Retrowspominka cz. I. Richard Burns Rally

Autor: Jacek Piąstka
Data: 28 sierpnia 2018

Pęknięta, brudna szyba, pognieciona maska, dym z chłodnicy, krzywy wahacz ściągający Corollę mocno na prawo. Widzę czerwoną bramkę, dojeżdżam. Koniec stage. Taki finisz zaliczam do bardzo udanych. Dojechałem, jestem w pierwszej piątce i mam szansę na dalsze uczestnictwo w mistrzostwach, mimo że nie naprawię wszystkiego na czas do kolejnego OeSu. Powiecie - mało od siebie wymagam? Nie postarałem się? Nie. To Richard Burns Rally właśnie wymusił użycia 102% moich umiejętności.

Pan McRa...Burns


Richard Burns, pogodny Brytyjczyk, który 40 lat temu wystartował Talbotem Sunbeam w swoim pierwszym rajdzie. 5 lat później był już mistrzem Wielkiej Brytanii. Po wygraniu ponad 250 odcinków specjalnych ktoś w Warthog Games, niewielkim studiu złożonym z byłych pracowników EA, postanowił zatrudnić 4-krotnego mistrza świata do stworzenia swego magnum opus rajdówek - niedającego żadnej taryfy ulgowej symulatora.

W 2004 roku wyszedł Richard Burns Rally - hardcorowy symulator rajdów samochodowych. Nie gra, symulator. Ci, którzy czekając wtedy na Colina McRae Rally 2005 kupili RBR uznawali, że jest zupełnie niegrywalny, nieprzyjemny, jeździ się fatalnie, a poza tym to w ogóle nikomu nie poszedł, bo wymagał potężnych procesorów do obliczeń. Stąd wynika niedocenienie podczas premiery we wrześniu 2004 roku. Lecz znaleźli się także ci z najnowszymi procesorami Pentium 4 w wersji Northwood (2.6 Ghz!), kierownicami i - co równie ważne - umiejętnościami by docenić ten tytuł.

Mięso, które się nie psuje


Gram w RBR od 3 tygodni i bardzo mnie denerwuje. Nie dlatego, że się ohydnie zestarzał, jest nudny, czy coś w tym stylu. Nie. Po prostu jest cholernie trudny! Ta produkcja po 14 latach to wciąż topowy symulator rajdów. Ze wspaniałą fizyką, doskonałym wyczuciem pojazdu, bardzo mocnym FFB i aktywną społecznością. Jest to naprawdę niesamowity przykład gry, która została wyszlifowana w najmniejszym detalu i angażuje tak mocno, że zapomina się, iż tekstury i modele podziela z wersją PS2 i powstawała, gdy nikt jeszcze nie słyszał o rozdzielczościach wyższych niż 1024x768 (burżujstwo).

Dzieło tego nieistniejącego już studia nie celowało w żaden udziwniony styl graficzny, a po prostu odwzorowanie realiów rajdów, tak więc gra po latach nie kole w oczy. OeSy są pieczołowicie wykonane, w tym każdy kraj jest zupełnie inny, a majstersztykiem na swe czasy są wspaniałe efekty - świetnie wyglądający deszcz na szybie, kurz zmiatany zmieniającym kierunek wiatrem, rano marznący deszcz, a w dzień oślepiające słońce.

Co w 14-letnim rajdzie boli


Coś co się najbardziej rzuca po przejściu z nowożytnych gier typu WRC 7, czy Dirta Rally jest dźwięk. Jest to nieporozumienie, które najbardziej odrywa nas od pełnego zanurzenia w symulacji. Słychać jak sample dźwiękowe na siebie nachodzą, jak znikają i się pojawiają, czasem zapętlają, przycinają. I nie jest to wina ogrywania na Windows 10. Tak było zawsze. Całe szczęście moderzy częściowo ratują sytuację.

W produkcji nie ma też zbyt wielu samochodów. 8 pojazdów i tylko jeden FWD, przez co nie ma dużej różnorodności. Poza tym jeszcze jedna rzecz mocno się postarzała. To symulacja aerodynamiki, która wydaje się, że została wykonana bardzo po macoszemu albo w ogóle niezaimplementowana. Po prostu się jej nie czuje. Szczególnie ten brak przypominamy sobie wracając choćby do serii Dirt i pędząc ponad 160km/h, gdy liczymy na siłę docisku w długich zakrętach.

1  2  >> Następna strona

Najbliższe premiery

Speed Lista

Ankieta

Na jakiej platformie głównie grasz?















Partnerzy


Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie