Recenzja Xenon Racer

Info
Zapowiedź
Recenzja
Demotest
Filmy
Galeria
Kody
Download
Info
Zapowiedź
Recenzja
Demotest
Filmy
Galeria
Kody
Download

Autor: Jacek Piąstka aka Jaceł
Data: 15 kwietnia 2019

Wejście na rynek zręcznościowych ścigałek w dzisiejszych czasach łatwe nie jest. Jest on wystarczająco nasycony NFS’ami, Trackmaniami, Mario Kartami przez co ciężko wybić się grze ze średnim budżetem, dobrze rokującym samym trailerem, będącej podobną do tak wielu konkurencyjnych tytułów. Arcadówki, od łatwych i przyjemnych po precyzyjne i wymagające maksymalnego skupienia, egzystują na rynku, walcząc o uwagę fanów wchodzenia w zakręt z 250 km/h. Gdzie w takim razie chce plasować się Xenon Racer?

Prawie 3 paki, drift, walka na zderzaki

„Kiedyś to było”


Rozmienianie banknotów, wrzucanie dwuzłotówek, czekanie w kolejkach do automatów i zapisywanie najwyższych wyników w notesie. Tak wyglądało życie gracza ćwierć wieku temu. Mali i duzi samochodziarze pykali w OutRun, Pole Postion, Daytona USA i Initial D Arcade Stage na kwadratowych, ciężkich automatach, które dziś wspominamy z rozrzewnieniem. Wszystkie te gry wspominamy jako typowe „easy to play, hard to master”, z prostą fizyką, prędkościami w zakrętach przekraczającymi wszelkie granice rozsądku i stylową muzyką. W ten nostalgiczny trend chciał najwidoczniej wpisać się też najnowszy twór studia 3dClouds.it

Pierwsze miejsce w obliczu zapasów xenonu nigdy nie jest pewne

Remaste… a nie


Xenon Racer wygląda jak remaster 30-letniej gry, która nigdy wcześniej nie istniała. Nastawienie na ukazanie przyszłości jako chirurgicznie czyste, pełne neonów i świecidełek miasta, a samochodów jako płaskie, oskrzydlone, elektrycznie napędzane bolidy z magicznym wręcz doładowaniem. Te wszystkie rzeczy sprawiają, że gra mimo tego, że dopiero co wyszła, sprawia wrażenie jakbyśmy widzieliśmy ją już dziesiątki razy. Cała ta otoczka wygląda jak próba przeniesienia wszystkiego co najfajniejsze w futurystycznych ścigałkach lat 90’ na dzisiejszy sprzęt.

Bokiem po xenon!

„Szybko”


Po wprowadzeniu do fabuły przerażającego świata przyszłości, w którym nie ma już spalinowców i prym wiodą elektryki, jesteśmy rzucani do samouczka leniwie uczącego podstaw rozgrywki. Następnie nasz pierwszy „prawdziwy” wyścig i rura! Szybko zaczynamy zauważać schemat. Po wyścigu wyścig, następnie gdzie indziej wyścig, kolejne mistrzostwa i tak to się kręci.

Jestem cichym fanem takiego niebieskiego lusterka wstecznego

Jak na automacie


Bolidy prowadzą się łatwo, nie uświadczymy przy żadnym nadsterowności czy podsterowności. Prowadzenie też nie frustruje, jest po prostu przyjemnie i bez udziwnień. Rozpoczynanie zakrętu slajdem z 300 kilometrów na godzinę jest jak najbardziej możliwe. Sam drift uskuteczniamy w celu zdobycia „Xenonu”, który działa jako nitro w naszej furze katapultując nas do prędkości niemożliwej do osiągnięcia na samym silniku elektrycznym. Nieczysta jazda nie jest karana co ułatwia nam zdobywanie pozycji, gdy jesteśmy trochę z tyłu.

3 stówy na zegarze luzem

Niesatysfakcjonująco


To co opisałem wyżej to wszystko co wystarczy do opanowania bolidu, by wygrywać wyścigi i niestety… nic poza tym. Nie mamy na trasie do opanowywania skrótów, nawet powierzchni o różnej przyczepności, celów czy misji do wykonania – jedyne o co dbamy to o bycie pierwszym i by pasek zdrowotności naszych 4 kółek nie zjechał do 0 przez ocieranie się o bandy na trasie. Choć i to nie jest takie ważne, bo po 2 sekundach wracamy po „zniszczeniu” na trasę. To tyle. Serio. Dawno przy premierowym tytule nie znudziłem się w 40 minut…

1  2  >> Następna strona

Najbliższe premiery

Speed Lista

Ankieta

Na jakiej platformie głównie grasz?















Partnerzy


Speed Zone używa cookie i innych technologii. Korzystając z wortalu wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Więcej informacji znajdziesz w Regulaminie