Relacje

Relacja z 44 Rajd Barbórka 2006

44 Rajd Barbórka 2006, Ogólnopolskie Kryterium Asów

Pierwsza sobota grudnia to termin w kalendarzu, który jest co roku wyczekiwany z niecierpliwością przez każdego fana motoryzacji w Polsce. To właśnie pod koniec każdego roku odbywa się podsumowujący cały sezon Rajd Barbórka w Warszawie. Jest to impreza nie tylko dla najlepszych kierowców rajdowych i wyścigowych ale przede wszystkim jest to niesamowite show, tak zarówno dla kibiców jak i sponsorów. Nic dziwnego, że co roku lista zgłoszeń obfituje w nazwiska, wszakże jest to jedna z najlepszych okazji do zaprezentowania się, oraz podziękowania kibicom i sponsorom za cały miniony sezon.

OS-1 Bemowo (1,82 km)

44 Rajd Barbórka odbył się 9 grudnia (notabene 2-ga sobota miesiąca), a start zaplanowano o godzinie 10 na płytach lotniska Bemowo. Odcinek mierzył 1,82 km. Zawodnicy startowali pojedynczo i w kolejności odwrotnej do numerów startowych. Jako że następne OSy rozgrywały się w niewielkim odstępie czasowym, czasu na naprawy nie było. Stąd też skoki na tzw. „Hopie” nie były dalekie – zanurkowanie podczas lądowania mogło grozić zniszczeniem chłodnicy. Najlepszy na tym odcinku okazał się Tomasz Kuchar w Subaru Impreza (klasa 4: pow. 2000 ccm, w tym auta z doładowaniem i Super2000) z czasem 01:31.34. Niewiele ponad sekundę (+00:01.2) za nim uplasował się Michał Sołowow w Lancerze EVO IX. Jedna z gwiazd Barbórki – Paolo Andreucci (Fiat Grande Punto) uzyskał identyczny czas jak Maciej Oleksowicz (Subaru Impreza) – 01:33.2. Piąty czas przypadł Leszkowi Kuzajowi. Kolejna z gwiazd tegorocznego rajdu obok Paolo – Paasonen zajął 11-tą pozycję. Nie licząc wypadu Abramowskiego (EVO 6.5 TME) w opony, kierowcy nie mieli większych problemów na tym odcinku. W autach przednionapędowych najszybszy okazał się Piotr Adamus w Peugeot 206 S1600. Klasa 2 (do 1600 ccm włącznie bez S1600) padła łupem Radka Typa (Skoda Fabia kit-car), a w klasie pucharowych Kii Picanto najlepszy był Mariusz Sikora.

OS-2 FSO Tor (3,95 km)

Pół godziny po pierwszym OeSie zawodnicy przenieśli się na odcinek na Żeraniu. Nie była to jednak trasa znana im z poprzednich edycji Barbórki. Nowy odcinek na Żeraniu został osadzony na torze testowym FSO i zawierał także przejazd tunelem pod ul. Jagiellońską. OS był darmowy dla kibiców, a zza płotu było widać doskonale całą trasę. Okazję do odgryzienia się rywalom świetnie wykorzystał Leszek Kuzaj notując pierwszy czas (02:49.4) i zostawiając za sobą lukę 2.8 sekundy – za nią znalazł się Michał Sołowow. Strata Kuchara 7.3 sekundy do Kuzaja pozwoliła temu drugiemu objąć prowadzenie w rajdzie. Trzeci czas na Żeraniu „wykręcił” Paweł Dytko (Lancer EVO VI) – 02:52.1 i na to też miejsce wskoczył w klasyfikacji generalnej rajdu. Na torze FSO nie obyło się jednak bez strat. W barierach otaczających odcinek zakończył rajd Jarosław Gawroński – uszkodził w Skodzie kit-car chłodnicę. W tym samym miejscu poległ Marcin Kiwak – w Civicu Type-R urwało się koło. Piękną i widowiskową jazdą poślizgami popisali się za to Paasonen, Jacek Ptaszek (Corolla), Mariusz Stec, Paweł Dytko. Największe oklaski mimo wszystko zebrał kierowca poczciwego Fiata 126p – Waldemar Janecki. W klasie 3 (od 1600 ccm do 2000 ccm włącznie z S1600, bez S2000) najszybszy znowu okazał się Adamus. Klasa 2 tym razem padła łupem Mariusza Woźniczko (Mitsubishi Colt), który wysunął się na prowadzenie w generalce. Paweł Poletyło i Mariusz Sikora w „Kijankach” okazali się na Żeraniu tak samo szybcy, jednak to ten pierwszy wciąż pozostawał liderem klasy 1.

OS-3 Cytadela (2,45 km)

Kręty, śliski, wąski i zdradliwy OS-3 to oczywiście Cytadela. Na tym odcinku odbyło się starcie zwycięzców z dwóch poprzednich OeSów. Szybszy okazał się Tomek Kuchar ale tylko o 0.3 sek. Nie zmieniła się natomiast pozycja Kuzaja w generalce. Tomek awansował na drugie miejsce. Sebastian Frycz zanotował trzeci czas. Fiat Grande Punto S2000 Andreucciego okazał się wystarczająco szybki aby uplasować go na 4 pozycji. Drugie miejsce w generalce Kuchar odebrał Sołowowi. Niemal 7 sekundowa strata do zwycięzcy odcinka, zepchnęła go na 4 miejsce za Pawłem Dytko. Frycz i Czopik zajmowali po Cytadeli 5 pozycję z identycznymi czasami. Jedna z gwiazd Barbórki – Paasonen, stracił niestety ponad 27 sekund na tym odcinku. Przy okazji pisania o tym kierowcy, pragnę wspomnieć iż oklejenie do auta tego kierowcy zaprojektował Marcin Doleżyczek (www.martin-design.prv.pl), który kontakt z IM Racing nawiązał dzięki Dominikowi Zielińskiemu – działaczowi Olsztyńskiego Klubu Rajdowego, który udostępnił nam zdjęcia do naszej relacji, za co jestem bardzo wdzięczny, ponieważ tym razem niestety nie miałem ze sobą aparatu.
Wracając do Cytadeli – klasę 3 zwyciężył Michał Kościuszko w Suzuki Swift S1600. Klasa 2 to nowy lider – Piotr Maciejewski i jego „Cytryna” C2-R2. W klasie 1 Sikora skutecznie umocnił swoją pozycję lidera.

OS-4 Bemowo równoległe (1,82 km)

Chwila oddechu dla kibiców oraz kierowców i ponowny powrót na Bemowo, gdzie tym razem zawodnicy ścigali się równolegle – w bezpośrednich pojedynkach między sobą. Między 4-ym OeSem, a Kryterium Karowa było wystarczająco czasu na ewentualną naprawę auta więc kierowcy dawali z siebie wszystko. Ostrą jazdę zaprezentował Fabio Ghizzi w Lancii Delta Integrale, a długie skoki można było oglądać w niemal każdym pojedynku. Niewątpliwie do najciekawszych należy zaliczyć walkę Kuzaja z Andreuccim, który wygrał z naszym rodakiem tylko o włos. Mimo przegranej Kuzaj wciąż pozostawał na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej z przewagą 8.4 sek. nad Tomkiem Kucharem. Opony na Bemowie tym razem padły łupem Sołowowa i Marcina Turskiego, który wykonał naprawdę daleki skok swoim Subaru Impreza. Drugie miejsce na OS-4 przypadło Pawłowi Dytko, który zmniejszył w generalce przewagę Kuchara nad nim do 0.6 sek. Czwarty czas należał do Bębenka (Lancer EVO IX). W klasie 3 kolejne zwycięstwo przypadło Michałowi Kościuszko. Nie wystarczyło to jednak do tego, aby zepchnąć Adamusa z pozycji lidera. W klasie 2 pierwsze miejsce w generalce obronił Maciejewski notując najlepszy czas. Za nim dojechał Marcin Dobrowolski (Peugeot 206 XS) awansując na 3 pozycję w generalce. Dobrą passę Sikory w klasie „Kijanek” przerwał Steihoff wygrywając odcinek na Bemowie. Drugi przyjechał Gregorczyk, a trzeci Poletyło. Czwarty czas Sikory wciąż plasował go na pierwszej pozycji w klasyfikacji generalnej.

Kryterium Karowa (1,84 km))

Punktem kulminacyjnym całego Rajdu Barbórka było oczywiście Kryterium Karowa rozegrane o 17.30. Odcinek nie przebiegał niestety tak jak zwykle. Remont wiaduktu wymusił na organizatorach inną konfigurację toru. Kilkadziesiąt metrów za wyjazdem spod wiaduktu następował nawrót wokół beczki, powrót w dół do pierwszej beczki gdzie ponownie następował nawrót, wjazd na górę, powtórka zawracania i do końca w dół, aż do mety. Taka kombinacja dawała czas przejazdu na poziomie powyżej 2 minut. Przy kubeczku grzanego wina i zapachu polskiego bigosu rozpocząłem oglądanie zmagań na odmienionym odcinku ulicy Karowej. Pierwsze ruszyły Picanto. Uszkodzenie samochodu Poletyło na krawężniku tuż przed metą, wydłużyło czas oczekiwania na start Sikory. Nagrzane opony zdążyły ostygnąć, a przejazd przez odcinek w wykonaniu Sikory obfitował w błędy. Najpierw dostało się barierze na szykanie, potem Kia zaliczyła krawężnik, a na koniec łupem „Kijanki” nie omal padł safeciarz. Mimo to, Sikora został zwycięzcą Barbórki. Nawierzchnia na Karowej okazała się bardzo śliska co zaskoczyło nawet najlepszych kierowców. W klasie 2 Dobrowolski zaliczył długi poślizg pod wiaduktem. Najszybszy był lider klasy – Maciejewski i to jemu przypadło pierwsze miejsce w generalce. Najszybszym kierowcą ośki został Adamus za sprawą błędu Kościuszki. Na nawrocie jego Suzuki po prostu zgasło. Bezbłędny przejazd Adamusa pozwolił mu wywalczyć zwycięstwo w rajdzie. Najbardziej zacięta walka toczyła się oczywiście w najmocniejszej klasie 4. Jadący dość wcześnie Paweł Dytko ustawił poprzeczkę bardzo wysoko. Pozostali rywale starając się go dogonić, wciąż popełniali błędy. Michał Sołowow „przemeblowywał” trasę potrącając dwukrotnie beczkę ograniczającą wjazd na górny nawrót, jego wyczyn powtórzył Turski. Błędów nie ustrzegł się także Włoch w Punto S2000. Już na pierwszej pętli w jego aucie „poległa” felga, co wykluczyło Andreucciego z walki na Karowej. Tomek Kuchar i Czopik popisali się za to czystymi przejazdami ale nie na tyle szybkimi aby dogonić Dytkę. Lepsi od Pawła okazali się dopiero Sebastian Frycz i Leszek Kuzaj. Oboje w Subaru Impreza. Pierwszy z nich wyprzedził Dytkę o 1.4 sek., natomiast drugi o 1.9 sek. zdobywając serce „Pani Karowej” – jak to mawia komentator zawodów Krzysztof Szaja-Szaykowski – oraz wygrywając tytuł Mistrza Polski Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski w roku 2006.
Między startami, w których był mierzony czas, zawodnicy wykonali wiele przejazdów pokazowych. Można było w nich ujrzeć m.in. Orcę lub znanego ze sceny Wyścigów Równoległych Audi S4 Killera z prezesem SSS – Arkiem Oziębło za kierownicą. Na śliską kostkę Karowej wjechał także Seat Leon Supercopa. Jego przeznaczenie na tory nie pozwoliło mu jednak na widowiskowy przejazd i podbicie serc kibiców. Rajdowych wrażeń na ulicy Karowej dostąpili także polscy siatkarze – Paweł Zagumny i Piotr Gacek. Pierwszy z nich zasiadł obok Michała Bębenka w Lancerze EVO IX, który podczas tego przejazdu przypadkowo uderzył w latarnię tracąc tym samym tylny zderzak wraz z dyfuzorem. Na fotelu H-grupowego Lancera obok Dytki usiadł Piotr Gacek. Obaj siatkarze byli pod wielkim wrażeniem szybkości i umiejętności kierowców rajdowych.
Pomimo zmienionej trasy odcinka Karowej impreza okazała się bardzo udana. Nie wszyscy postawili na zaciętą walkę i dzięki temu kibice mogli delektować swoje oczy przepięknymi bączkami lub długimi driftami w wykonaniu wielu zawodników, którzy w ten sposób postanowili podziękować im za doping przez cały sezon. Leszek Kuzaj zwycięstwem na Karowej i w całym rajdzie podziękował Maćkowi Szczepaniakowi, który był do tej pory jego pilotem. Rajd Barbórki był niestety jego pożegnalnym rajdem. Kuzaj zwracając się do kibiców, odpowiedział także na pytanie dotyczące tego, czy w przyszłym sezonie zamierza startować tylko w zagranicznych rajdach: „A chcecie żebym startował w Polsce?”. Twierdzący okrzyk zebranych przed podium fanów rajdów samochodowych nie pozostawiał Kuzajowi innej opcji jak tylko powiedzenia: „No to będę….”

0 0 głos
Oceń artykuł
Podziel się:
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments