Total 24 hours of Spa 2018 cz. I

Autor: MarK
Data: 09 sierpnia 2018

Zapraszam was na relację z najsłynniejszego wyścigu długodystansowego samochodów GT – Total 24 hours of Spa. Relację troszkę inną niż zwykle, bo z perspektywy pierwszego rzędu, czyli pobytu tam na miejscu.

Nie będę wam opisywał godzina po godzinie wyników, bo i nie ma po co. Kto będzie chciał zapraszam do zapoznania się z oficjalnym 45 minutowym skrótem dostępnym TUTAJ. Naprawdę warto, bo w wyścigu działo się baaaardzo dużo, mimo że pogoda dopisała i nie komplikowała życia, jeśli tak można opisać temperatury dobijające do 39 stopni. Tym razem relacja pokaże wam jakie wrażenia czekają na osobę, która zdecyduje się wpaść na taki wyścig osobiście oraz z czym trzeba się mierzyć, bo wierzcie mi – wysiłek i problemy, jakim musi stawić czoła fan chcący obejrzeć dobowy wyścig na żywo, nieraz przerastają te, z którymi mają do czynienia zawodnicy na torze.

Malmedy – typowe urokliwe belgijskie miasteczko.
W połowie czerwca stwierdziłem, że dawno nie byłem na wyścigu i wypadało by wreszcie gdzieś pojechać. Szybkie zerknięcie na kalendarz i od razu widziałem kandydata. Total 24 hours of Spa 2018. Siedemdziesiąta edycja najsłynniejszego wyścigu aut GT, w dodatku na moim ulubionym torze, który miałem już okazję odwiedzić wcześniej przy okazji Grand Prix F1 w 2010 roku. Ceny wstępu śmieszne. Najtańszy bilet to 30 euro, podczas gdy taki sam bilet na F1 w Belgii to 110 euro. Można zaszaleć i nabyć za 69 euro bilet z wstępem do padoku. Kolejne zerknięcie na niezawodny booking.com i jest całkiem fajny hostel w Malmedy. Lepiej się nie da. Nocleg w słynnym trójkącie miejscowości Francorchamps – Malmedy – Stavelot, które kiedyś wchodziły w pierwotną wersję toru Spa, to marzenie każdego zorientowanego w temacie. Ostatni rzut oka na opcje transportu i okazuje się, że są też tanie bilety lotnicze w obie strony. Za 250 zł można polecieć i wrócić z Belgii, podczas gdy bilet w jedną stronę PKP ze stolicy do Gdańska to ponad 60 zł. No dobrze, teraz przegląd w poszukiwaniu równie porąbanych ludzi chętnych na wyjazd, bo zawsze ciekawiej jechać z kimś. Jest chętny! Pavel (mam nadzieję, że nie ma nic przeciwko publikacji jego imienia, obiecuję o nie dbać zgodnie z RODO :) ) wyraził chęć podjęcia się wyzwania wyjazdu na wyścig dobowy. Tu wielki szacun dla niego, bo należy zaznaczyć, że nie miał on okazji wcześniej być na żadnym wyścigu na żywo, a na pierwszy strzał udał się na bodaj najtrudniejszy wyścig z punktu widzenia kibica, o czym się z resztą mocno przekonaliśmy.

Tor Spa-Francorchamps wita! Kosmiczna temperatura także.
Przed wylotem czekał nas jeszcze drobny stresik. Otóż tani bilet lotniczy nabyliśmy oczywiście w pewnej irlandzkiej linii, której to załogi pokładowe zapowiedziały strajk na dzień naszego lotu. Planowaliśmy już awaryjną podróż samochodem, ale na szczęście obyło się bez problemów (o dziwo) i w czwartek 26. lipca przed 10 rano wylecieliśmy do Belgii. Logistyka dotarcia na tor była jednak nieco bardziej skomplikowana. Po lądowaniu musieliśmy złapać pociąg z przesiadką na kolejny, z którego z kolei już mieliśmy autobus do samego Malmedy. Udało się to wszystko ogarnąć nad wyraz bezproblemowo, a jeszcze z pomocą Pani w kasie zaoszczędziliśmy na biletach. Tak więc po 18:00 zameldowaliśmy się w hostelu i udaliśmy się na kolację do miasteczka. Tu przyszło pierwsze otrzeźwienie, bo najtańsza pizza w pierwszej lepszej pizzerii to koszt minimum 12 euro. Belgia do tanich nie należy.

1  2  3  >> Następna strona

Najbliższe premiery

F1 2018
24 sierpnia 2018
Super Street: The Game
04 września 2018
V-Rally 4
06 września 2018
Więcej premier

Speed Lista

Ankieta

Jakiego kontrolera używasz w grach wyścigowych?













Partnerzy


Czas tworzenia: 0.3113 sekund(y). DB queries: 14.
Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie