jeśli pojazd okaże się niewypałem – Jesse odpowiednio się z nim rozprawi.

W czym będziemy ciąć metal

W grze nie jest inaczej. Formuła została zachowana ta sama. Mamy łącznie do zbudowania 7 pojazdów, które w rzeczywistości już powstały w programie Monster Garage. I tak na początek mamy do przerobienia Forda Bronco z 1968 roku na rasowego łazika po górach. Następnie dostajemy Mini Coopera S (03’) aby przekonwertować go na skuter śnieżny. W trzecim zadaniu VW New Beetle ma się stać amfibią, która sprawnie pływa po wodzie. Kolejne zadanie to już całkowicie odjazdowa przeróbka Ambulansu na auto, które podczas startu ma stawać dęba (tzw. Wheelie). Lincolna Town Car Stretch Limo „wygolimy” ze środka i będziemy gasić nim pożar natomiast wspomnianym już Mustangiem GT 5.0 Convertible (94’) czeka nas koszenie trawy w iście ekspresowym tempie. Ostatnie zadanie to demolka Porsche 944 z 1986 roku na maszynę… do zbierania piłeczek golfowych ! W kilku zadaniach mamy na początku nawet 2 czy 3 projekty do wyboru, więc zabawy starczy na kilkanaście ładnych godzin.

Jak będziemy krzesać iskrę

Zaczynając grę w Monster Garage od razu przypomniała mi się stara dobra gierka – Gearhead Garage. W identyczny sposób odkręcamy śrubki ;), które są niemal przy każdym elemencie auta – drzwiach, zderzakach, kierownicy itd. Jeśli czegoś nie da się odkręcić to z pomocą przychodzi nam przecinarka. Przy wstawianiu klatek bezpieczeństwa i wszelkich konstrukcji niezastąpiona okaże się spawarka. Wszystkie te czynności są dziecinnie proste, a autorzy gry nie uwzględnili nawet tego, że można coś źle przyspawać lub nie trwale przykręcić. Jedynym problemem może być czas. Wiele części musimy zamawiać z katalogu, a te mogą „iść” do nas nawet kilka dni. Kupione już materiały nie rzadko trzeba dać swoim mechanikom do obróbki aby zbudowali z nich to co będzie przydatne. Wszystkie te czynności zabierają cenne godziny, które upływają wraz z odkręcaniem, spawaniem i cięciem blachy. Irytujący może być jednak fakt, że wyjęcie fotela przesuwa licznik od razu o godzinę, a przyspawanie cienkiej rurki zabiera tych godzin kilka ! Po udanej budowie danego pojazdu przychodzi czas na przyozdobienie go. Siódmego dnia czas w ogóle nie leci, a my możemy poprzykręcać sobie na spokojnie piękne felgi, które dostaliśmy od Jesse’go i parę innych pierdół w tym malowanie naszego auta oraz obklejenie go kilkoma naklejkami. Nareszcie przychodzi czas testu. Zadania nie są trudne i często przechodzi się je za pierwszym zamachem.

Jakość spawów

Na grafikę nie ma co narzekać. Odpalając Monster Garage już od początku nie spodziewałem się żadnych fajerwerków. Gra mnie nie zaskoczyła ale też nie zawiodła. Samochody i części wyglądają dobrze. Bez problemu rozpoznamy przód oraz tył 😉 Autka ładnie się lśnią, a garaż jest bogaty w przeróżne szczegóły. Czasem może tylko śmieszyć fakt fruwających kół, które nie są do niczego przymocowane. Naklejki nanoszone przez nas na pojazdy to już inna sprawa. Ich jakość jest losowa. Za jednym razem naklejeczka wygląda dokładnie tak jak szablon i wszystko wygląda ładnie i pięknie, a za innym razem widzimy po prostu zlepek kilku kolorowych pikseli. Do tej pory nie doszedłem jeszcze od czego to zależy. Oprócz tego pomiędzy zadaniami, odgrywane są filmy, które przedstawiają nasz kolejny cel i co więcej – są to autentyczne wycinki z archiwalnych programów Monster Garage ! Dodatkowo, przesuwając zegar podczas gry np. o godzinę do przodu, jako przerywniki puszczane są filmy, tzw. Factoids (Fakty) – inne w zależności od wykonywanej misji. Dźwięków za wiele nie ma 😉 Odgłosy ciętej blachy, spawania czy odkręcania śrubek nie należały raczej do trudnych do nagrania. Muzyka jest chyba oczywista – ciężkie granie. Może nie odpowiada ono wszystkim ale Ci co sięgają po tą grę na pewno wiedzą czego się spodziewać więc narzekań na tą stronę nie powinno być bo kawałki są dość dobre i szybko wpadają w ucho jednak jest ich zdecydowanie za mało.

A jednak chwiejna konstrukcja

Do tej pory nie napisałem zbyt wiele złego na temat tej gry. Być może dlatego, że bardzo lubię serię Monster Garage jednak w przypadku gry muszę być obiektywny, dlatego też mogę śmiało powiedzieć, że gra nudzi się po paru godzinach. Niestety ale 7 zadań to niezbyt wiele, a przeciętnego gracza może zniechęcić ciągłe powtarzanie jednej i tej samej misji tylko dlatego, że na końcu zabrakło mu pół godziny na dokręcenie koła, albo dlatego, że przyspawanie rurki zajmuje pół dnia. W każdym zadaniu wszystko należałoby dobrze zaplanować jednak jest to niemożliwe ze względu na to, że nie posiadamy żadnych szczegółowych planów budowy naszego pojazdu. Jedynie czym dysponujemy to krótki filmik, na którym jest pokazane jak auto jest rozkładane i składane już jako gotowe monstrum – to za mało. Ciężko się domyślić czy dany drucik, wajcha albo kawałek metalu będą nam potrzebne podczas budowy czy też nie. Auto może nie być ukończone np. przez brak szyby albo fotela pasażera co uważam za paranoję. Kolejnym dużym błędem jest np. niemożność zrealizowania jednego z projektów Ambulansu. Na końcu budowy okazuje się, że nie możemy założyć ciężarów tam, gdzie docelowo miały one być, przez co cały projekt sam w sobie staje się bezsensowny.

Dyktatura zamiast prawdziwego Monster Garage

Przez te błędy, gra wiele traci. Jak już wspomniałem – szybko się nudzi i niestety poza alternatywnymi projektami nie daje nam zbyt dużo pola do popisu. Każda śrubka, każdy spaw, każda rurka musi być zainstalowana dokładnie tak jak zaplanowali to sobie twórcy gry Monster Garage, a przecież nie na tym polega cały fenomen tego programu. Ciekaw jestem, czy po wydaniu tej gry, sam Jesse James miał szansę w nią grać. Podejrzewam, że okazję być może i miał ale zapewne nie przykuła go do komputera na dłużej niż godzinę. W końcu Jesse nie ma czasu na kiczowate produkty Activision, niewykonalne projekty czy fruwające koła. Trzeba ciąć metal i krzesać iskrę ! 😉

Monster Garage

InvictusActivision

500 Mhz+,128 MB RAM, 32 MB VRAM


namiastka Monster Garage



ciekawe przeróbki


mała grywalność


wiele wszelakiej maści błędów

Ocena: 65 km/h

0 0 głos
Oceń artykuł
Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments