WEC: Hyper Sport 2020

Autor: MarK
Data: 07 grudnia 2018

W minioną środę rada FIA zatwierdziła przepisy dla nowej klasy w World Endurance Championship. Klasa ma od 2020 roku zastąpić obecne prototypy LMP1 i wstępnie została nazwana Hyper Sport.

Od upadku LMP1-H, a właściwie od wycofania się Audi i Porsche, rozpoczęła się zacięta debata o tym, jak ma wyglądać przyszłość najszybszej klasy pojazdów w wyścigach długodystansowych. Propozycje były najróżniejsze, choć wiele z nich nie miało logicznego poparcia w faktach. Poczytać możecie o nich we wpisie Sprzątanie po kataklizmie. Proponowano na przykład ścieżkę, w której dalej idzie się drogą obecnego LMP1-H, kontynuując zacieśnianie regulacji odnośnie efektywności jednostek napędowych, przy jednoczesnej próbie ograniczenia kosztów. Sam pomysł został generalnie dość źle przyjęty, więc twórcy argumentowali jego pojawienie się tym, że to tak naprawdę nie ich pomysł, tylko zmiany wynegocjowane jeszcze z „wielką trójką” czołowej klasy WEC. Problem polegał jedynie na tym, że ów wielkie firmy, które te przepisy tworzyły, teraz wycofały się ze sportu mówiąc, że nie, bo nie, piniondza nie ma i mają całość gdzieś. Ot prawo wielkich koncernów, które nie są zespołami wyścigowymi, a instytucjami uzależnionymi od woli księgowego.

Samopas


W końcu ktoś tam w ACO i FIA poszedł po rozum do głowy i zrozumiał, że nie można uzależniać się od producentów. Jeśli producenci będą mieli dostateczną ilość klientów na ich pojazdy wyścigowe, to i tak daną serią się zainteresują. Świetnym tego przykładem jest klasa GT3. Tu jest jednak też pies pogrzebany. Klasa GT3 nie musi być serią pionierską, wyznaczać kierunku rozwoju, być najwyższym osiągnięciem technologii. Po prostu nie musi być na samym szczycie sportów motorowych. W żaden sposób jej to nie ubliża, ale po prostu takie wymagania są stawiane przez najszybszymi pojazdami wyścigów długodystansowych. Jak pogodzić te sprzeczne interesy i ściągnąć producentów wraz z prywaciarzami, zapewniając jednocześnie świetną, wyrównaną walkę i dostęp do zaawansowanej technologii? Odpowiedzią ma być… powrót do przeszłości. Tak naprawdę tylko pośredni, ale główna idea przypomina uwielbiany przez fanów czas klasy GT1, gdy na Le Mans rządziły pojazdy odwołujące się bezpośrednio do modeli cywilnych, jak Mercedes CLK GTR, 911 GT1, czy McLaren F1. Taki jest pomysł na klasę Hyper Sport.

Wygląd i tempo


Tak naprawdę nie jest to pomysł, a już zaakceptowane przepisy, a ich oficjalną prezentację możecie zobaczyć TUTAJ. Składają się na nie trzy kluczowe elementy, a pierwszym z nich jest wygląd i odniesienie do aut cywilnych. Tęsknota fanów za odniesieniami prototypów WEC do aut cywilnych w ostatnich latach narastała i było to widać w licznie prezentowanych w sieci konceptach, które przyozdabiają również ten wpis. Końcówka lat 90 i wspomniane auta GT1 nie tylko wyglądały, ale pozwalały utożsamiać się z marką i konkretnym modelem. Podobnie ma być od roku 2020. Pochodzenie i korzenia auta mają być widoczne od razu tak dla laików, jak i specjalistów. Gwarantować to będą też regulaminy, zajmujące się ograniczeniami rozwoju aerodynamiki, tak by oryginalne linie pojazdu nie zostały „zamazane” dodatkowymi elementami aero. Celem tych ograniczeń jest nie tylko estetyka, ale też cięcie budżetów i… czasów okrążeń.

Nowa klasa Hyper Sport ma celować w czasy 3:22 podczas kwalifikacji i 3:27 podczas wyścigu na Le Mans 24h. To rodzi pewne problemy. Otóż najszybsze okrążenie klasy LMP1-H na Circuit de la Sarthe wynosi odpowiednio: 3:14.791 w kwalifikacjach i 3:17.475 w wyścigu. Stąd widać po pierwsze, że nie do końca realne jest założenie twórców nowych przepisów, że najszybsze czasy z kwalifikacji i wyścigu będą się różnić o pięć sekund, a przynajmniej LMP1-H były w stanie zmniejszyć tą różnicę do trzech. Po drugie widać też, że nowa klasa ma być 8-10 sekund wolniejsza od jej obecnego odpowiednika. Zanim podniesie się lament, że „łolaboga, co łoni zrobili! Toż to teraz Melexy będą, czy nawet wyścigi taczek!”, radzę chwilę pomyśleć. Tak szczerze, to przeciętny człowiek tej różnicy w prędkości nawet pewnie nie zauważy. Poza tym nikogo tempo nie będzie interesować, jeśli nagle o zwycięstwo będzie walczyć kilka samochodów największych producentów. No i umówmy się – inżynierowie i tak znajdą sposób, by to tempo polepszyć. Problem leży zupełnie gdzie indziej, mianowicie w szybkości klasy LMP2. W obecnej formie potrafi ona wykręcić 3:24 w kwalifikacjach i 3:28 w wyścigu co oznacza, że stawki obu klas najprawdopodobniej by się mieszały, bo przecież nie wszyscy jadą tempem najszybszego możliwego okrążenia. Taki układ nie przejdzie, nie po to ktoś będzie pakować pieniądze w topową klasę, by przegrywać ze słabszą i sporo tańszą. Tu będą musiały zajść zmiany.

1  2  3  >> Następna strona

Najbliższe premiery

Xenon Racer
26 marca 2019
Dangerous Driving
09 kwietnia 2019
Drift19
kwiecień 2019
Więcej premier

Speed Lista

Ankieta

Na jakiej platformie głównie grasz?















Partnerzy


Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie