Motogry Recenzje

Recenzja RiMS Racing. No i co ja mam z tym zrobić?

Mam problem z RiMS Racing. Jak wspominałem już w pierwszych wrażeniach, po ograniu dema produkcji miałem negatywne odczucia. Teraz kiedy grałem już w pełną wersję gry, mam z nią jeszcze większy problem. Gdyby była to gra po prostu zła, wyrażenie opinii o niej byłoby o niebo łatwiejsze. Tymczasem jest to produkcja, która robiąc rzeczy dobrze, robi je bardzo dobrze. Kiedy jednak robi coś źle, zawodzi na całej linii i kończymy z padem wbitym w ścianę, albo co gorsza, monitor. Nie ma tutaj niestety półśrodków, ale od początku…

Model jazdy

Mówiąc o RiMS Racing, mówimy zdecydowanie o symulatorze. Satysfakcja z jazdy jest spora i wymaga pewnego wyczucia. Zajmie nam zapewne chwilę, aby „wjeździć” się w motocykle. Podobne odczucia towarzyszyły mi w przypadku MotoGP. Rzecz jasna, tutaj do czynienia mamy z motocyklami seryjnymi. Czuć zatem, że nie mają aż tak sportowych właściwości jak prawdziwe torowe maszyny. Jednocześnie, po drobnych modyfikacjach oraz wyposażeniu naszej maszyny w slicki, czuć że możemy jechać na limicie. Szczególnie dobrze spisuje się przenoszenie masy. Nasz wirtualny motocyklista pracuje ciałem, przez co motocykl w przewidywalny sposób traci nieco trakcji z przodu w czasie przyspieszania, jak i nurkuje na dohamowaniach.

Teraz przejdźmy do drugiej strony medalu. Wspomniałem już o oponach. Różnice w mieszankach i rodzajach „gum” są dość wyraźne. Jest różnica pomiędzy pełnym slickiem, a fabryczną oponą dostarczaną z motocyklem. Niestety, model zużycia opon to nieśmieszny żart. W specyfikacji czytamy o żywotności na poziomie 200 km. Tymczasem po przejechaniu kilku okrążeń opon już nie ma! Jakby tego było mało, degradacja nie jest liniowa. Z zakrętu na zakręt jesteśmy w stanie całkowicie stracić przyczepność i maszyna zaczyna tańcować jak na lodzie. Dodatkowo, motocykl bardzo często traci całkowicie przyczepność na tarkach. Nie mówię tutaj oczywiście o agresywnym ich cięciu. Niejednokrotnie wystarczy najechać na takową na wyjściu, aby nasz motocykl poszybował (dosłownie!) w nieznane.

Na tym jednak nie koniec absurdów – jazda po mokrym torze, o ile w ogóle mogę tak to nazwać, nie ma żadnego sensu. Nie dość, że praktycznie nie różni się od jazdy po suchym, to opony wytrzymują jeszcze mniej. Skończyło się to na tym, iż byłem zmuszony założyć fabryczne opony, aby móc w ogóle ukończyć wyścig. Model jazdy możemy podsumować zatem: ze skrajności w skrajność…

Motorcycle Mechanic Simulator?!

Nie jest to w tym momencie żadna ujma dla RiMS Racing. Wręcz przeciwnie! Był to element gry najbardziej reklamowany na przedpremierowych materiałach. Nie dziwi jednak ten fakt – jest zrobiony świetnie i jest się czym chwalić! Kupując nasz wirtualny motocykl otrzymujemy całą gamę części, którymi możemy go modyfikować. Zmieniać możemy niemal wszystko, mozolnie tworząc nasz wymarzony projekt. Od owiewek i zawieszenia, aż po manetki hamulca i sprzęgła. Warto dodać w tym miejscu, że każda z części jest licencjonowana. Zmieniając więc tarcze hamulcowe nie zmieniamy ich na jakieś tarcz – zmieniamy je na konkretny model Brembo, przeznaczony do jazdy wyczynowej. Jakby tego było mało, “grzebiąc” przy pojeździ każdą z części musimy wymontować krok po kroku. Sprowadza się to do prostych kombinacji klawiszy, daje jednak frajdę. Mamy poczucie, że faktycznie majsterkujemy przy motocyklu, a nie jedynie klikamy ‘Zamień’ w ekwipunku. Całość daje świetny klimat godzin spędzonych w garażu nad maszyną do ścigania. Do zrobienia jest coś zawsze – czy to modyfikacje, czy wymiana zużytych części. Warto wspomnieć na tym etapie, że prócz normalnego zużycia wynikającego z eksploatacji, możemy także uszkodzić motocykl poprzez wywrotki na torze.

Kariera

Dochodzimy do aspektu gry, gdzie czar pryska. O ile przełkniemy kaprysy modelu jazdy, tak kariera wynudzi nas doszczętnie. Zawody, w których przyjdzie nam się mierzyć, bawią pierwsze kilka razy. Później, robimy już to samo. W sezonie mamy takich zawodów 70. Dość powiedzieć, że po dziesięciu miałem już dość. Całość sprowadza się do wyścigów, poprzedzonych kwalifikacjami i treningiem. Czasem otrzymujemy także dodatkowe cele, przykładowo osiągnąć zadaną prędkość, czy ukończyć wyścig na podium.

Rzecz jasna, nie oczekuję cudów od – jakby nie było, gry wyścigowej. Niemniej, wrażenie potęguje strasznie słaba sztuczna inteligencja. Nie dość, że potrafimy odstawić resztę stawki na 30 sekund (tak, nawet na najtrudniejszym poziomie trudności), to są to samobójcy porównywalni z Monster Energy Supercross 4. Potrafią hamować bardzo późno, uderzać w gracza, po czym na wyjściu z zakrętu odpuszczać gaz!

Muszę jeszcze ponarzekać – miałem nieodparte wrażenie pewnego dysonansu. Mamy do czynienia z wyścigami na profesjonalnym poziomie, mamy do dyspozycji siedzibę i mechaników. Na dodatek, zawody odbywają się na całym świecie. Brzmi jak seria wyścigowa pokroju MotoGP czy WSBK, praaawda? Tymczasem ścigamy się niemal seryjnymi motocyklami (tak, można je modyfikować dość mocno, ale wciąż) w dość kameralnych warunkach, przypominających ewidentnie małe, lokalne zawody. Czy się czepiam? Zapewne tak, lecz nie mogłem sobie odmówić, aby o tym wspomnieć. 

Czy wszystko w karierze jest zatem do kitu? Nie. Fajnie, że twórcy zadbali o małe rozbudowanie tego trybu o drzewka rozwoju. Do naszej dyspozycji mamy drzewko inżynierii, zarządzania oraz badań (odblokowuje dodatkowe informacje o stanie motocykla). Punkty, dzięki którym odblokowujemy kolejne perki, zdobywamy w wyścigach. Jest to już pewien standard w tego typu produkcjach, nie mniej dobrze, że nie zabrakło tego i w tej produkcji.

Multiplayer

W grze mamy dostępny multiplayer. Ciężko będzie jednak o jakościową rywalizację, kiedy obecnie w grę na Steam gra średnio 50 osób w jednym momencie. Znalazłem jedno, prawie pełne lobby. Drugą opcją zabawy sieciowe są wyzwania. Stanowią one zawody rozgrywane cyklicznie, podsumowywane w rankingach. Póki co, rankingi zapełniają się, lecz przypuszczam, że taki stan rzeczy utrzyma się krótko.

Motocykle i tory

Twórcy przygotowali osiem, bardzo szczegółowo odwzorowanych motocykli ośmiu marek: BMW, Ducati, Aprilia, MV Augusta, Yamaha, Kawasaki, Honda oraz Suzuki. Do każdej z maszyn pasują inne części i każda zachowuje się nieco inaczej na torze. Bardzo cieszy pełna licencja na każdą „śrubkę”.

Rozpoczynając karierę, wybieramy jeden motocykl. Kolejne, odblokowujemy wraz z postępem kariery. Warto jednak wspomnieć, że w części zawodów będziemy mieli okazję ścigać się innymi motocyklami niż te, które posiadamy. Urozmaica to nieco rozgrywkę.

Jeżeli chodzi o tory, studio oddało w ręce graczy 15 tras, z czego 10 to tory wyścigowe z całego świata. Mamy tutaj klasyki pokroju Silverstone czy Nurburgring, ale równie mniej oczywiste jak kanadyjski Mosport. Fajnie, że nie otrzymaliśmy typowej sztampy i obiektów znanych z absolutnie każdej gry. Warto również dodać, że są one wyjątkowo dobrze odwzorowane, pomimo że nie są skanowane laserowo. Pozostałe 5 tras, to uliczne odcinki. O ile, zwykle nie przywiązuję do nich większej wagi, tak te przypadły mi do gustu – wąskie drogi dawały dużo satysfakcji.

Warstwa audio-wizualna

Na to, co widzimy na ekranie specjalnie nie można narzekać. Nie są to zdecydowanie najpiękniejsze wyścigi, ale jest wystarczająco dobrze. Zdarza się, że zbliżenie kamery ujawnia tekstury niskiej rozdzielczości, lecz w tym gatunku takich momentów jest wyjątkowo mało. Warstwa audio z kolei przypadła mi do gustu. Charakterystyczny, wysoki dźwięk silników satysfakcjonuje i dodaje immersji. W menu i w czasie wyścigów towarzyszy nam również muzyka. Ta jednak wydała mi się irytująca i szybko ją wyłączyłem.

W tym miejscu warto wspomnieć jeszcze o działaniu gry. Przez większość czasu nie miałem problemów z wydajnością. Gra utrzymywała stabilne 60 klatek przy najwyższych ustawieniach graficznych. Niestety, zdarzyło się raz, że po uruchomieniu gry zaczęła ona klatkować już w menu. Dopiero dwukrotny restart pomógł.

Warto?

Powiem szczerze – nie wiem. Z jednej strony otrzymujemy świetne możliwości modyfikacji motocykla, które psute są przez absurdy modelu jazdy i nijaką karierę. Szkoda, zmarnowano tutaj ogromny potencjał. Jeżeli jednak twórcy zdecydują się rozwijać markę, kolejna odsłona ma szansę odnieść spory sukces, o ile deweloperzy zdecydują nauczyć się na błędach.

Plusy:

  • świetne możliwości modyfikacji motocykla
  • symulacyjny model jazdy
  • licencjonowane motocykle
  • ciekawy dobór torów
  • licencjonowane części do motocykli

Minusy:

  • model degradacji opon
  • model jazdy po mokrej nawierzchni
  • nijaki tryb kariery
  • sztuczna głupota inteligencja

Testowa konfiguracja:
Intel Core i5-8600
16GB RAM
RTX 2070

Ocena gry

60 km/h
0 0 głosy
Oceń artykuł
Podziel się:
Michał Pochopień
Fan motorsportu zarówno prawdziwego, jak i wirtualnego, śledzący prawdopodobnie wszystkie możliwe serie wyścigowe na świecie - w tym, jako jedna z 3 osób w Polsce oglądam NASCAR ;)
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments