Recenzje

Recenzja Sega Rally

Marzenie każdego faceta. Oczko w głowie kobiety. Niezawodny środek transportu. Wyznacznik statusu społecznego – samochód ma wiele określeń. Co więcej każde z nich jest wyjątkowo trafne. Ten wynalazek na dobre zdominował świat, do tego stopnia, że niezależnie od pory, każdy człowiek na Ziemii go posiada, albo planuje posiadać. Niestety jest jeden mankament. Auta kosztują. Najczęściej całkiem sporo. Ten czynnik ma niejednokrotnie decydujące znaczenie przy dokonywaniu wyboru. I w tym miejscu na scenę wchodzi kolejny ważny, o ile nie ważniejszy, wynalazek człowieka – komputer. Maszyna niezwykle wielofunkcyjna mogąca służyć do robienia mnóstwa różnych rzeczy. Między innymi do grania w samochodówki…

… Na przykład w SEGA Rally – kolejną grę pozwalającą usiąść za kółkiem najlepszych maszyn świata bez konieczności płacenia za to grubych tysięcy. Ale czy jej nabycie jest sensownym pomysłem? To może rozstrzygnąć tylko w miarę gruntowna analiza. Zacznijmy więc…

SEGA Rally to pozycja niewątpliwie godna uwagi. Pierwszym elementem, który rzuca się w oczy po włączeniu gry japońskiego wydawcy i producenta, jest w pełni interaktywne środowisko. Nie chodzi tu jednak, o to, że zdemolowana w poprzednim okrążeniu barierka pozostanie na ziemi. Przede wszystkim ważne są koleiny, robione przez samochód gracza i bryki jego rywali. Przez to należy szczególnie uważać, by nie stracić panowania nad pojazdem. To niewątpliwie ogromna zaleta, jako, że niewiele tytułów oferuje podobne rozwiązania.

Podobnie jak spora ilość torów. Poruszamy się po jednej z 20 dostępnych tras, jednym z 30 podzielonych na 3 klasy samochodów. Gameplay jest raczej zręcznościowy, co może się nie spodobać fanom Toca Race Driver, czy serii Colin McRae Rally, gdzie spory nacisk położono na realizm rozgrywki. Jednak kluczowym słowem dla SEGA Rally jest słowo przyjemność. To nie pozycja dla hardkorowców, którzy czepiają się każdego detalu i z pomocą lupy sprawdzają, czy przypadkiem nie ma niedociągnięć w grafice. To nie jest pozycja dla tych, którzy do komputera zasiadają, by coś udowodnić sobie i innym, nawet jeśli robienie tego nie do końca sprawia im przyjemność. Nabywając tą grę trzeba mieć świadomość, że prawa fizyki nie są jej najmocniejszą stroną. Ale jeśli ktoś grał w GTR 2, zgodzi się ze mną, że bardziej stresuje niż rozluźnia. Co z tego, że auto zachowuje się realistyczniej, kiedy co chwila lądujemy w rowie. W SEGA Rally takie niebezpieczeństwo nie grozi. Gra nie jest do końca zgodna z fizyką, za to sprawia ogromną frajdę. Nie wymaga od gracza tak dużych umiejętności i znajomości zachowania auta na torze, jak pobratymcy z sąsiednich półek. Właściwie to trzeba tylko wiedzieć kiedy wcisnąć gaz, jak wejść w zakręt, jak ukończyć drifta i nie zjechać na niewłaściwy tor. Wymaga to głównie refleksu i trzeźwości umysłu.

Sporą rolę od grywa też grafika. Specjalnych wyczynów w tej dziedzinie nie odnotowałem, ale nie ma też na co narzekać. Auta ładnie błyszczą w słońcu i co najważniejsze współdziałają z otoczeniem. Po każdym przejechanym kilometrze bryki obrastają w błoto, gałęzie i inny niepotrzebny balast, który co ciekawe nieco je spowalnia. Dobrze rozwiązano również kwestię warunków pogodowych. Pustynia, dżungla, koło podbiegunowe – te wszystkie lokacje wyglądają naprawdę realistycznie, choć jak już wspomniałem nieco gorzej niż same fury. Słowem grafika prezentuje się lepiej niż przeciętnie.

Gorzej jest ze sterowaniem podczas gry na komputerze osobistym, które można śmiało uznać za ewenement. Na wzór starych gier wyścigowych jak Destruction Derby 2, czy Andretti Racing, twórcy narzucili klawisz A jako przód, B jako tył i strzałki jako prawo i lewo. Ale nie to jest najzabawniejsze. Ustawienia te są niezmieniane… To chyba jakaś lekka sugestia, żeby pozbyć się wreszcie „blaszanego grata” i kupić Xboxa 360… Cóż… ja czuję się prawie przekonany.

Ale zejdźmy na ziemię, nie czas na Xboksoidalne rozważania. Warto powiedzieć kilka słów o oprawie audio. Jeśli chodzi o nią, to gra brzmi fantastycznie, bo zajął się tym sam Krzysztof Hołowczyc. Polski rajdowiec robiąc za pilota, zdecydowanym głosem zapowiada czekające gracza przeszkody, niejednokrotnie ratując jego brykę od kraksy. Jednak równie dobrze prezentuje się wycie silnika w wykonaniu sprezentowanych w grze samochodów. Realistycznie, z charakterem, uparcie… Może trochę się zapędziłem, ale to tylko kolejny dowód na to jakie działanie gra ma na facetów. Pozostała jeszcze muzyczka podłożona pod rozgrywkę. Szczerze mówiąc trudno ją zidentyfikować, gdyż ginie gdzieś wśród basowych pomruków gnających rajdówek, jednak da się zauważyć, iż jest spokojna, niedenerwująca i nie powtarza się w kółko, a to przecież najważniejsze.

Na zakończenie można śmiało stwierdzić, że opisywana pozycja to przyjemna, stonowana i mało agresywna ścigałka. Niezbyt duży realizm rozgrywki idący w parze z niezłą grafiką i sympatyczną muzyką pozwala się odprężyć i zapomnieć na moment o tytułach, które wymagają większego zaangażowania ze strony gracza. SEGA Rally nie jest kolejnym naśladowcą Need for Speeda, Colina McRae Rally i innych członków wyścigowego panteonu sław, ale pozycją, która wyznacza własny standard. Warto poświęcić jej kilka chwil, bo, będzie to naprawdę ostra jazda.

Ocena: 80 km/h

0 0 głos
Oceń artykuł
Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments