Recenzja Super Street: The Game

Info
Zapowiedź
Recenzja
Demotest
Filmy
Galeria
Kody
Download
Info
Zapowiedź
Recenzja
Demotest
Filmy
Galeria
Kody
Download

Autor: Jacek Piąstka aka Suchy Bagnet
Data: 25 września 2018

Czy żyjemy w epoce kiepskich gier? Niektórzy powiedzą, że tak i bez dłuższego zastanowienia uznają, że 10 lat temu „wszystko było lepsze”. A ja powiem wam, że staliśmy się po prostu bardzo wymagający. Po kilku godzinach w Super Street: The Game uświadomiłem sobie, że żyjemy w czasach wielu naprawdę dobrych gier.

Ma być gleba, kember i wuj, za rok na Raceism!

Kiedyś...


... ścigałki dawały zwykle określoną frajdę. Ciężko było o tytuł posiadający „wszystko” – rozbudowany tuning, ciekawe wyścigi, multi, świetną fabułę, doskonałe i satysfakcjonujące prowadzenie, klimat, wiele trybów rozrywki, model zniszczeń, świetną grafikę czy udźwiękowienie. Z tych niecałych dziesięciu czynników dane studio wybierało tak z połowę i robiło dobrą grę. A dziś? Najlepiej wklepać wszystko, by chwalić się zawartością. Wychodzi różnie. Przez chęć zaspokojenia wszystkich wszystkim odbiłem się po paru godzinach od NFS 2015. Dziś wiem, że warto wrócić, bo robił parę rzeczy naprawdę świetnie, choć kilka nieco gorzej. Poczułem „świetność” gry EA, gdy skończyłem grać w tytuł sygnowany nazwą „Super Street” - amerykańskiego pisma o tuningu i motoryzacji.

Menu kojarzyło mi się z grami na smartphony, ale dzięki przejrzystości całego HUDu daje plus!

Marketing dźwignią


Świetnie rozpromowana w Europie i Ameryce gra mająca „zaorać” eNeFeSa i być „tym na co czekamy” trafiła w moje ręce na konsole PS4. Zajmowała poniżej 10 GB, a w czasie pobierania przejrzałem raz jeszcze materiały promocyjne, trailery i sprawdziłem poprzednie osiągnięcia twórców. Zachowałem się jak odpowiedzialny, świadomy konsument mający zamiar przeznaczyć pełną kwotę na grę w dniu jej premiery. Nie mogę powiedzieć, że uwielbiałem poprzednie twory tego studia. Szczególnie, że ta sama firma zapewniła nam rozczarowanie w postaci Flatouta 3 Chaos & Destruction, po którym to marka została totalnie zdegradowana. Jednak mimo to podszedłem do wszystkiego na chłodno, by nie zrazić się już na początku, tym bardziej, że od wpadki z Flatoutem minęło parę lat, a skoro studio dalej istnieje znaczy, że na siebie zarabia.

Ekran tytułowy wprowadził mnie w (nieobecny) klimat

W drogę


Gra zaczyna się bardzo klimatycznym ekranem startowym na silniku gry i wrzuca nas w menu. Oczywiście po wejściu w opcje, w których okazało się, że nie mam co robić, klikam przycisk kariera (tak, po polsku!) i zostaje od razu przeniesiony na wyścig sportową furą. Zaraz po nim dostaję się do jakiejś meliny w celu kupienia swojego gruza. Zaskoczył mnie dobór fur, ponieważ mamy do wyboru auta calutkie pokryte rdzą, na stalówkach, w stanie 2/10, za to w większości bardzo egzotyczne. Przez brak licencji mamy tu fikcyjne bryki, jednak sprawne oko bez problemu wychwyci co to za model. Od Lancera X, Civica 6, aż po E30. Mój wybór padł na „Skyline R34” i zostałem przeniesiony do warsztatu. Pokazano mi serie wyścigów podzieloną na swego rodzaju (widziane już setki razy) ligi o standardowej formie, czyli przejdź 3 wyścigi, 2 duele i time trail’a to awansujesz. Gdybym napisał, że poczułem „deja vu” to tak, jakbym nie napisał nic. No cóż, to wziąłem się do roboty by można było odpicować 4 kółka.

Cały czas zastanawiałem się czemu kamera ma własną włączoną lampkę i świeci na tył pojazdu

Ucząc się od najlepszych


Super Street: The Game, który w pierwszych wyścigach był dziecinnie łatwy, powoli stawał się coraz bardziej wymagający. Twórcy dobrze skalują poziom trudności i chyba nawet biorą pod uwagę glitche podczas rozgrywki. Powiedzmy, że to plus. Jednak niesamowicie wręcz razi grindem. Na ulepszenia naszego bolidu dostajemy grosze, chyba na wzór Paybacka. By przemalować auto potrzebowałem ukończyć 8 zawodów, a by kupić ulepszenie hamulców to już był chyba 13-nasty wyścig.

Normalnie bym pochwalał taki krok i cieszył się z immersji ukazania trudów dokładającego grosz do grosza tunera, ale niestety w grze właśnie ten najbardziej satysfakcjonujący element w efekcie jest bardzo rzadko naszym zajęciem. Co więcej, mało potrzebnym, bo kilka pierwszych lig opanowywałem jadąc prawie seryjnym wozem, poza hamulcami, zajmując się kosmetyką. Poza tymi wyścigami, które wymieniłem powyżej, czasem mamy okazje przejechać się mocno zmodyfikowaną furką, którą wypożyczamy. I jest jeszcze jazda dowolna, z której nawet nie skorzystałem za bardzo. Twórcy ponadto obiecują, że maja przygotowane plany na dużo więcej zawartości sugerowanej przez społeczność, w tym nowe tryby. Trzymajmy ich za słowo.

1  2  3  >> Następna strona

Najbliższe premiery

Ankieta

Planujesz zakup Need for Speed Heat?











Speed Lista

Partnerzy


Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie